Wszystkie aktualności

Luis Enrique w Romie: Początek pełen wyzwań

30 maja 2026 06:30 2 godz. temu
Luis Enrique w Romie: Początek pełen wyzwań
Źródło: goal.com

Przełomowa kariera trenerska Luisa Enrique rozpoczęła się od głośnego niepowodzenia w AS Roma. Jakie błędy popełnił hiszpański szkoleniowiec?

Pierwsze kroki Luisa Enrique jako trenera seniorskiej drużyny były pełne nadziei i wielkich ambicji, ale szybko okazały się bolesnym rozczarowaniem, które na długo wryło się w pamięć kibiców AS Roma.

Kariera Luisa Enrique jako piłkarza była bezdyskusyjna – między 1991 a 1996 rokiem zanotował ponad 150 występów w Realu Madryt, grając w ofensywie. Co więcej, był jednym z nielicznych zawodników, którzy zdecydowali się na bezpośrednie przejście do FC Barcelony, odwiecznego rywala Królewskich. W barwach Blaugrany wystąpił w ponad 200 meczach, zanim w 2004 roku zakończył karierę.

Cztery lata później, bogatszy o zdobyte doświadczenie, wkroczył na ścieżkę trenerską. Przejął stery rezerw Barcelony po Pepie Guardioli, który awansował do pierwszej drużyny. Enrique otwarcie marzył o przejęciu fotela trenera pierwszej drużyny, jednak dominacja Guardioli w katalońskim klubie skutecznie mu to uniemożliwiała.

Gdy Guardiola rozważał odejście latem 2011 roku, a następnie ostatecznie pozostał, Luis Enrique uznał, że to wystarczający sygnał. Ogłosił swoje odejście, a kluby natychmiast ustawiły się w kolejce, by przekonać "następcę Guardioli" do podpisania kontraktu. Wówczas 41-letni szkoleniowiec wybrał AS Roma na swoje pierwsze stanowisko trenera seniorskiej drużyny. Niestety, już pod koniec tego jednego sezonu stało się jasne dla wszystkich zaangażowanych, że to nie było idealne dopasowanie.

Luis Enrique przybył do Romy z silnymi aspiracjami do zdobycia tytułu. Pomimo szóstego miejsca w poprzednim sezonie, nowy amerykański właściciel klubu, Thomas DiBenedetto, zainwestował 90 milionów euro w transfery. Luis Enrique nie tracił czasu, wydając spore sumy na Maarten Stekelenburga (Ajax), José Ángela (Gijón), Gabriela Heinze (Marsylia), Simona Kjaera (Wolfsburg), Erika Lamelę (River Plate), Miralema Pjanica (Lyon), Bojana Krkicia (Barcelona), Daniego Osvaldo (Espanyol) i Fabio Boriniego (Parma). Wszyscy oni przybyli do Wiecznego Miasta, tworząc w dużej mierze przebudowaną drużynę, z legendami klubu, Francesco Tottim i Daniele De Rossim, w roli jej filarów.

Jeden z "nowych nabytków" nie został jednak entuzjastycznie przyjęty przez fanów Romy. Luis Enrique sprowadził byłego zawodnika Barçy, Ivana de la Peñę, jako swojego asystenta. De la Peña przez cztery lata grał w Lazio, co kibice Giallorossich z pewnością pamiętali. Enrique zignorował negatywną reakcję. Równie niewzruszony był trudnościami zespołu w przyswojeniu jego metod podczas skróconego okresu przygotowawczego. Jego wizja była prosta: powielić schemat tiki-taki, który dominował w Barcelonie, kładąc nacisk na nieustanne posiadanie piłki i agresywny pressing po jej stracie.

„De Rossi przyszedł do mojego biura i powiedział: „On rozwija tak wiele nowych koncepcji, że czuję się, jakbym nigdy wcześniej nie grał w piłkę” – opowiadał dyrektor sportowy Romy, Walter Sabatini, hiszpańskiej gazecie sportowej AS, podsumowując wpływ metod Luisa Enrique. Jedynym problemem były wyniki, których zabrakło na początku sezonu. Ostatni mecz towarzyski przed sezonem przeciwko Valencii CF zakończył się porażką 3:0, a tydzień później Roma zmierzyła się ze Slovanem Bratysława w eliminacjach Ligi Europy.

„W Romie panuje zasada: każdy, kto atakuje Tottiego, popełnia śmiertelny grzech. Kto go kwestionuje, jest skończony” – powiedział Sabatini, wspominając po latach wydarzenia na Słowacji. Luis Enrique początkowo pozostawił legendę Romy na ławce rezerwowych, doskonale zdając sobie sprawę z burzy medialnej, jaka nastąpi. Kibice Romy byli oburzeni, a po porażce 0:1 – w której Totti wszedł jako zmiennik w drugiej połowie – pozostali oszołomieni. „Wiedział, że zostawiając Tottiego poza składem, kopał sobie grób” – stwierdził Sabatini.

Luis Enrique utrzymywał, że ruch ten był czysto taktyczny. „To było brutalnie spójne” – powiedział były dyrektor sportowy Romy. Trener nie docenił jednak zaciekłości reakcji, która nastąpiła jeszcze przed pierwszym meczem ligowym. Na konferencjach prasowych jedynym tematem był Totti, i choć Luis Enrique początkowo odpowiadał w przyjaznym tonie, szybko pojawiły się plotki o konflikcie między nowym trenerem a legendą klubu. „Francesco to zawodnik, którego cenię i szanuję. Nie miałem żadnej kłótni z nikim” – szybko zapewniał Luis Enrique.

W rewanżowym meczu przeciwko Bratysławie menedżer wystawił swojego supergwiazdora, ale zmienił go po 74 minutach przy stanie 1:0, po asyście Tottiego. Slovan wyrównał w końcówce, a nadzieje Romy w pierwszym rozgrywkach szybko zgasły. W Serie A drużyna nie wygrała żadnego z pierwszych trzech meczów, mimo że Totti grał pełne 90 minut. Jedno stało się jasne: Luis Enrique brakowało zawodników, aby dostarczyć to, czego fani i eksperci oczekiwali pod sztandarem "BarcaRoma". Pomimo zakończenia sezonu z drugim najwyższym średnim posiadaniem piłki za Juventusem, Roma rzadko przekładała tę kontrolę na groźne ataki, a trener odmówił dostosowania swojego systemu.

Kampania nigdy nie nabrała tempa, zatrzymując się na siódmym miejscu. Kibice, już podejrzliwi wobec trenera z powodu jego sposobu traktowania ich idola, w końcu dali upust emocjom, werbalnie atakując rodzinę Luisa Enrique przed jego domem. „Nie mógł już tego znieść. Odszedł. Był wyczerpany i potrzebował rocznej przerwy” – wspominał Sabatini. Na kolejkę przed końcem Serie A, Luis Enrique zrezygnował ze stanowiska trenera Romy. Połączenie jego zasad z widowiskową, skuteczną piłką, którą później osiągnął w FC Barcelonie, reprezentacji Hiszpanii, a obecnie w Paris Saint-Germain, po prostu nigdy nie zmaterializowało się w Rzymie. Dla kibiców Giallorossich jego odejście po niecałym roku było nieuniknionym rezultatem procesu, który rozpoczął się od tego "śmiertelnego grzechu" w Bratysławie.

Źródło: goal.com

Zobacz również