W środku gorączki związanej z Mistrzostwami Świata, Brenden Aaronson, jedna z gwiazd reprezentacji USA, na krótko opuścił zgrupowanie, aby wziąć ślub. To nie tylko jego osobisty, wielki moment, ale także okazja do refleksji dla całej drużyny, która wspólnie dorasta i ewoluuje.
Nieobecność Aaronsona podczas trzeciego dnia zgrupowania treningowego USMNT nie była spowodowana kontuzją ani niczym poważnym. Jego wyjazd został zaakceptowany, i to z bardzo dobrego powodu. W wirze przygotowań do mundialu, Aaronson na chwilę odłączył się od zespołu, by wziąć ślub. Nie było mowy o długim świętowaniu czy okresie miodowym, to był ślub w rytmie Mistrzostw Świata, a takie wydarzenia są naprawdę wyjątkowe. Aaronson wyleciał w czwartek, ożenił się w piątek, a w sobotę miał już być z powrotem w Atlancie na treningu. Nazwanie tego "zawrotnym tempem" to zdecydowanie niedopowiedzenie.
Świętowanie nie ograniczało się tylko do Aaronsona i jego rodziny. Jego 25 kolegów z drużyny, pozostających w Atlancie, miało swoje plany, by uczcić ten moment, nawet jeśli okoliczności uniemożliwiły im osobiste uczestnictwo. Dla tych, którzy już wcześniej mieli okazję reprezentować kraj na mundialu, najważniejsze było docenianie małych rzeczy. Ślub Aaronsona to nie jest mała sprawa, ale to moment radości, a dla wielu z nich, także moment refleksji.
W tym tygodniu życie Aaronsona zmieniło się, zarówno osobiście, jak i zawodowo. Dla pozostałych 25 zawodników USMNT życie również się zmienia, choć w inny sposób. Nie było wielkiego pożegnania, gdy Aaronson opuszczał trening w czwartek. Była jednak uniwersalna wiadomość, według bramkarza USMNT, Chrisa Brady'ego. „Powodzenia”, powiedział Brady, „i nie zepsuj tego.”
Podczas gdy Aaronson przygotowywał się do swojego wielkiego dnia, jego koledzy z obozu USMNT również z niecierpliwością wyczekiwali jego wielkiego momentu. Czekają również na jasność. Jest nadzieja, że będą mogli obejrzeć ceremonię jako zespół. Ta nadzieja zależy od dwóch rzeczy: pracy żony Gio Reyny, Chloe, i zasad dotyczących telefonów wprowadzonych przez uczestników. „Nie wiemy, czy to ślub bez telefonów”, powiedział Cristian Roldan. „Próbujemy to wyjaśnić. Żona Gio będzie łączyła się przez FaceTime i wszyscy będziemy mogli obejrzeć transmisję na żywo, jeśli będzie to ślub z telefonami. Zobaczymy. Nadal próbujemy to potwierdzić. Jeden z chłopaków puści to na swoim laptopie, a jest to mniej więcej czas kolacji, więc wszyscy będziemy się tym razem cieszyć.”
Gdyby jednak ten plan zawiódł, Matt Turner wierzy, że może uzyskać dostęp z pierwszej ręki. „Mógłbym mieć trochę oczu na tym ślubie”, powiedział Turner, „ponieważ dokładnie wiem, gdzie jest miejsce, i wiem, jak się tam dostać. Moi rodzice mają dom niedaleko, więc może oni mogą podpłynąć łodzią i powiedzieć mi, co się dzieje. To są te wielkie życiowe momenty, które trzeba wpleść, kiedy tylko można, i wspaniale, że on może tam pojechać i to zrobić. Po prostu zazdrościmy, że nie wszyscy tam jesteśmy.”
Ślub Aaronsona nie jest pierwszym tego rodzaju wydarzeniem. Christian Pulisic słynnie opuścił zgrupowanie przed Copa America 2016, aby wziąć udział w balu maturalnym, a jak się okazało, inny z długoletnich przyjaciół i kolegów Aaronsona miał bardzo podobne doświadczenie dwa lata temu. Mark McKenzie był w podobnej sytuacji co Aaronson. Jego ślub odbył się latem 2024 roku, dokładnie w trakcie przygotowań do Copa America. On, podobnie jak Aaronson, odbył krótką podróż z obozu, aby wszystko pogodzić. Dla niego najważniejsze było po prostu dotarcie na miejsce. Dla jego obecnej żony, było w tym jednak trochę więcej. „To było dla niej dość stresujące, bardziej niż cokolwiek innego, powiedziałbym”, powiedział McKenzie. „Masz nadzieję, że nie będzie odwołań lotów ani żadnych zmian w ostatniej chwili… Kiedy bierzesz ślub w środku turnieju, nie jest to najłatwiejsza rzecz, ale udaje ci się to zrobić.”
