Mecz na Miami Stadium, gdzie ceny biletów sięgały tysięcy dolarów, miał być widowiskiem godnym fazy grupowej. Niestety, dla portugalskich kibiców, okazał się rozczarowaniem, które może skłonić ich do żądania zwrotu pieniędzy.
Czy Kolumbia zasłużyła na więcej?
Mimo obecności takich gwiazd jak Cristiano Ronaldo, Bruno Fernandes czy Pedro Neto, portugalska drużyna nigdy nie potrafiła w pełni rozwinąć skrzydeł w ofensywie. W efekcie, marzenia o pierwszym miejscu w grupie K rozwiały się na rzecz Kolumbii. Prawdę mówiąc, Portugalia miała ogromne szczęście, że nie przegrała tego spotkania. Pierwsza połowa była wyrównana, chociaż Kolumbia dominowała w posiadaniu piłki, mając przewagę 55-45. W 39. minucie Fernandes miał najlepszą okazję dla Portugalii w tej części gry, oddając strzał z bliska, który obronił Camilo Vargas. Na początku drugiej połowy Kolumbia niemal podarowała Portugalii prowadzenie po fatalnym błędzie, który stworzył sytuację dwóch na jednego dla João Félixa i Ronaldo przeciwko Jhonowi Lucumíemu, z Vargasem w bramce. Ronaldo jednak źle ocenił swój bieg i został złapany na spalonym.
Od tego momentu gra toczyła się głównie pod dyktando Kolumbii, która cieszyła się głośnym wsparciem publiczności. "Los Cafeteros" oddali w drugiej połowie 11 strzałów, z czego trzy celne, i byli bliscy zdobycia bramki, gdy James Rodríguez potężnym strzałem z dystansu posłał piłkę w kierunku pustej bramki, ale ta odbiła się od portugalskiego obrońcy. Następnie, w doliczonym czasie gry, Davinson Sánchez wydawał się zapewnić zwycięstwo, posyłając głową piłkę obok Diogo Costy, który poza tym zagrał znakomicie, notując sześć udanych interwencji. Sánchez pobiegł w stronę trybun, by świętować z fanami Kolumbii, ale sędzia odgwizdał spalonego. VAR potwierdził decyzję i Sánchezowi odmówiono radości zwycięstwa o minimalną różnicę.
W rezultacie, Roberto Martínez i jego podopieczni opuścili Florydę Południową z jednym punktem i drugim miejscem w grupie. Jednak selekcjoner Portugalii będzie miał wiele pytań do zadania po występie, który charakteryzował się marnotrawstwem w ataku, błędami w obronie i szczęśliwym uniknięciem porażki.
Diogo Costa był bez wątpienia najlepszym zawodnikiem meczu, dokonując kluczowych interwencji. Bez 26-latka Portugalia na pewno by przegrała i mogłaby mieć tyle samo punktów co Demokratyczna Republika Konga w grupie K. Bruno Fernandes był przeciętny przez większość meczu, ale został zaskakująco zmieniony w przerwie. João Cancelo był wolny przez większość spotkania, ale w 90. minucie wykonał kluczowy wślizg, blokując strzał Luisa Suáreza z bliskiej odległości. Rúben Dias był doskonały przez całą noc i był głównym powodem, dla którego Portugalia potrafiła powstrzymać głodny atak Kolumbii. Danilo Pereira był silniejszy w ataku, wykonując sześć podań w ostatnią tercję boiska, ale zanotował też cztery odzyskania piłki. João Palhinha dziwnie rozpoczął mecz zamiast João Nevesa, co Roberto Martínez szybko skorygował w drugiej połowie. Miał wiele kontaktów z piłką i był obecny na całym boisku, ale jego podania nie były tak precyzyjne, jak by sobie życzył, i nie potrafił zapewnić odpowiedniego serwisu Fernandesowi ani Ronaldo. Bernardo Silva był znakomity w podaniach, wykonując 54 podania na 54 próby, co było jednym z najwyższych wyników w meczu. Stworzył dobrą okazję i pokrył całe boisko. Pedro Neto był w dużej mierze niewidoczny przez około 70 minut, zanim zaznaczył swoją obecność w ostatnich 20 minutach spotkania. Jego podania były dokładne, a pięć długich piłek na pięć prób znalazło adresata, jednak borykał się z problemami w ostatniej tercji. Miał dużą niewykorzystaną szansę i mógł zdobyć dwie bramki w pierwszej połowie. Będzie żałował tych zmarnowanych okazji. Zrekompensował to, pomagając Portugalii w defensywie pod koniec meczu. João Félix podawał przy arguably największej okazji meczu, ale Ronaldo źle ocenił swój bieg i został złapany na spalonym. Poza tym Félix chętnie angażował się w defensywie, wykonując trzy akcje obronne, ale jego ograniczona szybkość niweczy jego skuteczność na skrzydle. Miał odwrotny problem niż Félix, ponieważ Neto ma dużą prędkość, ale nie potrafił być bezpośredni, gdy otrzymał piłkę. W swojej najlepszej formie Ronaldo prawdopodobnie zdominowałby ten mecz, ponieważ zwarta linia obrony Kolumbii zapewniłaby portugalskiej ikonie mnóstwo miejsca do ataku. Niestety, Ronaldo ma już 41 lat i nie ma już tyle sił co kiedyś. Było to widoczne. Wpływ Ronaldo na budowanie ataku swojej drużyny był w dużej mierze ograniczony. Co gorsza, Ronaldo miał trzy lub cztery okazje, z których dwie powinny były zakończyć się bramkami. To nie był jego dzień. Gonçalo Ramos zapewnił 45 minut dobrej gry po obu stronach boiska. Martínez był krytykowany w mediach społecznościowych za pominięcie zawodnika PSG w wyjściowym składzie, ale mógł mieć rację. Dużo biegał, ale niewiele zrobił, by wpłynąć na mecz. Francisco Conceição wszedł na boisko w celu wprowadzenia świeżości i nie zawiódł. Viktor Gyökeres mógł dać Martínezowi do myślenia w kwestii wyboru składu po swoim występie w zaledwie 20 minut. Wykonał najwięcej dryblingów w meczu, bo trzy, i był bezpośredni za każdym razem, gdy dotknął piłki. Martínez dokonał kilku mylących wyborów personalnych i poza jednym meczem wciąż nie znalazł optymalnego ustawienia dla swojego najbardziej znanego gracza, Ronaldo. Ta portugalska drużyna obecnie brakuje bezpośredniości w ataku, i to na menedżerze spoczywa odpowiedzialność za lepsze ustawienie zespołu, aby wydobyć z niego to, co najlepsze. Potrzebuje on desperacko zaczerpnąć lekcję z gry argentyńskiej drużyny Lionela Scaloniego. Roberto Martínez, jako menedżer, musi znaleźć sposób na lepsze wykorzystanie potencjału swoich zawodników, zwłaszcza Cristiano Ronaldo, który mimo wieku wciąż potrafi być kluczowy.