W 1994 roku, w dniu, w którym reprezentacja Stanów Zjednoczonych przegrała z Brazylią na Mistrzostwach Świata, Cobi Jones zdał sobie sprawę z czegoś niezwykłego: oni już wygrali. Choć marzenia o pucharze się zakończyły, dla Jonesa i jego kolegów dopiero zaczynała się ich wielka przygoda, która na zawsze zmieniła oblicze piłki nożnej w Ameryce.
Przez lata piłka nożna w Stanach Zjednoczonych była zjawiskiem marginalnym, ukrytym w zakamarkach meksykańskich restauracji, gdzie przy słabym sygnale telewizyjnym gromadzili się nieliczni fani. To się jednak zmieniło 4 lipca 1988 roku, kiedy FIFA przyznała USA prawo do organizacji Mistrzostw Świata w 1994 roku, stawiając jednocześnie warunek stworzenia profesjonalnej ligi piłkarskiej. Dla drużyny narodowej, która w 1990 roku po 40 latach przerwy powróciła na mundial, był to czas wielkich wyzwań. Bez profesjonalnej ligi, U.S. Soccer podjęło odważną decyzję, tworząc z reprezentacji swoistą drużynę klubową, która przez lata trenowała razem, przygotowując się do turnieju. To właśnie wtedy narodziło się pokolenie piłkarzy, takich jak Cobi Jones, Alexi Lalas czy Marcelo Balboa, którzy, mimo braku doświadczenia klubowego, stali się ikonami.
Nieoczekiwani Bohaterowie i Narodziny Gwiazd
Drużyna USA przystępowała do turnieju jako 23. drużyna w rankingu, z trudnymi rywalami w grupie – Szwajcarią, Rumunią i Kolumbią. Głównym celem było uniknięcie kompromitacji i wyjście z grupy, co w tamtych czasach wydawało się niemal niemożliwe. Pierwszy mecz zremisowali ze Szwajcarią, a następnie pokonali Kolumbię 2-1, co było historycznym zwycięstwem. Mimo porażki z Rumunią, udało im się awansować do fazy pucharowej, czym zaskoczyli cały świat swoją determinacją i umiejętnościami. Alexi Lalas wspomina, że „nie było odwrotu, Mistrzostwa Świata nigdy nie były takie same po tym”. Nawet Jurgen Klinsmann, wówczas gwiazda niemieckiej reprezentacji, podziwiał amerykańską drużynę, mówiąc, że „widziałem zespół, który grał z całych sił, zespół, który miał fantastycznych piłkarzy”. Ostatecznie przegrali z Brazylią, przyszłymi mistrzami, ale ich podróż na tym się nie skończyła.
Po turnieju życie tych piłkarzy zmieniło się diametralnie. Z anonimowych graczy stali się celebrytami. Kultowy, dżinsowy strój stał się obiektem pożądania, a Alexi Lalas, z jego rudymi włosami i bródką, stał się symbolem tamtych czasów. Cobi Jones wspomina, jak wiele dziewcząt krzyczało jego imię, a Alexi miał swoich "zbuntowanych" fanów. Nawet Barry Sanders, legenda futbolu amerykańskiego, wyraził swoje uznanie dla Cobi Jonesa, mówiąc mu po meczu, że jest szybki. To był moment, który pokazał, jak wielki wpływ miało to wydarzenie. Ten turniej stał się iskrą zapalną dla wielu młodych sportowców, takich jak Tim Howard, DaMarcus Beasley czy Oguchi Onyewu, którzy w przyszłości sami stali się gwiazdami. Nawet Giuseppe Rossi, który dorastał w New Jersey, z zachwytem oglądał mecze z trybun.
Dzięki temu turniejowi narodziła się Major League Soccer, a amerykańska piłka nożna zaczęła rozwijać się w błyskawicznym tempie. Dziś, kiedy Lionel Messi gra w MLS, a amerykańskie kluby są wyceniane na równi z europejskimi potęgami, można śmiało powiedzieć, że wszystko zaczęło się tamtego lata. Jak mówi Alexi Lalas, „Żyję dzisiaj dzięki lecie 1994 roku. W pełni zdaję sobie sprawę, że żyję dzięki mocy Mistrzostw Świata i temu, co mogą one zrobić dla jednostki. To zmieniło moje życie na zawsze i dało mi możliwości, zarówno na boisku, jak i poza nim, i wykorzystałem je w pełni”. Zespół z 1994 roku stworzył fundamenty dla dzisiejszego sukcesu, dokonując skoku, który jest podstawą wszystkiego, co mamy teraz i co będziemy mieć w przyszłości.