Chwile grozy i triumfu! Szwajcaria przełamuje klątwę i wchodzi do najlepszej ósemki, a Ruben Vargas staje się narodowym bohaterem po dramatycznym starciu z Kolumbią.
Pierwsza połowa meczu między Szwajcarią a Kolumbią była prawdziwą męką dla widzów. Obie drużyny zdołały zaledwie dziewięć razy dotknąć piłki w polu karnym przeciwnika, co świadczy o braku dynamiki i pomysłu na grę. Niestety, druga część spotkania okazała się być jeszcze gorsza. Żadna ze stron nie wykazywała realnych szans na zdobycie bramki. Niesamowicie widoczny był brak jakości w ostatniej fazie akcji, co doskonale podsumował Luis Suarez. Jego nieudana próba strzału, którą próbował zrzucić na nierówność boiska, była w rzeczywistości po prostu fatalnym pudłem.
Sytuacja delikatnie ożywiła się dopiero po wejściu rezerwowych zawodników w dogrywce. Jhon Lucumi trafił w poprzeczkę po doskonałym dośrodkowaniu Juana Quintero, który zastąpił nieskutecznego Jamesa Rodrigueza. Chwilę później Zeki Amdouni zmusił do interwencji Camilo Vargasa, zaledwie kilka momentów po tym, jak sam pojawił się na boisku.
Kolejny zmiennik, Jaminton Campaz, stanął przed doskonałą szansą na zapewnienie Kolumbii zwycięstwa. Jednak zaledwie pięć minut przed końcem meczu, z bliskiej odległości, posłał piłkę wysoko nad bramką, po tym jak Szwajcarzy mieli problemy z wybiciem futbolówki ze swojego pola karnego. Ten niewykorzystany moment okazał się niezwykle kosztowny, ponieważ Szwajcaria wygrała rzuty karne, zapewniając sobie tym samym starcie ćwierćfinałowe z Argentyną.
W meczu, w którym trudno było wskazać wyraźnego bohatera, to Ruben Vargas zasługuje na miano MVP. Nie tylko dlatego, że jego występ stał pod znakiem zapytania z powodu kontuzji, ale przede wszystkim dlatego, że pojawił się na boisku w 92. minucie i rozstrzygnął losy spotkania, pewnie wykonując rzut karny. Dzięki niemu Szwajcaria awansowała do najlepszej ósemki po raz pierwszy od Mistrzostw Świata w 1954 roku, które sami gościli.
Trudno nie okazać współczucia Luisowi Diazowi. Skrzydłowy Bayernu Monachium przybył do Ameryki Północnej jako realny kandydat do Złotej Piłki i odegrał swoją rolę w dotarciu Kolumbii do 1/8 finału. Jednak na tym turnieju nigdy nie zobaczyliśmy jego najlepszej formy. Sporadycznie zagrażał przeciwnikom w Vancouver i trafił do siatki w serii rzutów karnych, ale można w pełni zrozumieć, dlaczego po eliminacji Kolumbii zalał się łzami. Był to dokładnie taki mecz, w którym Diaz powinien przeważyć szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny, a on po prostu nie dostarczył tego, czego potrzebowała jego reprezentacja, gdy było to najbardziej potrzebne.
Ruben Vargas strzelił decydującego karnego, który zapewnił Szwajcarii awans do ćwierćfinału Mistrzostw Świata.