Reprezentacja Kanady w piłce nożnej mężczyzn po raz pierwszy w historii awansowała do fazy pucharowej Mistrzostw Świata, jednak mimo bycia współgospodarzem, drużyna opuści swoje kraje jako drużyna z drugiego miejsca w grupie B.
Nawet jeśli mecze u siebie już za nami, podróż wciąż trwa. Po zakończeniu fazy grupowej, Kanadyjczycy udadzą się do Los Angeles, by zmierzyć się z RPA w 1/16 finału. W przypadku awansu, w 1/8 finału czeka ich potencjalne starcie z Marokiem lub Holandią w Houston 4 lipca. Choć pozostanie w Vancouver lub rozegranie meczu pucharowego w Kanadzie byłoby preferowane, zajęcie drugiego miejsca w grupie może paradoksalnie ułatwić Kanadzie drogę do ćwierćfinału, uważaną przez wielu za najlepszy możliwy scenariusz. Po ostatnim gwizdku w przegranym meczu ze Szwajcarią, powszechnie sądzono, że Kanadyjczyków czeka starcie z Koreą Południową. Zamiast tego, RPA sensacyjnie pokonało azjatyckiego potentata, co doprowadziło do starcia z Kanadą, w którym drużyna "Les Rouges" może liczyć na większość wsparcia kibiców na stadionie. RPA, zajmujące 60. miejsce w światowym rankingu i pozbawione doświadczenia w fazie pucharowej Mistrzostw Świata, może okazać się najłatwiejszym przeciwnikiem, jakiego Kanada mogła sobie życzyć. Trener Jesse Marsch przyznał, że miałby dogłębną wiedzę o Korei Południowej, ponieważ ubiegał się o posadę selekcjonera tej drużyny przed objęciem Kanady, ale nie zamierzał narzekać na grę z RPA.
„Jesteśmy w świetnym miejscu i dokładnie tam, gdzie chcemy być” – powiedział obrońca Alistair Johnston. „Są również bardzo atletyczną drużyną, potrafiącą się bronić i zachować czyste konto, co udowodnili przeciwko Meksykowi, ale myślę, że dobrze sobie z nimi radzimy”.
Dalsza droga nie będzie jednak łatwa, jeśli Kanada awansuje dalej, ponieważ czeka ich starcie z Holandią lub Marokiem. Niemniej, gdyby ktoś powiedział reprezentacji Kanady, że wystarczy im odrobina szczęścia, by rozpocząć od 1/8 finału, prawdopodobnie wszyscy by się na to zgodzili.
Można dyskutować, jak duży wpływ mają kibice na wynik meczu. W pewnym sensie Kanada może być nawet lepsza bez presji i uwagi skupionej na byciu gospodarzem. Z drugiej strony, brakuje bodźca i ogłuszającego dopingu, jaki zapewniała publiczność.
„Naprawdę cieszyliśmy się z dopingu publiczności” – powiedział Marsch, a jego zawodnicy podzielali ten sentyment. „Myślę, że wyjazd do LA teraz… (ale) nasz zespół został fizycznie i psychicznie doprowadzony do granic możliwości, i myślę, że potrzebujemy trzech dni, aby się uspokoić i skupić. Treningi nie będą tak intensywne. Chodzi o regenerację, rehabilitację, a następnie ponowne naładowanie baterii, aby naprawdę ruszyć do gry w najważniejszym meczu, jaki mieliśmy jako program”.
Znaczniejszym skutkiem gry na wyjeździe jest utrata części więzi, jaką drużyna zbudowała z krajem. Przy ponad 5000 osób wypełniających ulice na marszu przed meczem w Toronto i Vancouver, nie będzie już tej samej więzi ze społecznością lokalną wokół drużyny. Dla szerszej kanadyjskiej publiczności ma to znaczenie. Dla drużyny, być może nie aż tak bardzo, poza utratą szansy na świętowanie z kibicami w przypadku awansu.