McKenzie zna Aaronsona od czasu, gdy obaj byli dziećmi w akademii Philadelphia Union. Przeszli przez tę akademię, grali w MLS, a następnie wyruszyli na swoje europejskie przygody. Teraz znów są razem jako dwaj z czterech graczy Philadelphia Union w drużynie na tegoroczny turniej. Dlatego ślub Aaronsona to nie tylko wydarzenie życiowe dla samego pomocnika, ale także dla tych, którzy byli świadkami wszystkich wcześniejszych etapów jego życia. „Jestem z niego naprawdę szczęśliwy”, powiedział McKenzie. „Znam B od kiedy mieliśmy 10, 11 lat. Więc tak, widząc go teraz żeniącego się – wciąż nie ma zarostu.”
Z zarostem lub bez, Aaronson dojrzał w ciągu ostatnich kilku lat. Podobnie wielu członków tej puli USMNT, którzy nadal dorastają razem. W sumie 13 zawodników z poprzedniej drużyny wróciło latem. Oznacza to, że połowa z poprzedniego zespołu nadal tu jest, stanowiąc połowę tegorocznej drużyny. Aaronson przeszedł od 22 do 25 lat. Reyna natomiast miał 19 lat na ostatnich Mistrzostwach Świata. Teraz ma 23 lata, młodo jak na standardowe normy, ale już nie jest tym dzieckiem, które doświadcza wszystkiego po raz pierwszy. „Wiele się zmieniło”, powiedział Reyna ze śmiechem. „Jestem teraz żonaty. Mam psa. Dojrzałem i dorosłem w wielu aspektach mojego życia.”
Reyna nie jest sam. Kilku członków USMNT zostało ojcami w ostatnich latach. Niektórzy, jak Reyna, zostali mężami. Wielu zmieniło kluby i podjęło nowe kroki w swoich profesjonalnych karierach. Następnie, co kilka miesięcy, spotykają się. Dla niektórych zawodników reprezentacja USA była jednym z niewielu stałych elementów w ich życiu. Turner powiedział, że bycie w kadrze narodowej przez ostatnie siedem lat zmieniło sposób, w jaki myśli o życiu poza piłką. Obserwowanie kolegów z dziećmi i słuchanie ich rozmów o żonach, rodzinach i stabilności, która towarzyszyła takiemu życiu, sprawiło, że sam zapragnął zostać ojcem i mężem. Dawało mu to równowagę, jak powiedział, i pokazywało mu, jak zawodnicy nadal rozwijają się poza boiskiem, jednocześnie znajdując nową motywację na nim. „Po prostu naprawdę miło widzieć, jak wszyscy rozwijają się poza boiskiem, jak i na nim, i jak znajdują nowe motywacje za każdym razem, gdy wychodzą na murawę”, powiedział.
Dlatego obozy zmieniły się dla wielu. Turnerowie są teraz czteroosobową rodziną, co oznacza, że czasami dwójka małych Turnerów biega po holach hotelowych. Nie są sami, ponieważ nowi członkowie, młodzi i starzy, zostali przyjęci do rodziny USMNT. *„To zmienia dynamikę naszej drużyny, ale myślę, że ostatecznie czyni nas to o wiele bliższymi”, powiedział Roldan. „Wszyscy mamy swoje obowiązki, ponieważ dorastaliśmy i widzieliśmy, jak dorastamy, ale teraz wspaniale jest widzieć, jak Christian [Pulisic] wchodzi w interakcję z moją córką, prawda? Niesamowite jest wchodzić w interakcję z dziećmi Matta Turnera. Po prostu sprawia to, że nasza rodzina rośnie jeszcze bardziej, i myślę, że w tym tkwi piękno widzenia, jak nasza drużyna rośnie w ciągu ostatnich czterech lat


