Powrót legend i nowa nadzieja – selekcja kadry USA nabiera tempa. Emma Hayes ogłosiła skład, który elektryzuje kibiców, stawiając na sprawdzony duet i otwierając drzwi dla młodych talentów.
Potrójne Espresso w pełnym składzie – szansa na odtworzenie magii
Po raz pierwszy od Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, trio znane jako „Potrójne Espresso” – Mallory Swanson, Sophia Wilson i Trinity Rodman – znów zagra razem w barwach reprezentacji Stanów Zjednoczonych. To właśnie ich współpraca w zeszłorocznym turnieju w Paryżu nadała amerykańskiej drużynie tożsamość ofensywną i przyniosła złoty medal. Choć od tamtego czasu minął prawie rok, a życie i kariery zawodniczek potoczyły się dalej, powrót tej trójki na boisko jest bez wątpienia znaczącym wydarzeniem. Emma Hayes przyznała, że choć zawodniczki są wciąż znakomite, ich wzajemne połączenia wymagają odbudowania. „Wygrałyśmy medal olimpijski z tymi zawodniczkami, to są topowe piłkarki, ale razem musimy zacząć na nowo odtwarzać ich więzi, i jestem bardzo, bardzo podekscytowana tym faktem” – powiedziała Hayes. Ostatni raz Swanson, Wilson i Rodman dzieliły murawę podczas finałowego meczu o złoty medal olimpijski w 2024 roku. Trio zdobyło wtedy łącznie 10 bramek, a Swanson strzeliła zwycięskiego gola przeciwko Brazylii. Od tego czasu reprezentacja USA miała poszczególne ogniwa tego tercetu, ale nigdy nie w komplecie. Powrót Swanson po przerwie związanej z narodzinami córki, Josie, sprawia, że ten obóz treningowy jest kluczowy dla odbudowy więzi tej ofensywnej trójki, która nie grała razem od blisko dwóch lat. Hayes podkreśliła wagę tego momentu, mówiąc: „Ta trójka napastniczek nie grała razem od finału olimpijskiego, to bardzo długi czas. I nie możemy zmarnować ani minuty. Absolutnie musimy wystawiać najlepsze zawodniczki przy każdej nadarzającej się okazji”. Trenerka zaznaczyła jednak, że nie należy oczekiwać, iż magia z Paryża pojawi się od razu. Swanson, podobnie jak Wilson w poprzednim zgrupowaniu, wraca po przerwie macierzyńskiej, a drużyna w tym czasie ewoluowała taktycznie. Hayes podkreśliła potrzebę ponownego zintegrowania zawodniczek z nowymi założeniami taktycznymi, mówiąc: „Mamy Mal, która wraca ostatnia, i tak, rywalizuje i wnosi wkład do gry w Chicago, ale tak jak Sof [Sophia Wilson] w poprzednim zgrupowaniu, tak ważne jest, aby włączyć je do środowiska, aby odzyskały kontakt z koleżankami z drużyny. To jednak tylko jeden element, rozwój taktyczny zespołu postąpił. Musimy więc sprawić, by nadążyły, niezależnie od tego, czy wszystko jest w porządku, to nasz język, nasz model gry, to, co robimy w posiadaniu piłki, to, co robimy bez piłki…” Jeśli Swanson pojawi się na boisku 6 czerwca, będzie to jej pierwszy występ w barwach USA od 604 dni.
Riley Jackson – obiecujący talent i otwarta rywalizacja na pozycji numer sześć
Choć w kadrze zabrakło kilku kluczowych zawodniczek, takich jak Sam Coffey, Naomi Girma i Catarina Macario, które z pewnością znalazłyby się w składzie, gdyby były zdrowe, Emma Hayes skupia się na dostępnych graczach. To właśnie w takich okolicznościach na pierwszy plan wysuwa się 20-letnia Riley Jackson. Zamiast być kandydatką do drużyny U-23, Jackson otrzymała szansę jako kolejna zawodniczka na pozycji numer sześć, szczególnie w obliczu niedostępności Coffey. Hayes chwali jej dotychczasowy sezon i zdolność do spokojnego operowania piłką pod presją. „Myślę, że Riley Jackson ma za sobą fantastyczny początek sezonu i potrzebowaliśmy kolejnej zawodniczki na pozycję numer sześć, która pasuje do naszego modelu gry” – stwierdziła. Jackson, która zadebiutowała w seniorskiej reprezentacji 27 stycznia w meczu przeciwko Chile, imponuje umiejętnością przyjmowania piłki tyłem do bramki i budowania gry. „Jest jedną z tych zawodniczek, które potrafią przyjąć piłkę tyłem do bramki pod presją i rozpocząć budowanie gry. Dla mnie to jakość numer jeden, prawda? Jeśli chcesz kontrolować mecz, twoja szóstka musi być w stanie to zrobić, a ona to potrafi” – dodała Hayes. Jej inteligencja boiskowa i umiejętność szybkiego przełączania gry również zostały docenione. Hayes podkreśla, że rozwijanie młodych zawodniczek jest kluczowe dla tworzenia sukcesywnych drużyn. W środku pola panuje spora konkurencja. Oprócz doświadczonych Lindsey Heaps i Rose Lavelle, pojawiają się nowe twarze. Na przykład Croix Bethune otrzymała powołanie kosztem Ashley Sanchez, ponieważ Hayes potrzebowała kolejnej klasycznej „dziesiątki”, zwłaszcza mając na uwadze konieczność zarządzania minutami Lavelle. Co do pozycji bramkarki, sytuacja jest nadal otwarta. Claudia Dickey rozegrała najwięcej minut w tym cyklu, ale Phallon Tullis-Joyce i Mandy McGlynn również są w grze. Hayes przyznała, że choć Dickey i Tullis-Joyce miały mocne wejścia, McGlynn prezentuje ostatnio wyjątkową formę, co tylko podsyca rywalizację. Trzy bramkarki mają łącznie 22 występy w reprezentacji.
Mallory Swanson, Sophia Wilson i Trinity Rodman po raz pierwszy od niemal dwóch lat zagrają razem, co stanowi kluczowy element w planach Emmy Hayes na przyszłość reprezentacji USA.