Kiedy Ismaël Koné doznał złamania nogi, mentalność „następny facet do gry”, która charakteryzowała drogę Kanady do Mistrzostw Świata, ponownie znalazła się na pierwszym planie. Tym razem to występ Nathana Saliby przeciwko Szwajcarii ugruntował jego pozycję jako prawdopodobnego partnera Stephena Eustáquio w fazie pucharowej. Mając zaledwie 22 lata, Saliba nadal umacnia swoją pozycję w reprezentacji Kanady. Marsch przyznał wcześniej, że żałuje, iż nie powołał go wcześniej do kadry, ale gwiazda belgijskiej ligi zrobiła wrażenie, zastępując Koné. Najpierw był to doskonale umieszczony rzut wolny przeciwko Katarowi. Następnie przyszło zręczne przyjęcie i asysta z woleja przeciwko Szwajcarii. W krótkim okresie jest on preferowaną opcją Kanady u boku Eustáquio. W dłuższej perspektywie trio Saliba, Koné i Eustáquio mogłoby zapewnić Kanadzie ciągłość aż do Mistrzostw Świata w 2030 roku.
Na początku Mistrzostw Świata wydawało się, że Jesse Marsch nie mógł zrobić nic złego. Był Amerykaninem, który śpiewał kanadyjski hymn narodowy, krytykował zawodników USMNT za niewystarczające zaangażowanie podczas jego pracy w sztabie Gregga Berhaltera, i bronił suwerenności Kanady, gdy prezydent USA Donald Trump groził aneksją. Cała ta pozytywna opinia nie zniknęła, ale postrzeganie uległo zmianie. Po wielokrotnym sugerowaniu, że Alphonso Davies mógłby wystąpić przeciwko Katarowi i Szwajcarii, Marsch przyznał później, że zespół użył Daviesa jako „wabika”. Niektórzy kibice byli sfrustrowani tym podejściem, ale Marsch pozostał niewzruszony.
„Moja główna lojalność jest wobec tej drużyny i robienia wszystkiego, co możliwe, aby pomóc tej drużynie odnieść sukces w turnieju” – powiedział Marsch przed czwartkowym treningiem. „Więc niektórzy ludzie się na to gniewają. To nie jest mecz towarzyski. To jest rywalizacja. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy jako grupa, aby uzyskać przewagę”. Zwycięstwo w jednym lub dwóch meczach pucharowych jest prawdopodobnie jedynym sposobem, w jaki może odbudować tę pozytywną opinię.
Luc De Fougerolles ma teraz 17 występów w reprezentacji Kanady, mimo że ma tylko 31 profesjonalnych występów, z których większość zaliczył w belgijskim klubie FCV Dender, zanim drużyna spadła do drugiej ligi. Mimo to pozostaje opanowany, utalentowany, fizycznie silny i coraz ważniejszy dla przyszłości Kanady. Ponieważ Moïse Bombito jest w dużej mierze wyłączony z gry z powodu złamania nogi, De Fougerolles doskonale współpracuje z Derekiem Corneliusem. Podczas gdy Cornelius miał czasami problemy z pozycjonowaniem przeciwko Szwajcarii, De Fougerolles nadal się wyróżniał, pewnie wyprowadzając piłkę spod presji i wygrywając pojedynki powietrzne, mimo że mierzy zaledwie 180 cm wzrostu. W trzech meczach zanotował 18 udanych interwencji w obronie i 12 wybicić, jednocześnie wywalczając siedem fauli, głównie dzięki swojej chęci do wyprowadzania piłki do przodu. Opanowanie to mogło ugruntować jego pozycję jako długoterminowego partnera Bombito przed Corneliusem.
Tajon Buchanan ma wszystkie atuty, by być elektryzującym skrzydłowym i kreatorem sytuacji dla Kanady, ale minęło trochę czasu, odkąd zaliczył znaczący moment dla swojej drużyny. Skrzydłowy Villarrealu błyszczał podczas zeszłorocznego Złotego Pucharu, strzelając trzy gole przeciwko Curaçao i [zastąp "XXXX" przeciwnikiem], ale od tego czasu jego forma spadła. Obecnie ma za sobą 13 meczów bez bramki dla Kanady i