Elliot Anderson, syn ziemi Newcastle, zrobił furorę w barwach Nottingham Forest. Jego dynamiczna gra i reprezentacyjne sukcesy sprawiają, że wielkie kluby już pukają do drzwi, ale powrót do domu może być silniejszy niż wszystkie oferty.
Powrót do Korzeni, czyli marzenie Geordie
Elliot Anderson, wychowany w Tyneside, w 2024 roku pożegnał się z Newcastle United, przenosząc się do City Ground. Brak regularnych występów w pierwszym składzie „Srok” skłonił go do poszukiwania gry gdzie indziej. Ta odważna decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Anderson szybko stał się kluczowym zawodnikiem Nottingham Forest, a jego forma eksplodowała. Jest chwalony za swoją pracowitość i skuteczność w odzyskiwaniu piłki, a jego rozwój zaowocował debiutem w seniorskiej reprezentacji Anglii. Jako zdobywca Mistrzostwa Europy U21, ma już na koncie sześć występów w barwach „Trzech Lwów” i jest typowany do gry na Mistrzostwach Świata w 2026 roku pod wodzą Thomasa Tuchela. Kilka znakomitych występów na turnieju z pewnością jeszcze bardziej podbije jego cenę rynkową.
Już teraz pojawiają się doniesienia, że Manchester United i Manchester City pytają o warunki ewentualnego transferu Andersona z Nottingham do północno-zachodniej Anglii. Jednakże, nie można wykluczyć, że w wyścigu o tego utalentowanego zawodnika zwycięży klub, z którego pochodzi. Legenda Newcastle, Chris Waddle, nie ukrywa, że powrót Andersona na St James’ Park byłby dla niego spełnieniem marzeń.
„Elliot Anderson jest fanem Newcastle. Jest Geordie. Pewnie sam nie mógł uwierzyć, że został sprzedany do Nottingham Forest, ale teraz cieszy się grą, jest w reprezentacji Anglii i wygląda na to, że zagra na Mistrzostwach Świata. Nie będzie się spieszył, ale szansa powrotu do Newcastle? Jestem pewien, że zawsze chciał grać w tych czarno-białych barwach i jestem pewien, że byłby na to gotowy. Ale myślę, że znów będzie duża konkurencja. Myślę, że jest w formie, bądźmy szczerzy. Gra dobrze dla Forest. Jest konsekwentny. Tydzień w tydzień wykonuje swoją robotę i jest w dobrej formie. Można by pomyśleć, że w jego wieku będzie tylko lepszy w miarę upływu lat. Większość graczy tak ma. Będzie wielu chętnych, więc będzie miał spory wybór, jeśli zdecyduje się opuścić Forest. Newcastle może po prostu wygrać, bo jest fanem Newcastle.”
Przyszłość Srok i potencjalne transfery
Powrót Andersona do Newcastle może stać się realny, jeśli klub z St James’ Park będzie dysponował odpowiednimi środkami finansowymi. Potencjalne odejścia Sandro Tonaliego lub Bruno Guimaraesa, którzy są łączonymi z gigantami takimi jak Arsenal, Chelsea czy Manchester United, mogą otworzyć drzwi do inwestycji w nowe talenty. Waddle sugeruje, że ceny za takich zawodników jak Tonali czy Guimaraes mogą sięgać nawet 80-90 milionów funtów, choć w dzisiejszym rynku transferowym mogą być nawet wyższe.
„Na dzisiejszym rynku transferowym za zawodnika takiego jak Sandro Tonali czy Bruno Guimaraes można mówić o 70-80 milionach funtów, bądźmy szczerzy, ale prawdopodobnie nawet więcej w rzeczywistości. Grając dla Newcastle w ich wieku, można by oczekiwać około 80-90 milionów funtów, jeśli ktoś będzie chciał tyle za niego zapłacić, wtedy zależy od chłopaków, czy chcą odejść, ale Newcastle nie musi ich sprzedawać. Wszyscy mają długoterminowe kontrakty. Jedynym sposobem, w jaki by go sprzedali, jest decyzja zawodnika o odejściu i zaczęcie działań, a tego nie chcemy znowu widzieć. Jeśli gracze tacy jak Tonali i Bruno mają dość życia w Tyneside, powinni wyjść i o tym powiedzieć. Powiedzieć fanom i być uczciwym, mówiąc, że po Mistrzostwach Świata chcę się przenieść. Chcę odejść. Niech to wyjdzie na jaw. Pozwólcie fanom zareagować na fakty. Nie róbcie tego w podstępny sposób. Jeśli ktoś złoży ofertę za ciebie, a klub ją zaakceptuje, to inna sprawa. Ale jeśli chcesz odejść, po prostu to powiedz.”
Obecna pozycja Newcastle, dwunaste miejsce w tabeli Premier League na siedem kolejek przed końcem sezonu, może utrudniać klubowi pozyskiwanie nowych graczy i zatrzymywanie obecnych, grożąc nawet brakiem kwalifikacji do europejskich pucharów w sezonie 2026-27.


