Jose Mourinho stanął w obronie Viniciusa Juniora, gdy Real Madryt rozpoczął sezon La Liga od zwycięstwa 2:1 nad Espanyolem. Brazylijczyk wielokrotnie ścierał się z zawodnikami gospodarzy przez cały mecz, zwłaszcza z Calą, a obaj otrzymali żółte kartki w 32. minucie.
Brutalna gra czy skoordynowana akcja?
Jose Mourinho, odnosząc się do sytuacji po meczu, stwierdził, że choć Vinicius nie jest święty, sposób, w jaki jest traktowany przez rywali, przekracza wszelkie granice od samej pierwszej minuty. Trener zauważył powtarzalny schemat w działaniach przeciwników. „Ja fauluję go pierwszy, potem ty go faulujesz, a jeśli dostaniesz żółtą kartkę, faulujesz go, a jeśli zostaniesz zmieniony, wchodzi inny zawodnik bez kartki, żeby go faulować” – opisał Mourinho. Według niego, rywale działają w zmowie, by wyeliminować młodego piłkarza z gry.
Samokontrola i lekcje z przeszłości
Mourinho podkreślił, jak ważna jest samokontrola Viniciusa w takich sytuacjach. „On (Vinicius) musi wykazywać się bardzo wysokim poziomem samokontroli” – dodał Portugalczyk. Zasugerował nawet, że Brazylijczyk powinien uważać na sposób, w jaki celebruje zdobyte bramki. Trener nawiązał do obecnej ery walki z bullyingiem, zaznaczając, że w przypadku Viniciusa wciąż mamy do czynienia z fazą zastraszania ze strony przeciwników i kibiców. Dlatego tak ważne jest jego edukowanie i przygotowanie.
Warto pamiętać, że zaledwie kilka miesięcy temu sam Mourinho był częścią kontrowersji związanej z Viniciusem, gdy ten tańczył przed fanami Benfiki. Wówczas krytykował zachowanie Brazylijczyka, co dziś nabiera ironicznego charakteru w obliczu jego obecnych słów o "bullyingu".
Rywale często celują w Viniciusa, próbując wytrącić go z rytmu gry.


