Manchester City stracił punkty w dramatycznym meczu z Tottenhamem, co wzbudziło gorące emocje wśród zawodników i sztabu szkoleniowego.
Piłkarze Guardioli wydawali się zmierzać do zwycięstwa na stadionie Tottenham Hotspur, prowadząc dwoma bramkami. Jednakże, druga połowa przyniosła nieoczekiwany zwrot akcji. Thomas Frank, pod presją wyników, zdołał zainspirować swój zespół do odrabiania strat. Dominic Solanke dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, najpierw po odbiciu piłki od Marca Guehiego, a następnie po spektakularnym strzale "skorpiona". Mecz zakończył się remisem, co oddaliło City od pozycji lidera Premier League o sześć punktów. W obozie mistrzów panuje przekonanie, że ich wysiłki w walce o tytuł są podważane przez serię wątpliwych decyzji.
W ostatnich meczach z Newcastle, Manchesterem United i Wolves, kluczowe decyzje VAR również nie działały na korzyść City. Uważają oni, że w sytuacji bramkowej dla Tottenhamu, Solanke faulował Guehiego, uderzając go w nogę, zanim piłka trafiła do siatki. Rodri, występując w pomeczowych wywiadach, otwarcie mówił o odczuciach panujących w zespole.
„Wiem, że wygraliśmy za dużo i ludzie nie chcą, żebyśmy wygrywali, ale sędzia musi być neutralny i szczerze mówiąc, to nie jest uczciwe. To nie jest uczciwe, bo tak ciężko pracujemy w takich sytuacjach, a teraz podejmowanie takich decyzji… musimy iść dalej”, powiedział.
Dodał, że choć trzeba wracać do gry, po wszystkim czuje się sfrustrowany, ponieważ faul był bardzo wyraźny. „On kopnął go w nogę i oczywiście z impetem akcji na piłkę, piłka wpada. Musimy zwracać uwagę na te drobne rzeczy, bo inaczej będzie trudno dla wszystkich, ponieważ ta liga jest taka – chodzi o drobne detale i wszystko się liczy, więc myślę, że dzisiaj jest dla nas bardzo trudny dzień w tym sensie”.
Rodri kontynuował, wyrażając swoje zdumienie serią niekorzystnych dla nich decyzji VAR. „Nie wiem, jak mam się czuć. Teraz widzę obrazy. Na boisku tego nie widać. To ewidentny faul w pierwszej akcji bramkowej. To ewidentny faul i VAR jest tam nie bez powodu. Te drobne szczegóły robią różnicę. Staramy się robić, co w naszej mocy, to pierwsza bramka, którą strzelili i być może gdyby nie strzelili tej bramki, wygralibyśmy mecz. To jeden mecz i kolejny mecz, i to nie jest możliwe. I szczerze mówiąc, nigdy nie mówię o sędziach, ogromnie szanuję ich pracę, ale oni muszą zwracać uwagę na te rzeczy. On kopnął go w nogę. To jest tak jasne, tak jasne. Przewidział nogę Marca i to jest ewidentny faul, ale to nie dzisiaj, to dwa lub trzy mecze z rzędu i nie wiem dlaczego, szczerze mówiąc”.
Pep Guardiola również nie był zachwycony pracą sędziów przeciwko Spurs. Odnosząc się do kontrowersyjnego incydentu z udziałem Solanke i Guehiego, powiedział: „Znowu… Widzieliście to? Nic. Znowu się zdarzyło. Co mogę powiedzieć? Marc ma piłkę, został kopnięty od tyłu, i to jest gol. Nic. Jeszcze raz”. Dodając w rozmowie z BBC Sport: „Cóż, gdyby zrobiono to napastnikowi, byłby to rzut karny. Nie jestem sędzią. Fascynujące w Premier League”.
City wchodzą w kolejny ważny tydzień rywalizacji o trofea, z rewanżowym meczem półfinału Pucharu Ligi z Newcastle na Etihad Stadium w środę. Następnie udadzą się na Anfield w niedzielę na spotkanie ze starymi rywalami, Liverpoolem.


