Meksyk rozpoczął swoją przygodę z Mistrzostwami Świata od historycznego zwycięstwa, które na długo pozostanie w pamięci kibiców. W pierwszym, wyczekiwanym od dawna spotkaniu, El Tri pokonali reprezentację Republiki Południowej Afryki 2-0, zapisując na swoim koncie pierwszy triumf w meczu otwarcia mundialu po siedmiu poprzednich próbach.
Bohaterowie i przegrani starcia z RPA
Stadion Azteca w mieście Meksyk tętnił życiem, a atmosfera stworzona przez dopingujących kibiców była wręcz namacalna. Od samego rana fani ustawiali się w kolejkach, by zająć swoje miejsca i wziąć udział w tym jednorazowym w życiu widowisku. Narodowy hymn Meksyku rozbrzmiewał z taką siłą, że obiekt przemienił się w coś więcej niż tylko beton i krzesełka. Młodzi zawodnicy, tacy jak Mateo Chavez, Armando La Hormiga Gonzalez, Obed Vargas i Gilberto Mora, z widocznym wzruszeniem śpiewali na całe gardło. Nawet hymn RPA został przyjęty z szacunkiem, pięknie odbijając się echem po stadionie. Meksyk ma swojego dwunastego zawodnika, który nie męczy się po 90 minutach, nie przestaje naciskać z trybun, a jego obecność jest trudna do opisania, ale niemożliwa do zignorowania. Republika Południowej Afryki odczuła to na własnej skórze, a Korea Południowa i Czechy prawdopodobnie również.
Po bramce zdobytej w dziewiątej minucie przez Juliana Quiñonesa, Meksyk miał okazję, by jeszcze mocniej ukarać przeciwnika. Jednak zamiast zwiększyć tempo i sprawić, by popołudnie dla Bafana Bafana stało się długie i niekomfortowe, drużyna postawiła na bezpieczeństwo. To prawdopodobnie pragmatyczne podejście trenera Javiera „Vasco” Aguirre, który stawia na pewność w obronie i kontrolę nad meczem, zanim zacznie gonić za widowiskiem. Mimo to, stadion i atmosfera domagały się więcej.
Roberto El Piojo Alvarado okazał się kluczowym zawodnikiem w tym spotkaniu. Jego asysta przy golu Raula Jimeneza pokazała precyzję jego lewej nogi i klarowność jego gry w ostatniej tercji boiska. Alvarado nie komplikował gry, skupiając się na właściwych podaniach i szybkim łączeniu się z kolegami z drużyny, nadając rytm grze Meksyku po prawej stronie. Jego zrozumienie z Brianem Gutierrezem, jego klubowym kolegą z Chivas, również zapewniło El Tri jedną z najbardziej płynnych dróg do bramki. Alvarado wykazał się również inteligencją w obronie, wielokrotnie cofając się, by wesprzeć prawego obrońcę Izraela Reyesa i pomóc Meksykowi kontrolować skrzydłowych RPA. Dopóki pozostaje zdrowy, Alvarado wydaje się być nie do ruszenia z wyjściowego składu Aguirre.
Reprezentacja RPA sama strzeliła sobie w stopę. Sphephelo Sithole i Themba Zwane postawili drużynę Hugo Broosa w trudnej sytuacji, nie tylko przeciwko Meksykowi, ale także przed kolejnym meczem grupowym przeciwko Czechom. Przed turniejem Broos mówił o znaczeniu wygrania przynajmniej jednego meczu i zajęcia miejsca, które pozwoli na awans z trzeciego miejsca. Ta droga stała się teraz bardziej skomplikowana. RPA opuściła Azteca bez punktów, bez strzelonych bramek i z dwoma zawieszonymi zawodnikami. Nie wszystko było jednak złe. Obrońca Mbekezeli Mbokazi z Chicago Fire FC zaimponował opanowaniem, lewą nogą i chęcią do kierowania grą RPA od tyłu. Wyglądał na jednego z niewielu zawodników Bafana Bafana zdolnych do spowolnienia gry i nadania drużynie pewnej struktury. Jednak czerwone kartki przyćmiły wszystko inne. Nawet przy niepełnym wykorzystaniu przez Meksyk gry w przewadze, Broos mógł odczuwać pewną ulgę, że wynik zakończył się tylko 2-0. Gdyby El Tri byli ostrzejsi w ataku, popołudnie mogłoby obrócić się w koszmar.
Po meczu Quiñones wyglądał, jakby mógł grać kolejne 90 minut. To wiele mówi o tym, co dał Meksykowi. Jego gol będzie obrazem, który będzie mu towarzyszył po tym otwarciu, ale jego ogólny występ miał większe znaczenie niż samo wykończenie. Naciskał, biegał, atakował przestrzeń i dawał El Tri rodzaj bezpośredniego impulsu, którego potrzebowali w dniu pełnym emocji. Był również bliski zdobycia drugiego gola, trafiając w słupek w sytuacji, która mogłaby jeszcze bardziej oddalić mecz od RPA. Co najbardziej uderzające, to jego zrozumienie fizycznych i psychologicznych przewag, jakie Meksyk może stworzyć u siebie. Quiñones wie, co może zrobić wysokość z przeciwnikami, po latach spędzonych w Liga MX i zdobywaniu mistrzostw z Atlas i Club America. Rozumie, kiedy naciskać, kiedy zmuszać obrońców do pośpiesznych decyzji i kiedy zamienić luźną piłkę w zagrożenie. Powrót do Guadalajary w przyszłym tygodniu będzie dla niego wyjątkowy. Pozostaje bohaterem Atlas po doprowadzeniu klubu do dwóch kolejnych tytułów Liga MX. Nawet jeśli mecz Meksyku z Koreą Południową odbędzie się na Estadio Akron, domu Chivas, Quiñones przyjedzie do miasta, które dokładnie wie, co potrafi, gdy światła są najjaśniejsze. Po zdobyciu 33 goli w Saudi Pro League, ma teraz swojego pierwszego gola na Mistrzostwach Świata. Może to nie być jego ostatni.
Cesar Montes czasami wpada w pułapkę popełniania niezdarnych fauli. Ten jednak okazał się szczególnie kosztowny. Meksyk prowadził 2-0. RPA grała w dziewiątkę. Mecz był praktycznie zakończony. Nie było potrzeby, aby Montes stawiał siebie lub swoją drużynę w takiej sytuacji. Teraz Aguirre będzie musiał poradzić sobie bez jednego ze swoich liderów defensywy przeciwko Korei Południowej, która na papierze wygląda na najbardziej doświadczonego i niebezpiecznego przeciwnika w grupie. Montes to nie tylko kolejny środkowy obrońca w rotacji Meksyku. Jest jednym z graczy, którym ufa się w organizacji linii obrony i radzeniu sobie z fizycznymi wymaganiami meczów Mistrzostw Świata. Jego czerwona kartka pozostawia El Tri z problemem, którego można było uniknąć, po meczu, który powinien zakończyć się bez komplikacji.
W meczu idealnie ustawionym dla Meksyku – u siebie, przy ryku tłumu, przeciwko RPA grającej w dziewiątkę – zakończenie przyniosło niepotrzebne pytania. Aguirre będzie teraz musiał zreorganizować swoją obronę przed drugim meczem grupowym Mistrzostw Świata. Tłum uratował sporą część występu, a wynik daje Meksykowi platformę, której pragnął. Ale tak jak w 2018 roku, drugim przeciwnikiem El Tri na Mistrzostwach Świata będzie Korea Południowa z Son Heung-minem. Tym razem Meksyk przystąpi z trzema punktami, impetem i zawieszonym środkowym obrońcą, którego nie potrzebowali tracić.