Wszystkie aktualności

Muzyka i wiara: Amerykańska drużyna piłkarska śpiewa "Country Roads"

21 czerwca 2026 02:30 1 godz. temu

Po zwycięstwie nad Australią, drużyna USA śpiewała razem z fanami "Country Roads", odczuwając niezwykłe połączenie i rosnącą wiarę w sukces na Mistrzostwach Świata.

Po zwycięstwie nad Australią, drużyna USA śpiewała razem z fanami "Country Roads", odczuwając niezwykłe połączenie i rosnącą wiarę w sukces na Mistrzostwach Świata.

Muzyka rozbrzmiała z głośników, a wydawało się, że cała Ameryka nuci razem. Mecz odbywał się w Seattle, które tradycyjnie nie kojarzy się z wiejskimi krajobrazami, a prawda jest taka, że nikt na stadionie nie miał ochoty wracać do domu. Najmniej dotyczyło to zawodników amerykańskiej drużyny narodowej, którzy okrążyli boisko wielokrotnie, smakując każdą chwilę. Wielu wskazywało na trybuny, gdy piosenka odbijała się echem, chętni, by nawiązać kontakt wzrokowy z rodzinami śpiewającymi razem. Niektórzy przytulali się nawzajem, inni wznosili pracowników w geście radości. Weston McKennie, jak to często bywa, pędził do przodu, prowadząc wielokrotne okrążenia po boisku, podczas gdy tysiące fanów w barwach czerwono-biało-niebieskich serenadowało zwycięzców.

Są takie momenty na Mistrzostwach Świata, kiedy zawodnicy mogą się tym nacieszyć. To był jeden z tych momentów, unikalne połączenie między zawodnikami, fanami i krajem, z całym światem skupionym na amerykańskiej drużynie. Oto obietnica domowych Mistrzostw Świata. To były sceny, o których ta drużyna marzyła od tygodni, a w rzeczywistości, przez całe życie. W piątek, po drugim zwycięstwie na Mistrzostwach Świata, mogli ich doświadczyć, wszystko do melodii "Country Roads".

Piątkowe zwycięstwo 2-0 nad Australią nie dotyczyło śpiewania czy tańczenia. Niekoniecznie nawet chodziło o wygraną. Przede wszystkim, sceny w Seattle koncentrowały się na wierze: w tę drużynę, w to lato, w ten sport i, być może, w ten kraj. Chodziło o poczucie połączenia, a dla tych, którzy byli na stadionie, było to coś wyjątkowego. To był rodzaj momentu i wspomnienia, które pozostaną z każdym zaangażowanym.

„Nawet jeśli nie jestem Amerykaninem, po meczu czułem emocje” — powiedział trener amerykańskiej drużyny, Mauricio Pochettino. „Połączenie z ludźmi było tym, czego chcieliśmy.” „Fani byli niesamowici” — kontynuował. „Ciepłe przyjęcie, sposób, w jaki nas wspierają i sposób, w jaki świętują zwycięstwo, sprawiają, że czuję się bardzo emocjonalnie. Zawodnicy również byli bardzo emocjonalni. To było niesamowite i doskonałe połączenie między energią z trybun a drużyną.”

Letnie zmagania amerykańskiej drużyny dopiero się zaczynają. Zapewnili sobie miejsce w fazie pucharowej wcześnie. Choć rozegrano tylko dwa mecze, USA już stworzyło dwa niezapomniane wspomnienia z Mistrzostw Świata, z czego ostatnie jest być może jeszcze bardziej wyjątkowe od poprzedniego. W godzinach przed pierwszym gwizdkiem i po ostatnim, Seattle świętowało. Ulice były wypełnione koszulkami z każdej epoki. Wystarczyło obrócić głowę, by zobaczyć vintage dżinsową koszulkę z '94 obok nowoczesnej czerwono-białej koszulki w paski. Nie brakowało reprezentacji Clinta Dempseya, ze względu na jego związki z Seattle, podczas gdy nazwisko "Yedlin" pojawiało się na wielu koszulkach z lat 2010. Plakat wisiał w oknie budynku wysoko nad stadionem z napisem "USA Roldan", honorując kolejnego bohatera miasta. To tylko indywidualne przykłady. Były ich tysiące w centrum Seattle w piątek. Rodziny zbierały się obok grup kibiców, a przed wczesnym pierwszym gwizdkiem nie brakowało Krwawych Mary. Australijscy fani, chętni do odegrania swojej roli, pojawili się z dmuchanymi kangurami i nie brakowało im zapału. Nawet skłonili swoich nowych amerykańskich przyjaciół do udziału w "shoey" lub dwóch, ku uciesze tłumów wokół stadionu.

