Prezydent Realu Madryt, Florentino Pérez, wybuchł gniewem, oskarżając LaLigę o bycie "naszymi wrogami" i formułując poważne zarzuty wobec sędziów po niedawnej porażce w El Clásico, która praktycznie pozbawiła klub szans na mistrzostwo.
Pérez, wyraźnie rozgoryczony, stwierdził, że jego dorobek w LaLidze jest znacznie uboższy, niż powinien być. „Zdobyłem tylko siedem tytułów LaLigi z Realem Madryt!? Powinienem mieć 14. Siedem innych mi ukradziono” – wyznał. Według niego, obecna, czternastopunktowa strata do Barcelony na trzy kolejki przed końcem sezonu nie wynika z formy drużyny, ale z błędnych, jego zdaniem, decyzji arbitrów. „Sędziowie ukradli nam 18 punktów w LaLidze” – podkreślił stanowczo.
Fala krytyki pod adresem sędziów nasiliła się w kontekście tzw. afery Negreiry, którą Pérez nazwał „najgorszym skandalem w historii futbolu”, ubolewając jednocześnie nad brakiem jej rozwiązania. Sprawa dotyczy zarzutów o otrzymanie przez byłego wiceprzewodniczącego Hiszpańskiego Komitetu Sędziowskiego, Jose Marię Enriqueza Negreirę, ponad siedmiu milionów euro od FC Barcelona w latach 2001-2018. Prokuratura twierdzi, że klub płacił za sprzyjające mu decyzje sędziowskie, podczas gdy klub utrzymuje, że były to jedynie opłaty za raporty i porady.
Prezydent Realu zwraca uwagę na fakt, że w rozgrywkach nadal uczestniczą ci sami sędziowie, którzy pracowali w erze Negreiry. „Ci sami sędziowie z ery Negreiry nadal działają. Nadal sędziują. To nie ma sensu” – powiedział, dodając, że Barcelona płaciła za usługi Negreiry przez dwie dekady, a sędziowie ci są nadal aktywni w trzeciej dekadzie.
Afera Negreiry wstrząsnęła hiszpańskim futbolem, budząc pytania o uczciwość rozgrywek.


