Wszystkie aktualności

Chris Richards: Gotowy na Mundial mimo kontuzji

11 czerwca 2026 00:30 1 godz. temu

Chris Richards, kluczowy zawodnik USMNT, przeszedł rehabilitację kostki i deklaruje gotowość na zbliżający się Mundial. Jego obecność to ogromny impuls dla drużyny.

Amerykańska piłka nożna wstrzymała oddech na 27 dni, obserwując każdy ruch Chrisa Richardsa, a w szczególności jego kostkę. Od tego drobnego, lecz newralgicznego elementu, zdają się zależeć nadzieje reprezentacji USA na Mistrzostwach Świata. Dwa dni przed inaugurującym meczem z Paragwajem, Richards po raz pierwszy tego lata udzielił wywiadu, wyjawiając słowa, na które wszyscy czekali: "Jestem gotowy".

Powrót do gry po kontuzji – droga do mundialu

Sam zawodnik twierdzi, że był gotowy od dawna, choć jego kostka miała nieco inną opowieść. Po przybyciu do obozu treningowego po triumfie Crystal Palace w Lidze Konferencji, Richards był wprowadzany do gry stopniowo. Większość czasu w Atlancie poświęcił indywidualnej rehabilitacji, by następnie przejść do lekkich ćwiczeń. Dopiero w poniedziałek w Irvine trenował pełną parą, bez żadnych komplikacji. Kolejny dzień przyniósł podobne, pozytywne wieści.

Richards przyznaje, że może nie być w stu procentach sprawny, a jego droga na mundial z pewnością nie była idealna. Podkreśla jednak, że wierzy w swoją gotowość do wykonania niezbędnych zadań dla kraju tego lata. "Nie postawiłbym się w tej sytuacji, gdybym nie sądził, że mogę zrobić wszystko," mówi. "Myślę, że granie w sport wiąże się z tym, że odczuwa się ból w pewnym momencie, i jest mi z tym całkowicie dobrze, dopóki jestem sprawny funkcjonalnie. To jest dla mnie najważniejsze."

Forma Richardsa jest priorytetem dla reprezentacji USA, ale także dla niego samego, zwłaszcza po tym, co przytrafiło mu się przed ostatnimi Mistrzostwami Świata. Kiedy doświadczył urazu, przyznał, że w jego głowie pojawiły się niepokojące myśli. Przegapił poprzedni mundial z powodu kontuzji, z której nie zdążył się wyleczyć na czas. Kiedy więc jego kostka dała o sobie znać na kilka tygodni przed zgrupowaniem, z pewnością przemknęło mu przez myśl: "nie znowu".

"Kiedy po raz pierwszy doznałem kontuzji, byłem zdruzgotany," wspomina. "Szczerze mówiąc, bałem się najgorszego, ale jakoś zmusiłem się do powrotu na boisko, żeby udowodnić sobie, że jest to wykonalne." Ostatecznie nie było to w pełni wykonalne. Został wykluczony z ostatniego meczu Palace w Premier League przeciwko Arsenalowi z powodu, jak ujawnił trener Oliver Glasner, naderwania więzadła w kostce. Następnie, w finale Ligi Konferencji przeciwko Rayo Vallecano, był niewykorzystanym rezerwowym. W tym czasie zdążył jednak nabrać wystarczającej pewności siebie, by wiedzieć, że będzie gotowy na lato. Początkowe chwile były jednak przerażające.

"Kiedy po meczu postawiono diagnozę, moja kostka była ogromna, a ja schodziłem w bucie i o kulach," opowiada. "Kiedy mieliśmy diagnozę, pomyślałem: 'Dobra, super, cokolwiek to będzie, muszę zdążyć na ten pierwszy mecz.' Myślę, że po raz pierwszy naprawdę zdałem sobie sprawę, że będę w stanie być w 100 procentach gotowy na piątek, prawdopodobnie w zeszłym tygodniu." "Było to: 'Dobra, jak przygotować się na ten mecz z Paragwajem?' i tym właśnie zajmowałem się przez 24 godziny na dobę. Robiłem regenerację i robiłem wszystko, co konieczne, aby być dostępnym na ten pierwszy mecz." Rehabilitacja nie była przyjemna, ale konieczna. Początkowa diagnoza mówiła o stanie "z dnia na dzień", ale Richards wiedział lepiej. Od początku był świadomy, że potrzebuje "dwóch lub trzech tygodni" pracy poza boiskiem, aby osiągnąć cel.

