Amerykańska drużyna narodowa mężczyzn była o krok od perfekcyjnego zakończenia fazy grupowej Mistrzostw Świata bez porażki, a nawet od historycznego zwycięstwa w trzech meczach tej fazy. Niestety, w ostatnich sekundach Turcja odebrała im to marzenie, strzelając zwycięskiego gola na 3-2.
Choć wynik był w dużej mierze bez znaczenia, ponieważ USA i tak wygrało grupę, a Turcja i tak wraca do domu, to jednak pozostawia lekki niedosyt. Amerykanie wchodzą do fazy pucharowej z lekko nadszarpniętymi nastrojami, po tym jak praktycznie ostatnim kopnięciem pozwolili na utratę remisu. Po 62 nieudanych strzałach w całym turnieju, Turcja w końcu wykorzystała swoje okazje przeciwko mocno rotowanemu składowi USA. Jednakże, amerykańska drużyna ani na chwilę nie zwątpiła, strzelając pierwszego gola, a następnie pokazując hart ducha, by odrobić straty i niemal zapewnić sobie dobry wynik.
Niespodziewane zwroty akcji i debiuty
W pierwszych minutach wydawało się, że USA, z dziewięcioma nowymi zawodnikami w wyjściowym składzie, ponownie zdominuje rywala. Auston Trusty wpisał się na listę strzelców już w trzeciej minucie, czym zakończył serię goli samobójczych. Tym razem był to efekt doskonałej współpracy między Trustym a Sebastianem Berhalterem, który dograł mu piłkę z rzutu rożnego. Turcja odpowiedziała jednak dwoma ciosami. Pierwszy wyprowadził ich gwiazdor, Arda Guler, wykorzystując błąd w obronie USA dziesięć minut później. Następnie, w 31. minucie, linia obrony USA ponownie zawiodła, pozwalając Orkanowi Kokcu na łatwe wykończenie akcji.
Amerykanie odzyskali animusz w drugiej połowie. Wspaniałe trafienie Berhaltera w 49. minucie wyrównało wynik, a niedługo potem na boisku pojawił się Christian Pulisic. Powracający po kontuzji Pulisic stworzył kilka okazji, ale żadna z nich nie zakończyła się golem. To właśnie zabrakło w kluczowym momencie. Gdy Trusty opuszczał boisko z powodu urazu kostki, Kaan Ayhan wykorzystał chwilowe zamieszanie i w 96. minucie strzelił bramkę, która złamała serca amerykańskich kibiców. Mimo wszystko, trener Mauricio Pochettino z pewnością będzie zadowolony z postawy zespołu w obliczu okoliczności, choć ostatecznie nie udało się utrzymać niepokonanej passy.
Trener Mauricio Pochettino będzie generalnie zadowolony z występu, biorąc pod uwagę okoliczności. Ostatecznie, po prostu nie było to wystarczająco dobre, aby utrzymać passę bez porażki.
Obrona zostawiła go na pastwę losu przy dwóch bramkach, które były jedynymi celnymi strzałami Turcji w pierwszej połowie. W drugiej połowie wyszedł z bramki, aby zatrzymać groźną akcję rywala.
Co za moment dla zawodnika, który przez lata walczył o szansę w reprezentacji USA. Wykorzystał okazję, która mu się trafiła, i miał jeszcze kilka innych, które mogły zakończyć się bramką. W obronie, na nieznanej mu pozycji lewego obrońcy, miał kilka momentów. Miejmy nadzieję, że jego późny uraz nie jest poważny.
Zbyt łatwo dał się minąć przy podaniu prowadzącym do pierwszej bramki. Następnie niefortunnie zobaczył, jak jego własna bramka zostaje anulowana. Po początkowym potknięciu, uspokoił się i wrócił do gry.
Był jednym z kilku zawodników, którzy nie popisali się przy drugiej bramce dla Turcji. Zbyt sprytnie próbował przyjąć piłkę zamiast po prostu rzucić się na nią. Miał jednak wiele innych udanych wybić.
Radził sobie dobrze. Druga bramka padła po jego stronie, ale zrobił, co mógł, biorąc pod uwagę liczbę tureckich zawodników w tamtym momencie.
Niesamowity w stałych fragmentach gry jak zawsze, co zaowocowało asystą przy otwierającej bramce. Następnie sam strzelił gola wspaniałym uderzeniem. Pomiędzy tymi wydarzeniami, miał najwięcej obowiązków defensywnych wśród pomocników USA. Ogólnie rzecz biorąc, był to dla niego świetny mecz.
Więcej tego, co widzieliśmy w pierwszych dwóch meczach. McKennie wykonuje tak wiele rzeczy dobrze, a te rzeczy są dużą częścią tego, dlaczego USA tak dobrze rozpoczęło ten turniej.
Zaliczył wiele podań, ale nigdy nie przyniosły one niczego znaczącego. Podczas gdy Reyna utrzymywał tempo, nie wniósł tej dawki kreatywności, którą zazwyczaj wnosi w koszulce reprezentacji USA.
Starał się, przynajmniej według swoich standardów. Zbyt często znajdował się na spalonym i nigdy nie wyglądał na zdolnego do pokonania swojego obrońcy. Po prostu nie zadziałało to na jego mniej znanej lewej stronie.
Miał złotą szansę w drugiej połowie, którą posłał obok bramki. Ogólnie rzecz biorąc, był aktywny i całkiem dobry w ostatniej tercji boiska, ale nie udało mu się wykonać tego ostatniego magicznego ruchu.
Nie był tak zaangażowany, jakby ktokolwiek chciał. Po prostu nie mógł znaleźć tej jednej lub dwóch jardów wolnej przestrzeni, ponieważ środkowi obrońcy Turcji w dużej mierze utrzymywali go w ryzach.
Natychmiast pokazał swoją jakość. Miał strzał obroniony, trafił w słupek i posłał okazję tuż obok bramki. To nie był jego najlepszy występ, bo gdyby był, jedna z tych piłek wpadłaby do siatki, ale nie można zaprzeczyć, że dodał grze życia.
Był częścią jednej groźnej akcji, ale sędzia odgwizdał spalonego.
Miał kilka momentów, kiedy musiał coś zrobić po prawej stronie.
Ledwo dotknął piłki.
Zagrał tylko kilka minut na koniec, gdy USA goniło za zwycięstwem.
Nie udało się wygrać, ale będzie zadowolony z tego, jak jego drużyna zagrała. Pokazali, że potrafią wyjść na prowadzenie, a potem pokazali, że potrafią odrobić straty. Jest wiele powodów do optymizmu, gdy USA buduje swoją przyszłość.