Javier Tebas, prezydent La Liga, nie pozostawił suchej nitki na zachowaniu części kibiców podczas towarzyskiego spotkania Hiszpanii z Egiptem. Jego stanowcze słowa podkreślają potrzebę walki z dyskryminacją w sporcie.
Podczas meczu, który zakończył się bezbramkowym remisem, doszło do niepokojących incydentów. Kibice buczeli podczas odgrywania egipskiego hymnu narodowego, a następnie skandowali obelżywe hasła skierowane przeciwko Islamowi. Te wydarzenia wywołały burzę medialną i ostre reakcje nie tylko w Egipcie, ale także w Hiszpanii i na całym świecie. Rząd Hiszpanii, Hiszpańska Federacja Piłki Nożnej, a także trener reprezentacji Luis de la Fuente i młoda gwiazda Lamine Yamal, wszyscy potępili to, co wydarzyło się na stadionie.
Katalońska policja wszczęła śledztwo w sprawie tych zdarzeń. Javier Tebas w wywiadzie dla saudyjskiej gazety Okaz określił zachowanie hiszpańskich kibiców jako „absolutnie odrażające” i podkreślił, że „nie ma na to żadnego usprawiedliwienia”. Dodał jednak, że rasistowskie okrzyki reprezentują „mniejszość kibiców, a nie ogromną większość hiszpańskich sympatyków futbolu”.
Prezydent La Liga w pełni poparł słowa Lamine Yamala, uznając jego przekaz za „absolutnie celny”. Młody piłkarz, sam będący muzułmaninem, opublikował w mediach społecznościowych wiadomość, w której wyraził swoje oburzenie wobec osób skandujących obraźliwe hasła, nazywając je „ignoranckimi” i „rasistowskimi”.
Yamal napisał: Jestem muzułmaninem, chwała Bogu. Wczoraj słyszałem na stadionie okrzyki: „Kto nie skacze, ten jest muzułmaninem”. Wiem, że te okrzyki były skierowane do drużyny przeciwnej, a nie do mnie osobiście, ale jako muzułmanin uważam to za brak szacunku i niedopuszczalne.
Jego słowa pokazują, jak głęboko krzywdzące mogą być pozornie niewinne hasła, gdy niosą ze sobą podtekst dyskryminacyjny.


