Wszystkie aktualności

Szwajcaria w ćwierćfinale! Vargas bohaterem meczu z Kolumbią

8 lipca 2026 04:30 15 godz. temu

Mecz o wszystko dla Szwajcarii i Kolumbii zakończył się rzutami karnymi. Ruben Vargas przeszedł drogę od kontuzji do bohatera, zapewniając swojej drużynie awans.

Mecz, który na długo pozostanie w pamięci kibiców, choć niekoniecznie z powodu porywającej gry. Szwajcaria pokonała Kolumbię w rzutach karnych, a jej rywalem w ćwierćfinale Mistrzostw Świata będzie Argentyna.

Pierwsza połowa tego spotkania była wręcz pozbawiona emocji. Obie drużyny łącznie zanotowały zaledwie dziewięć kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika. Po przerwie sytuacja, o dziwo, wcale się nie poprawiła. Żadna ze stron nie wykazywała realnej zdolności do strzelenia bramki, a rozpaczliwy brak jakości w ostatniej tercji boiska doskonale podsumował nieudany strzał Luisa Suareza, który próbował zrzucić winę na nierówność boiska, choć w rzeczywistości po prostu fatalnie skiksował.

Pewne ożywienie nastąpiło dopiero w dogrywce, gdy na boisku pojawili się zmiennicy, zaczynając zaznaczać swoją obecność. Jhon Lucumi trafił w poprzeczkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego od Juana Quintero, który wszedł za nieskutecznego Jamesa Rodrigueza. Z kolei Zeki Amdouni zmusił do interwencji Camilo Vargasa zaledwie chwilę po wejściu na plac gry.

Kolejny rezerwowy, Jaminton Campaz, stanął przed wyborną okazją do rozstrzygnięcia meczu na korzyść Kolumbii. Na pięć minut przed końcem dogrywki, z zaledwie ośmiu metrów, posłał piłkę wysoko nad poprzeczką po nieporadnym wybiciu Szwajcarów. Ten niewykorzystany moment okazał się niezwykle kosztowny, ponieważ Szwajcaria zwyciężyła w serii rzutów karnych, zapewniając sobie starcie z Argentyną w ćwierćfinale.

W meczu pozbawionym naprawdę wybitnych indywidualności, za najlepszego zawodnika uznać można Rubena Vargasa, głównie dlatego, że ze względu na kontuzję nie było pewne, czy w ogóle pojawi się na boisku. Vargas nie tylko wszedł na murawę w 92. minucie, ale także odegrał decydującą rolę, pewnie egzekwując rzut karny. Dzięki niemu Szwajcaria awansowała do najlepszej ósemki po raz pierwszy od Mistrzostw Świata w 1954 roku, kiedy to sami byli gospodarzami turnieju.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Luis Diaz miał pecha. Skrzydłowy Bayernu Monachium przybył do Ameryki Północnej jako realny kandydat do Złotej Piłki i odegrał swoją rolę w awansie Kolumbii do 1/8 finału. Jednakże, na tym mundialu tak naprawdę nigdy nie zobaczyliśmy jego najlepszej wersji. Sporadycznie groźny w Vancouver i pewnie wykonujący jedenastkę w serii rzutów karnych, można było w pełni zrozumieć jego łzy po odpadnięciu Kolumbii. Był to dokładnie taki mecz, w którym Diaz powinien przesądzić o zwycięstwie swojej drużyny, a tego nie zrobił, kiedy jego kraj potrzebował go najbardziej. Diaz, mimo porażki, wykorzystał swój rzut karny w serii jedenastu metrów.

Źródło: goal.com

Zobacz również