Już wkrótce dojdzie do kolejnego starcia pomiędzy Atlético Madryt a Barceloną, zaledwie cztery dni po ligowym zwycięstwie Katalończyków 2:1, zapewnionym przez Roberta Lewandowskiego. Mecz ten, choć przyniósł Barcelonie cenne punkty, został zdominowany przez dyskusje dotyczące pracy arbitra.
Powrót tych drużyn na boisko odbywa się w atmosferze podwyższonych emocji. Nie dość, że niedawne spotkanie ligowe dostarczyło wielu wrażeń, to jeszcze UEFA wyznaczyła sędziego, który nie cieszy się sympatią kibiców obu klubów.
Mowa o rumuńskim arbitrze Istvánie Kovácsie, który poprowadzi pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Fani Atlético Madryt mają świeże, nieprzyjemne wspomnienia z jego udziałem z poprzedniego lata. Wówczas to prowadzony przez niego mecz z Paris Saint-Germain zakończył się wynikiem 4:0 dla paryżan w ramach Pucharu Świata Klubów 2025.
W tamtym spotkaniu Kovács znalazł się pod ostrzałem krytyki ze strony kibiców, a także trenera Atlético, Diego Simeone, i kapitana zespołu, Koke. Zawodnicy protestowali przeciwko, ich zdaniem, niewystarczającym działaniom sędziego, który nie ukarał czerwoną kartką Nuno Mendesa za faul na Giuliano Simeone, będącym w sytuacji sam na sam. Następnie w drugiej połowie Lenglet otrzymał czerwoną kartkę. Jak donosi gazeta El Desmarque, rumuński arbiter podsycił kontrowersje, nie uznając bramki Giuliano Alvareza po analizie VAR, która wykazała wcześniejszy faul w akcji bramkowej na Koke.
Co więcej, dotychczasowe statystyki Atlético Madryt pod batutą Istvána Kovácsa nie napawają optymizmem. W pięciu dotychczas prowadzonych przez niego meczach, drużyna nie odniosła ani jednego zwycięstwa – zanotowano cztery porażki i jeden remis.
Sytuacja Barcelony nie wygląda znacząco lepiej. Choć Kovács sędziował w ich spotkaniach zaledwie dwukrotnie, Katalończycy również nie potrafili wygrać pod jego okiem – jedno zwycięstwo i jedna porażka. Szczególnie bolesna dla Barcelony okazała się niedawna porażka z Paris Saint-Germain na Camp Nou w rewanżowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
W tamtym spotkaniu, które miało miejsce w kwietniu 2024 roku, Barcelona wyrażała swoje niezadowolenie z powodu czerwonej kartki dla Ronalda Araújo i podyktowanego rzutu karnego za faul Cancelo na Dembélé. Mecz zakończył się wyrzuceniem z ławki rezerwowych Xaviego Hernándeza, który protestował przeciwko decyzjom sędziego. Sam Xavi komentował wówczas: Powiedziałem sędziemu, że był bardzo słaby, że był katastrofą. To smutne, że nasza kampania w Lidze Mistrzów zakończyła się z powodu błędu sędziowskiego.


