Wszystkie aktualności

Przełomowe debiuty i bolesne straty w Bayernie Monachium

7 kwietnia 2026 06:30 1 godz. temu
Przełomowe debiuty i bolesne straty w Bayernie Monachium
Źródło: goal.com

Vincent Kompany otwiera drzwi młodym talentom, ale przeszłość pokazuje, że takie decyzje mogą mieć długofalowe konsekwencje.

W Monachium panuje wyjątkowa tradycja, która z pewnością rozgrzewa serca każdego Bawarczyka. Gdy tylko młody zawodnik z klubowej akademii debiutuje w pierwszej drużynie, pracownicy ośrodka treningowego zapraszani są na wspólne śniadanie z tradycyjną bawarską białą kiełbasą. W tym sezonie jednak to wydarzenie przestało być nowością, stając się niemal codziennością.

Manager Vincent Kompany dał już dziewięć (!) okazji pracownikom kantyny na podgrzanie legendarnych gotowanych kiełbasek. Od pierwszego meczu Lennarta Karla w Klubowych Mistrzostwach Świata latem ubiegłego roku, tylu młodych graczy zadebiutowało w profesjonalnej piłce. W ostatnich tygodniach kucharze i dostawcy białej kiełbasy byli wręcz przytłoczeni ilością zamówień.

„Znowu tutaj jesteśmy – szybciej niż się spodziewaliśmy” – powitał ostatnio personel kuchenny kierownik akademii, Jochen Sauer. Kulinarny przysmak był efektem debiutu Maycona Cardoso na początku marca przeciwko Gladbach, ale od tego czasu pojawili się również Deniz Ofli, Filip Pavic, a ostatnio Erblin Osmani. Niewielki kryzys kadrowy spowodował lawinę debiutów przed przerwą reprezentacyjną. Kompany wcześniej nagrodził debiutami Wisdoma Mike’a, Davida Santosa Daibera, Cassiano Kialę i Felipe Chaveza. To prawdziwy rekord.

Sauer z entuzjazmem podkreślał, że klub osiągnął najwięcej debiutów zawodników z własnej akademii w jednym sezonie, a także najwięcej łącznych minut rozegranych przez najmłodszych graczy. Twierdził, że żaden inny europejski klub o najwyższych ligach nie może pochwalić się podobnym osiągnięciem. Aby odciążyć personel, obecnie nie planuje się kolejnych śniadań z białą kiełbasą. Zamiast tego latem odbędzie się grill, „aby w odpowiednim stylu uczcić nasz rekordowy sezon”.

Znaczenie tego historycznego kamienia milowego podkreśla nie tylko planowana „przerwa” od tradycji, ale także spojrzenie w niedaleką przeszłość. Kilka lat temu promocja młodych talentów była znacznie mniej widoczna i kosztowała Bayern Monachium wielu dzisiejszych uznanych graczy. Wśród nich jest Angelo Stiller, który dzięki swoim znakomitym występom w VfB Stuttgart pod okiem byłego trenera młodzieży FCB, Sebastiana Hoeneßa, walczy o miejsce w kadrze reprezentacji Niemiec na nadchodzące Mistrzostwa Świata. Jego odejście z niemieckiego potentata poprzedziło „policzek”, za który odpowiedzialny był przede wszystkim ówczesny trener Hansi Flick.

Wróćmy do roku 2020. Bayern właśnie zdobył potrójną koronę pod wodzą Flicka i był na drodze do zdobycia sześciu trofeów. Ponieważ jesienne okno transferowe było otwarte do 5 października z powodu pandemii koronawirusa, doszło do bezprecedensowej aktywności transferowej. W ciągu 24 godzin Bayern ogłosił pozyskanie Marca Roki (wówczas 23 lata, transfer za 9 milionów euro), Bouny’ego Sarra (28 lat, 8 milionów euro), Erica Maxim Choupo-Motinga (31 lat, wolny transfer), Douglasa Costy (30 lat, wypożyczenie) i pewnego Tiago Dantas (19 lat, wypożyczenie). Głównym architektem tych ruchów był ówczesny dyrektor sportowy, Hasan Salihamidzic.

