Wszystkie aktualności

Szwajcaria w ćwierćfinale po karnym Vargas!

8 lipca 2026 02:30 17 godz. temu

Mecz pełen napięcia zakończył się rzutami karnymi, gdzie Ruben Vargas przesądził o zwycięstwie Szwajcarii. Czeka ich starcie z Argentyną.

Emocje sięgnęły zenitu, gdy Szwajcaria zapewniła sobie miejsce w ćwierćfinale po pasjonującym meczu zakończonym serią rzutów karnych, a Ruben Vargas okazał się bohaterem dnia, przesądzając o zwycięstwie nad Kolumbią. Po tym triumfie drużyna Murata Yakina zmierzy się z Argentyną w walce o półfinał mundialu.

Pierwsza połowa spotkania była niemal całkowicie pozbawiona dramaturgii. Obie drużyny zdołały wykonać zaledwie dziewięć podań w polu karnym przeciwnika. Druga część gry była jednak, można by rzec, jeszcze gorsza. Żadna ze stron nie wykazywała realnych szans na zdobycie bramki. Boleśnie odczuwalny brak jakości w ostatniej fazie akcji najlepiej podsumował Luis Suarez, który nieudolnie próbował zrzucić winę za fatalne uderzenie na nierówność boiska, podczas gdy w rzeczywistości po prostu kompletnie przestrzelił.

Gra nabrała tempa dopiero w dogrywce, gdy na boisku pojawili się zmiennicy. Jhon Lucumi trafił w poprzeczkę po dogodnym rzucie rożnym od Juana Quintero, który wszedł na plac gry za nieskutecznego Jamesa Rodrigueza. Zeki Amdouni z kolei zmusił do interwencji Camilo Vargasa zaledwie chwilę po swojej zmianie.

Kolejny rezerwowy, Jaminton Campaz, otrzymał wręcz znakomitą okazję do rozstrzygnięcia meczu na korzyść Kolumbii. Na zaledwie pięć minut przed końcem, po tym jak Szwajcarzy mieli problemy z wybiciem piłki z własnego pola karnego, uderzył ją ponad bramką z odległości zaledwie ośmiu jardów. Ten niewykorzystany moment okazał się niezwykle kosztowny, ponieważ Szwajcaria minimalnie zwyciężyła w konkursie rzutów karnych, zapewniając sobie starcie w ćwierćfinale z Argentyną.

W meczu pozbawionym wybitnych indywidualności, to Ruben Vargas zostaje naszym najlepszym zawodnikiem, głównie dlatego, że ze względu na kontuzję nie oczekiwano jego udziału w grze. Vargas nie tylko pojawił się na boisku w 92. minucie, ale także wniósł decydujący wkład, pewnie wykorzystując rzut karny, co oznacza, że Szwajcaria awansowała do najlepszej ósemki po raz pierwszy od czasu, gdy sama gościła mistrzostwa świata w 1954 roku.

Trudno nie współczuć Luisowi Diazowi. Skrzydłowy Bayernu Monachium przybył do Ameryki Północnej jako kandydat do Złotej Piłki i odegrał swoją rolę w awansie Kolumbii do 1/8 finału. Jednakże, na mistrzostwach świata nigdy nie zobaczyliśmy jego najlepszej gry. Sporadycznie zagrażał rywalom w Vancouver i wykorzystał swój rzut karny w serii jedenastek, ale można było w pełni zrozumieć, dlaczego po eliminacji Kolumbii zalał się łzami. To był dokładnie ten rodzaj meczu, w którym Diaz spodziewał się przechylić szalę zwycięstwa na stronę swojej drużyny, a po prostu nie dostarczył, gdy jego kraj potrzebował go najbardziej. Luis Diaz, mimo swojej klasy, nie zdołał poprowadzić Kolumbii do zwycięstwa w tym kluczowym momencie.

Źródło: goal.com

Zobacz również