Wszystkie aktualności

Gwiazdy USMNT: Dlaczego nie ruszyli w styczniu?

4 lutego 2026 00:30 1 godz. temu
Gwiazdy USMNT: Dlaczego nie ruszyli w styczniu?
Źródło: goal.com

Czasem najlepsze transfery to te, których nie ma. Poznajcie historie graczy reprezentacji USA, którzy pozostali w swoich klubach.

Czasem najlepsze transfery to te, których po prostu nie dokonano. Styczeń, a także wiele miesięcy pomiędzy, upływa nam na zgadywankach – kto, gdzie, kiedy i za ile odejdzie. To przecież doskonały materiał, bo właśnie dla tego śledzimy futbol: plotki transferowe, pogłoski i gniew w mediach społecznościowych.

Jednak istnieje pewna sztuka polegająca na tym, by plotki pozostały tylko plotkami. Faktycznie, na każdy udany transfer przypada wiele takich, które się nie realizują. I czasem to jest po prostu dobra decyzja. Tak właśnie było w przypadku amerykańskiej reprezentacji narodowej (USMNT) w styczniu. Owszem, pojawiło się mnóstwo pogłosek, a Alex Freeman przeszedł z Orlando City do Villarreal. Jednak poza tym okienko transferowe było spokojne, a wielkie nazwiska pozostały na swoich miejscach, choć mogłyby odejść.

Czy decyzje o pozostaniu były mądre?

Jak mądre okażą się te decyzje, dopiero się okaże. Możliwe, że popełniono błąd lub dwa, być może przegapiono jakąś okazję. Ale do tego czasu przyjrzymy się, dlaczego niektórzy z największych talentów USMNT nie opuścili swoich klubów.

Przypadek Pepi jest nieco skomplikowany. Już od dłuższego czasu zasługiwał na zmianę klubu z PSV. Strzela bramki w tempie, które sugeruje, że powinien grać na wyższym poziomie. Według doniesień, sam był otwarty na odejście. Jednak zły los wielokrotnie stawał mu na drodze. Najnowszym przykładem jest złamanie ręki, którego doznał w styczniu, co skomplikowało potencjalny transfer do Fulham. Gdyby był w pełni sił, wyglądało na to, że ta transakcja mogłaby dojść do skutku. Zamiast tego, pozostanie w Holandii przynajmniej do lata.

Podobnie wygląda sytuacja Sargenta. Miał szansę odejść z Norwich zeszłego lata, ale transfer nie doszedł do skutku. Został, strzelił kilka bramek, po czym na długi czas przestał trafiać do siatki. Na początku stycznia stało się jasne, że zainteresowany jego pozyskaniem jest klub MLS, Toronto FC. Sargent był dość otwarty na ten ruch, aż do tego stopnia, że odmówił gry i został odsunięty od drużyny U-21. Rozmowy z dyrektorem sportowym dotyczące negocjacji warunków pozostania potoczyły się fatalnie. W tamtym momencie całość miała zakończyć się transferem Sargenta do Kanady za przyzwoitą kwotę.

Zamiast tego, na razie tkwi w miejscu. Jednakże, może nastąpić jeszcze jeden zwrot akcji, ponieważ Toronto może podpisywać zawodników do marca. Jeśli Sargent rzeczywiście zostanie wygnany, nadal może odejść. Jaki jest teraz problem? Norwich nie ma żadnej siły przetargowej poza odmową sprzedaży.

Gdyby nie było żadnych drobnych druczków do przeczytania, ruch Musaha byłby łatwy do przewidzenia. Nie gra w Atalancie po podjęciu zagadkowej decyzji o podpisaniu kontraktu z tym klubem po przejściu z Milanu latem ubiegłego roku. Odejście wydawało się nieuniknione. Problem polega na tym, że przepisy UEFA zabraniają zawodnikom reprezentowania więcej niż dwóch klubów w jednym sezonie. Oznacza to, że Musah mógłby albo opuścić kontynent całkowicie, albo wrócić do Milanu. Ponieważ żadne z tych rozwiązań nie nastąpiło, Musah jest uwięziony, mając na koncie zaledwie 443 minuty ligowe w tym sezonie.

Wszystkie plotki dotyczące Pulisica wydawały się nieco niedopracowane. Wzmianki o Liverpoolu pojawiały się od wieków, a dodatkowy szum był niewątpliwie podsycany pogłoskami o odejściu Mohameda Salaha, które nigdy się nie ziściły. Poza tym, Pulisic ma pewne drobne problemy zdrowotne i, według wszelkich relacji, jest naprawdę szczęśliwy w Mediolanie. Nic nowego do zgłoszenia.

To intrygująca sprawa. McKennie to zagadkowy piłkarz, potrafiący być znakomity, a zarazem przerażająco przeciętny. Obecnie przeżywa coś w rodzaju „fioletowej łatki”, ciesząc się dobrą passą formy i pokazując, dlaczego nadal może być kluczowym zawodnikiem Juventusu. Czy to oznacza, że był zablokowany na pozostanie, prawda? Cóż, niekoniecznie.

McKennie ma sześć miesięcy kontraktu i nie cieszy się jakoś szczególnym zainteresowaniem ze strony zarządu Juve, zwłaszcza że Bianconeri uparcie próbują sprawdzić, ilu dyrektorów sportowych mogą zatrudnić, zanim zrobią to dobrze. Wszystko w tej sytuacji sugerowałoby, że powinien stamtąd odejść. Ale nadal strzela bramki, a w tym miesiącu nie wpłynęła żadna odpowiednia oferta.

Więc na razie zostaje. Ale latem? Zobaczymy.

W przypadku Luny kwestia brzmi „kiedy”, a nie „czy”. A kiedy Freeman opuszczał Orlando City na rzecz Villarreal, wydawało się, że Luna w końcu doczeka się europejskiego transferu, na który czekał od pewnego czasu. Pojawiło się kilku zainteresowanych, a doniesienia z Hiszpanii szeroko je opisywały. Jednak źródła GOAL podały, że Real Salt Lake nie zgodził się na odejście przed latem, jeśli w ogóle.

Tym razem nic się nie dzieje. Robinson raczej przegapił swoją szansę na duży transfer zeszłego lata i zamiast tego grał w Fulham, w pełni dochodząc do siebie po kontuzji kolana. Spokojny styczeń prawdopodobnie dobrze mu zrobił.

Adams był łączony z odejściem tu i ówdzie, a doniesienia z Anglii sugerowały zainteresowanie Manchesteru United. Jednak Czerwone Diabły zmieniły menedżera w styczniu, a Adams zerwał więzadło w kolanie. Mało prawdopodobny transfer stał się praktycznie niemożliwy.

Przez pewien czas był gorącym tematem plotek i wszystko miało sens. To przecież dobrze znana ścieżka: zawodnik staje się dobry w MLS, zdobywa kilka powołań do USMNT, a europejskie kluby zaczynają się nim interesować. Middlesbrough było zainteresowane i krążyły pogłoski, że Arfsten mógłby pasować do tego schematu, ale Crew wykazywało niewielkie zainteresowanie sprzedażą lewego obrońcy i zamierza go zatrzymać w najbliższej przyszłości.

Źródło: goal.com

Zobacz również