Co najmniej dwa lata później ten ruch – wyraźnie napędzany paniką po niepokojącym zwycięstwie 4-1 nad TSG Hoffenheim – okazał się jednym z najbardziej niefortunnych działań Bayernu na rynku transferowym. Tylko Choupo-Moting okazał się wartościowym nabytkiem, podczas gdy Sarr i Costa nie wnieśli znaczącej poprawy do gry zespołu. Co gorsza, Roca i Dantas zablokowali rozwój Stillera i Adriana Feina (obecnie w SSC Jahn Regensburg) – obu wychowanków akademii z Monachium. Dodatkowo niektórzy z nich kosztowali fortunę.

Dwa lata później Bayern odnotował przynajmniej trzymilionowy zysk na Rocę, gdy przeniósł się on do Leeds United za zgłoszoną kwotę dwunastu milionów euro. Wypożyczenie Dantas do Benfiki Lizbona jest tym bardziej wątpliwe. Stało się ono w dużej mierze naciskami Flicka, który dostrzegł niewątpliwie utalentowanego Portugalczyka, gdy był dyrektorem sportowym DFB, i według pogłosek, przepchnął transfer ponad głową Salihamidzicia. „Brazzo” miał wówczas inne plany dotyczące środka pola.

Zaledwie kilka miesięcy po transferowym „pięciopaku” wybuchła debata, a doniesienia sugerowały zdumienie na terenie treningowym klubu, że Dantas, który regularnie trenował z pierwszą drużyną, był preferowany nad własnym wychowankiem klubu, Stillerem. Fakt, że Dantas nie mógł grać w pierwszej drużynie aż do 1 stycznia, jeszcze bardziej podsycił już i tak płonący ogień debaty. Powód: odpowiednie dokumenty dotyczące transakcji wpłynęły dopiero po faktycznym zakończeniu okna transferowego, dlatego nie mógł zostać zarejestrowany przed upływem terminu. Doniesienia te doprowadziły Flicka do wrzenia.

„To nieprawda” – powiedział, mamrocząc: „Ludzie ciągle próbują zasiać ziarno niezgody między pierwszą drużyną a akademią”. W końcu był w stałym kontakcie z akademią. „Jeśli pojawia się problem, mówimy jednym głosem”. Jednak pogłoski nie wydawały się całkowicie bezpodstawne, sądząc po komentarzach Stillera z listopada 2021 roku.

Obecnie 24-letni zawodnik opisał transfery Roki i Dantas jako „policzek” i powiedział latem dla SPOX: „Ostatecznie było dla mnie jasne, że mój czas w Bayernie zakończy się po tym sezonie”. I dokładnie tak się stało. Stiller pozwolił wygasnąć swojemu kontraktowi i przeniósł się za darmo do TSG Hoffenheim. Po staniu się regularnym graczem pod wodzą Hoeneßa, podążył za nim do VfB Stuttgart na sezon 2023/24, gdzie zrobił dalszy znaczący postęp w swoim rozwoju.

Stiller jest obecnie jednym z najlepszych pomocników w kraju i niedawno dwukrotnie wyszedł w pierwszym składzie reprezentacji Niemiec podczas marcowego zgrupowania, co oznaczało początek nowego roku z perspektywą Mistrzostw Świata. Jednak selekcjoner Julian Nagelsmann początkowo nie powołał gwiazdy Stuttgartu – ku zdziwieniu niektórych ekspertów. Jednak po kontuzjach Aleksandara Pavlovica, samego wychowanka akademii z Monachium, i Felixa Nmechy (BVB), natychmiast awansował do wyjściowej jedenastki i może dzięki temu cicho żywić nadzieje na miejsce w kadrze na Mistrzostwa Świata.

A Dantas? Nigdy nie udało mu się sprostać wysokim oczekiwaniom. Nawet Flick szybko zdał sobie sprawę, że po prostu nie jest gotowy na wyzwania w FC Bayern. Przede wszystkim fizycznie, technicznie uzdolniony klejnot środka pola miał poważne braki i ostatecznie wystąpił tylko dwa razy w Bundeslidze. Podczas gdy obecny trener Barcelony pożegnał się latem w atmosferze ciągłych sporów z Salihamidziciem i spektakularnie zawiódł jako selekcjoner Niemiec, działacze klubu nie skorzystali z opcji wykupu za osiem milionów euro.

Benfica również nie miała już większego pożytku z Dantas, który po powrocie był wypożyczany jeszcze trzy razy i stał się globalnym podróżnikiem. Poprzez CD Tondela (Portugalia), PAOK Thessaloniki (Grecja)

Źródło: goal.com

Zobacz również