Zbliżający się mundial miał być dla reprezentacji Niemiec szansą na odkupienie po ostatnich niepowodzeniach. Jednak już na początku marca, selekcjoner Julian Nagelsmann swoim wywiadem wywołał falę dyskusji, która zdaje się nie mieć końca.
Wypowiedzi trenera, które miały rozgrzać kibiców do czerwoności, okazały się dla wielu kością niezgody. Niektóre z nich były sprzeczne, inne wręcz błędne, jak choćby ocena rozwoju Aleksandra Pavlovicia w Bayernie Monachium. Niezależnie od kontrowersji, Nagelsmann nie ustąpił i podczas konferencji prasowej, tłumacząc swoje decyzje, po raz kolejny zarysował kilka piór. Kibice i część dziennikarzy zarzucała mu promowanie siebie, niczym wcześniej w Monachium. Paradoksalnie, jego kontrowersyjne wypowiedzi udowodniły jedno – miał rację!
Podejście Nagelsmanna do szczegółowego wyjaśniania swoich decyzji może być kwestią gustu i czasami wydaje się przesadzone. Mimo to, zawodnicy wydają się wiedzieć, na czym stoją pod jego wodzą i jakie plany są dla nich przygotowane. Może to budzić pewne zgrzytanie zębami, ale lista powołanych zawodników przed meczem nie budzi zdziwienia ani niezadowolenia. Selekcjoner przeprowadził rozmowy dotyczące ról, które tak lubi, z każdym zawodnikiem z osobna i odpowiednio skompletował skład. Ci, którzy nie chcą siedzieć na ławce, nawet nie są brani pod uwagę.
Doskonale pokazało to spotkanie z Ghaną, a zwłaszcza wybór Deniza Undava. Zgodnie z zapowiedziami, Nick Woltemade, który wcześniej wszedł na boisko za swojego byłego kolegę z VfB, otrzymał pierwszeństwo przed najlepiej punktującym niemieckim napastnikiem sezonu (23 gole, 13 asyst). Nagelsmann po meczu tłumaczył, że Woltemade „nie ma teraz łatwego czasu w Newcastle”, bagatelizując tym samym „amatorów psychologów” w kraju. Woltemade spłacił zaufanie imponującą grą. Undav wszedł z ławki za dobrze spisującego się Kai Havertza, którego wielu kibiców widziało w pierwszym składzie. Fani w Stuttgarcie domagali się zmiany Undava już w pierwszej połowie.
Nagelsmann jednak znowu uzasadnił swoją decyzję, tłumacząc w telewizji, że Undav jest „bardziej typowym wykończeniowym” i że jego umiejętności „bledną, gdy musi ciężko pracować w trakcie meczu”. Zaznaczył, że cofnięcie się od tej decyzji oznaczałoby utratę wiarygodności. Undav zdobył zwycięskiego gola na 2:1, co mogło sugerować, że udowodnił selekcjonerowi, że się mylił.
Jednak prawda jest taka, że Undav potwierdził ocenę Nagelsmanna od samego początku swojej gry. W jednej połowie dotknął piłki tylko 13 razy, zanotował dwa niedokładne podania i przegrał obie pojedynki. Napastnik, słabo włączony w grę, wykonał swoją rolę wykończeniowca. Sam przyznał, że znał swoją rolę po „rozmowie z selekcjonerem”, ale „może się to zmienić przez takie gole”. Nagelsmann jednak jasno zaznaczył, że „jest to mało prawdopodobne”, bo rozmowy dotyczą „nie marca, ale mundialu”. Undav dodał, że to akceptuje. Faktycznie, Undav zdobył większość swoich bramek w drugiej połowie, co potwierdzało wcześniejsze słowa selekcjonera.
Niemniej jednak, jego późniejsza wypowiedź była co najmniej niefortunna, sugerując, że Undav będzie wywierał na siebie presję, chcąc grać w pierwszym składzie. Poza dyskusją o napastnikach, decyzje Nagelsmanna okazały się w większości trafne. Przykładem jest kontrowersyjne powołanie Leroy Sané, który był w słabszej formie, a mimo to zanotował asystę przy bramce Undava. Podobnie Leon Goretzka, który wszedł z ławki i od razu zaznaczył swoją obecność w roli, którą chciał mu przydzielić Nagelsmann. Joshua Kimmich, mimo że wielu uważało, że powinien grać na boku obrony, był bardzo aktywny. Na uwagę zasługuje również Angelo Stiller, który początkowo nie był powołany, a po absencji Pavlovicia i Felixa Nmechy wszedł do składu, choć nie błyszczał w swoich dwóch występach.
Pozostają dwa zwycięstwa, które, mimo pewnych zastrzeżeń, dają realną nadzieję na sukces na mundialu. Jeśli coś pójdzie nie tak, Nagelsmann siedzi na beczce prochu, którą sam napełnił. Jednak jeśli selekcjoner nadal będzie miał nosa do trafnych decyzji, może ją rozbroić i zapewnić kibicom upragnioną mundialową euforię.
To właśnie Undav zdobył 16 z 23 swoich goli dla VfB w drugiej połowie sezonu.