Na milę w każdym kierunku ulice były zamknięte, muzyka grała, a ludzie świętowali. Przed meczem świętowali chwilę. Po meczu świętowali zwycięstwo. Kamery FOX uchwyciły fragmenty atmosfery, ale nie mogły uchwycić wszystkiego. Taki był hałas wokół stadionu, który stał się katedrą amerykańskiego futbolu, ale niekoniecznie katedrą amerykańskiej drużyny narodowej, która była nieobecna zbyt długo z powodu preferencji Seattle dla sztucznej nawierzchni. Jednak w piątek stadion, obecnie nieznany jako Lumen Field, stał się centrum wspomnień amerykańskiej drużyny. Zaczęło się szybko, gdy nad głowami przeleciały helikoptery, a fani kończyli śpiewać hymn narodowy.

„Widzisz lecące nad tobą helikoptery, to coś niezwykle specjalnego” — powiedział Folarin Balogun. „To daje nam, choć nie potrzebujemy tego, ostatni impuls motywacji, zanim wyjdziemy tam i naprawdę oszalejemy.” Balogun i jego koledzy dali innym powód do szaleństwa. Odnotowano prawdziwą aktywność sejsmiczną w okolicy po każdym z dwóch goli amerykańskiej drużyny, jednego samobójczego autorstwa Australijczyka Camerona Burgessa i jednego głową strzelonego przez Alexa Freemana. Oczywiście były szczyty i doliny hałasu, ale te szczyty były nieziemskie, podczas gdy doliny wcale nie były niskie. Przez cały mecz panowała stała energia, która osiągnęła punkt kulminacyjny w chwilach po ostatnim gwizdku.

Obecnie amerykańska drużyna nie ma swojej piosenki. Jest wiele przykładów gdzie indziej. Każde zgromadzenie Argentyńczyków z pewnością przerodzi się w grupowy krzyk "Muchachos" w pewnym momencie. Francja ma własną piosenkę upamiętniającą ich zwycięstwo na Mistrzostwach Świata w 2018 roku. Zagraj piosenkę Oasis w pobliżu angielskich fanów i zobacz, co się stanie, podczas gdy Szkoci zdają się uczynić każdą optymistyczną piosenkę swoją własną podczas pokojowego przejęcia Bostonu przez kraj. Czy piosenką amerykańskiej drużyny mogą być "Country Roads"? Przynajmniej, czy może to być piosenka lata?

„To po prostu duma z kraju” — powiedział obrońca Auston Trusty. „Myślę, że 'Country Roads' to bardzo amerykańska piosenka. Usłyszeć ją na stadionie, wszystkich śpiewających razem? Jeśli jesteś Amerykaninem, prawdopodobnie znasz tę piosenkę. Wszyscy śpiewają i świętują zwycięstwo, a ty się uśmiechasz i cieszysz z kolegami z drużyny.” „To spełnienie marzeń. To uczucie, którego naprawdę nie potrafię opisać. To po prostu spełnienie marzeń.”

Były też inne piosenki, które fani śpiewali pełnym głosem. "Livin' on a Prayer" Bon Jovi zabrzmiało dość głośno. "Free Bird" jest oczywiście bardzo znaną piosenką po golu. Ale przez kilka minut ta interpretacja "Country Roads" wydawała się inna. Wielu zawodników amerykańskiej drużyny mówiło to samo.

„To moi bracia” — powiedział Chris Richards. *„Myślę, że wszyscy wiemy, że część bycia Amerykaninem to znajomość 'Country Roads', więc wszyscy ją razem śpiewaliśmy. To było fajne, znowu, słyszeć wszystko od tłumu, a tłum wie, że byli naszym 12. zawodnikiem w tym turnieju. Jeśli potrzebujemy tego dodatkowego jednego procenta

Źródło: goal.com

Zobacz również