Ed Sheeran zaskoczył piłkarzy reprezentacji Anglii prywatnym koncertem, dodając im otuchy przed decydującymi starciami. Jego obecność w obozie kadry to już miła tradycja, która wzmacnia ducha drużyny.
Muzyk, znany ze swojej pasji do sportu, odwiedził drużynę w hotelu Meadowbrook, gdzie przy basenie zaprezentował akustyczny set. Wśród utworów znalazła się między innymi uwielbiana przez fanów piosenka „Castle on the Hill”. To kameralne występy mają na celu budowanie atmosfery jedności, która od lat wyróżnia angielską drużynę narodową podczas wielkich turniejów.
Zaangażowanie artysty w życie reprezentacji rosło z każdym kolejnym turniejem, a on sam stał się rozpoznawalną postacią w kręgu „Trzech Lwów”. Ta wyjątkowa relacja rozpoczęła się w 2021 roku dzięki przyjaźni z kapitanem Harrym Kane'em. Sheeran sam przyznaje, że jego wizyty w obozie stały się swego rodzaju rytuałem. „Harry zaprosił mnie do obozu w 2021 roku, poznałem wszystkich i od tamtej pory jestem na każdym turnieju. To wspaniałe, taka miła tradycja. Od kiedy pierwszy raz zagrałem dla chłopaków w 2021 roku, nawiązaliśmy więź, więc nigdy nie mam trudnej publiczności,” opowiadał w jednym z wywiadów.
Poza dostarczeniem rozrywki, Sheeran podzielił się również swoją prognozą dotyczącą dalszego przebiegu mistrzostw świata. Mimo obecności wielu silnych drużyn, artysta jest przekonany o potencjale Anglii. „Myślę, że to będzie finał Anglia-Francja. Kiedy dochodzi się do finału, każdy może wygrać, a ja myślę, że to będziemy my,” stwierdził Sheeran.
Mimo radosnej atmosfery panującej w obozie w Kansas City, uwaga wszystkich musi teraz skupić się na nadchodzącym ćwierćfinale przeciwko Norwegii, który odbędzie się w Miami. T