Koniec nadziei dla Egiptu, triumf Argentyny w spektakularnym stylu! Liderzy mistrzowskiej drużyny pokazali klasę, która na zawsze zapisze się w historii turnieju.
Najpierw mogło wydawać się, że to koniec marzeń Argentyny o dalszej grze. Lionel Messi, bo o nim mowa, nie wykorzystał rzutu karnego w połowie pierwszej połowy. Strzał był zbyt przewidywalny i bramkarz Egiptu, Mostafa Shobeir, bez problemu obronił. To już czwarty niewykorzystany rzut karny Messiego na mistrzostwach. Wkrótce potem Egipcjanie, po świetnej kontrze, wyszli na prowadzenie. Mostafa Zico umieścił piłkę w siatce, choć wcześniej jego bramka została nieuznana z powodu faulu. Sytuacja Argentyny wyglądała beznadziejnie.
Magia Messiego i powrót zza grobu
Jednak Messi nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Kilka minut później posłał precyzyjne dośrodkowanie do Cristiana Romero, który zdobył bramkę kontaktową. A na siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry, sam strzelił wyrównującą bramkę, pokazując swoją niezłomność. Co więcej, w ostatnich sekundach meczu Enzo Fernandez zapewnił zwycięstwo swojej drużynie, celnie trafiając głową po wspaniałym dośrodkowaniu Lautaro Martineza z lewego skrzydła.
Mocno w obronie musiał się wykazywać bramkarz Argentyny, który nie miał praktycznie nic do powiedzenia przy bramkach dla Egiptu. Kilka razy ratował drużynę w ostatnich minutach.
Środkowy obrońca starał się grać z agresją, ale czasami jego gra w defensywie pozostawiała wiele do życzenia. W przypadku pierwszej bramki dla rywali, jego reakcja była spóźniona.
Skrzydłowy stanowił zagrożenie na lewej stronie boiska i wywalczył rzut karny. Niestety, w drugiej połowie wyraźnie opadł z sił, co mogło być efektem niedawnego powrotu po kontuzji.
Pomocnik, który miał dodać solidności środkowi pola, nie spełnił oczekiwań. Mimo kilku udanych wślizgów, jego ogólna postawa była rozczarowująca.
Będący w ogniu krytyki po poprzednim meczu, tym razem nie zaprezentował niczego godnego uwagi. Słusznie został zmieniony.
Choć nie miał najlepszego meczu, to w kluczowym momencie pokazał charakter, wychodząc do dośrodkowania i zdobywając zwycięską bramkę.
Wybrany do pierwszej jedenastki, by wzmocnić środek pola, nie wykonał swojego zadania w pełni. Jedynym jego pozytywnym akcentem było skuteczne zatrzymanie groźnego kontrataku rywali.
Pomocnik, który miał grać bardziej ofensywnie dzięki obecności Paredesa, głównie faulował.
Ten zawodnik, po końcowym gwizdku, ledwo powstrzymywał emocje. Argentyna była o krok od porażki i to on mógłby zostać obarczony winą za niewykorzystany rzut karny. Jednak znów pociągnął swój zespół do zwycięstwa, zaliczając asystę i bramkę. Niesamowita jakość i charakter! Jest nieustępliwy, nieuchronny i wieczny.
Napastnik, który rozpoczął mecz od pierwszej minuty, nie zrobił wystarczająco dużo, by zasłużyć na uznanie, mimo że jego strzał obronił bramkarz rywali.
Wszedł na boisko w drugiej połowie i po wspaniałej akcji Messiego, oddał celny strzał głową. Chwilę później popisał się jednym z najlepszych dośrodkowań w historii, znajdując Enzo Fernandeza, gdy inni być może myśleliby o bronieniu wyniku.
Wprowadzony w drugiej połowie, wniósł nową energię i intensywność do gry Argentyny.
Wszedł na boisko na ostatni kwadrans i odegrał kluczową rolę przy wyrównującej bramce Messiego, wykazując się niezwykłym spokojem w polu karnym.
Wszedł na boisko w końcówce, gdy Argentyna próbowała utrzymać korzystny wynik.
Kolejna zmiana mająca na celu opóźnienie gry.
Messi po raz kolejny uratował Argentynę, ale uznanie należy się również trenerowi za zmiany, które odmieniły przebieg meczu. Jednak to już drugie w ostatnich meczach niebezpieczne sytuacje dla Argentyny. Trener musi zastanowić się nad ustawieniem drugiej linii pomocy przed ćwierćfinałem.
Lionel Messi jest nieustępliwy i zawsze potrafi pociągnąć swój zespół do zwycięstwa.