"Myślę, że w przypadku kostek można być przewidywalnym," stwierdza. "Palace chciało, abym był potencjalnie dostępny na finał Ligi Konferencji, co rozumiem, bo to finał. Zajęło mi też dwa dni podróży do USA, więc może obrzęk się nasilił podczas lotu, ale ja się tego spodziewałem. Miałem już wcześniej urazy kostki i nie było większych problemów. Chodziło po prostu o zwolnienie tempa, a potem sprawdzenie, jak to wygląda na boisku. Czasami może to potrwać trochę dłużej niż oczekiwano."

Kluczowa postać dla USMNT

Trener reprezentacji USA, Mauricio Pochettino, również śledził sytuację z uwagą. Przed meczem pożegnalnym z Niemcami wyraził swoje zaniepokojenie sytuacją Richardsa. Otrzymywał sprzeczne sygnały dotyczące jego zdrowia i im dłużej trwały te niejasności, tym bardziej martwił się o Mistrzostwa Świata. Pochettino przyznał, że frustrowało go to, zwłaszcza biorąc pod uwagę znaczenie Richardsa dla drużyny. "To, co mówiłem, opierało się na informacjach, które otrzymaliśmy, a czasem brakowało jasności," powiedział. "Ostatecznie możemy mieć nadzieję, że Chris będzie mógł być tam, ale okaże się, że zawodnik przyjeżdża bez rywalizacji [od miesiąca]. Potem będziemy musieli podjąć decyzję, czy jest w formie do rywalizacji, czy nie, a na Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wiele czasu."

Richards tymczasem pozostawał optymistą przez cały proces. Twierdzi, że wielokrotnie powtarzał Pochettino, że nie jest zaniepokojony. "Za każdym razem, gdy pytali, mówiłem, że jest dobrze," mówi Richards. "Nawet kiedy po raz pierwszy przybyłem na zgrupowanie, powiedziałem, że jest dobrze. Teraz myślę, że widzieli postępy w ciągu ostatnich kilku tygodni i widzieli mnie osobiście. Myślę, że teraz wyglądam dobrze na boisku. Za każdym razem mówię im, że jestem gotowy, więc cokolwiek zdecydują w piątek, będę ich wspierał, ale chcę być na boisku."

Potencjalna obecność Richardsa w piątkowym meczu byłaby ogromnym wzmocnieniem dla reprezentacji USA, głównie ze względu na jego rozwój w ciągu ostatniego roku. Przed zeszłorocznym Złotym Pucharem był już cennym ogniwem, a pod koniec turnieju stał się prawdopodobnie najważniejszym elementem drużyny. Wynika to w dużej mierze z jego przywództwa. Oprócz talentu, Richards stał się jedną z najbardziej niezawodnych postaci w zespole, zarówno na boisku, jak i poza nim. Postanowił umocnić swoją rolę lidera i mu się to udało. Dlatego właśnie od reprezentacji USA oczekiwano, że będzie na niego mocno polegać na tych Mistrzostwach Świata.

"Jest głośnym liderem, ale ma też cechy w swojej grze," mówi kolega z obrony, Mark McKenzie. "To ktoś, kto potrafi wślizgiem odebrać piłkę i walczy. Myślę, że jako każdy obrońca, to niezwykle ważna wartość: ktoś, kto dowodzi, kto ma tę obecność na boisku. Po prostu jest kimś, kto wnosi dużo energii, niezależnie od tego, czy chodzi o zrozumienie, że ktoś potrzebuje usłyszeć, żeby przyspieszył lub się obudził, czy o kogoś, kto po prostu potrzebuje wsparcia." "Znamy się od wielu lat i zawsze jest wyjątkowe móc dzielić takie okazje. Naturalnie jest ambitny. Myślę, że to najważniejsza cecha, którą wnosi do tej drużyny."

Richards jasno zaznaczył, że nie ma ryzyka związanego z grą. Nie ma obaw, że pogorszy swój uraz w sposób, który wpłynie na niego i jego drużynę. Jeśli zostanie

Źródło: goal.com

Zobacz również