Faza grupowa reprezentacji USA na mundialu dobiegła końca, a my możemy przyjrzeć się temu, co pozwoliło im dojść tak daleko. Zwycięstwo w grupie, zbalansowany atak i wkład zawodników z całej kadry – to wszystko sprawia, że wychodzimy z pierwszych trzech meczów z większą liczbą odpowiedzi niż pytań.
Niespodzianka na środku obrony: Perfekcja Chrisa Richardsa
Wszyscy wiedzieli, jak ważny dla drużyny jest Chris Richards, co zresztą potwierdziły obawy o jego kostkę przed fazą grupową. Na szczęście uraz okazał się niegroźny, a amerykańska reprezentacja skorzystała na jego obecności, notując solidne występy w obronie podczas jego dwóch występów. To jednak nie tylko defensywa, choć jest ona kluczowa. W swoich dwóch meczach Richards zanotował niesamowitą skuteczność podań – 97,8 procent. Spośród 179 prób tylko cztery nie trafiły do kolegi z drużyny. Według danych Opta, jest to drugi najlepszy wynik w historii turnieju od 1966 roku. Tylko Gheorghe Popescu w 1994 roku był bardziej precyzyjny, notując 98,4 procent. Richards gra nie tylko bezbłędnie w obronie, ale również w ataku, co pozwoliło drużynie skutecznie odbierać piłkę i ją utrzymywać, gdy był na boisku.
Alex Freeman: Obiecujący debiut i kluczowe podania
Po zwycięstwie nad Australią, Mauricio Pochettino stwierdził, że Alex Freeman może stać się najlepszym zawodnikiem na świecie na swojej pozycji. Chociaż do tego jeszcze daleka droga, Freeman potwierdził w swoich tegorocznych występach, że na pewno jest gotowy na wyzwania mundialu. Grając jako boczny obrońca lub środkowy obrońca po prawej stronie, Freeman ma unikalną rolę, która wymaga od niego kompletnych i inteligentnych zagrań. Jego występy w obronie są kluczowe, dlatego jego gol przeciwko Australii był miłym bonusem. Ogólnie rzecz biorąc, Freeman wykonuje wszystko, co do niego należy. W pierwszych dwóch meczach prowadził w drużynie w liczbie celnych podań otwierających grę, z 40 udanymi próbami. Następny był Tim Ream z 37, a potem spora luka do Antonee'ego Robinsona z 26 podaniami. To pokazuje, że Freeman, pomimo swoich oczywistych atutów fizycznych, jest również znakomitym piłkarzem, który potrafi wpływać na grę na wielu poziomach.
Środek pola: Znalezione porozumienie i klucz do sukcesu
Przed turniejem wiele znaków zapytania dotyczyło środka pola, a kilka wciąż pozostaje, zwłaszcza w kontekście głębi składu, gdy Cristian Roldan zmaga się z lekką kontuzją. Jednak podstawowa grupa zawodników wygląda obiecująco i wydaje się, że wszystko się układa. Tyler Adams to po prostu Tyler Adams, więc nie było tu wielkich obaw. Pytanie brzmiało, jak będzie wyglądać gra wokół niego. Odpowiedzią okazało się obniżenie pozycji Malika Tillmana i danie Westonowi McKennie swobody w ofensywnych rajdach. To zadziałało spektakularnie. Tillman statystycznie jest jednym z najbardziej kompletnych graczy na tym turnieju, a McKennie sprawia obrońcom problemy swoimi bezpośrednimi biegami i decyzjami z piłką. Jak na razie, środek pola działa znakomicie. Teraz trio to musi utrzymać formę, gdy mecze staną się trudniejsze.
Lekcja pokory: Uważność do samego końca
Trudno obwiniać reprezentację USA za późno straconą bramkę przeciwko Turcji. Mecz nie miał już znaczenia, a na boisku pojawiła się mocno rotowana jedenastka, z kluczowym zawodnikiem zmagającym się z urazem kostki. W ostatnich minutach meczu drużyna grała praktycznie w dziesiątkę. Jednak Mauricio Pochettino wyciągnie z tego cenną lekcję. Będzie to przypomnienie o wadze utrzymania koncentracji do samego końca, ponieważ zespół zbyt często rozluźniał się w tym aspekcie w tym sezonie. Przeciwko Niemcom w meczu pożegnalnym stracili bramkę z rzutu wolnego. Z Paragwajem zasapali przy długim stałym fragmencie gry. A w ostatnich minutach meczu z Turcją, decydująca bramka padła po wrzucie z autu. Wszystkie te bramki były całkowicie możliwe do uniknięcia przy odrobinie większej uwagi. To będzie punkt, na którym Pochettino będzie się skupiał, ponieważ jedna taka chwila może zadecydować o powodzeniu lub porażce całego turnieju.
Szał kibiców: Więcej niż kiedykolwiek
Od niesamowitej atmosfery na stadionach po rekordową oglądalność telewizyjną, można śmiało powiedzieć, że Ameryka jest bardziej zaangażowana w reprezentację USA niż kiedykolwiek wcześniej. Dotychczas między zespołem a fanami panowała unikalna synergia na początku turnieju. Pytanie brzmi, jak długo to potrwa. W początkowej fazie zespół zaprezentował swoje najlepsze grupowe występy, zdobywając serca fanów po drodze. Ci fani są teraz bardziej zaangażowani niż kiedykolwiek, co widać we wszystkich aspektach tego mundialu. Koszulki wyprzedają się na pniu, a „Country Roads” stało się jednym z hitów tego lata. Teraz bardziej niż kiedykolwiek kraj wydaje się chętny i gotowy, by zakochać się w tej drużynie. Teraz bardziej niż kiedykolwiek ta drużyna wydaje się być w pozycji, by budować coś na tym uczuciu. To kontynuuje się w fazie pucharowej, a im dłużej potrwa, tym więcej rzeczy zmieni się na lepsze dla tej drużyny. W latach 1930 i 1934 USA dwukrotnie zajęły trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata.