Wszystkie aktualności

Meksyk rozpoczyna z przytupem: zwycięstwo i kluczowe lekcje

12 czerwca 2026 00:30 1 godz. temu

Meksyk odniósł historyczne zwycięstwo w meczu otwarcia Mistrzostw Świata, ale nie obyło się bez błędów, które mogą mieć znaczenie w dalszej fazie turnieju.

Meksyk odniósł historyczne zwycięstwo w meczu otwarcia Mistrzostw Świata, ale nie obyło się bez błędów, które mogą mieć znaczenie w dalszej fazie turnieju.

Meksyk wreszcie przełamał klątwę meczów otwarcia, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w historii na tym etapie turnieju. Po siedmiu poprzednich próbach, zakończonych pięcioma porażkami i dwoma remisami, tym razem El Tri pokonali Republikę Południowej Afryki 2:0. Gole Juliana Quiñonesa w 9. minucie i Raula Jimeneza w drugiej połowie zapewniły im upragnione punkty. To zwycięstwo nie tylko przedłuża ich passę bez porażki w 2026 roku, ale także daje drużynie potrzebny impuls na dalsze mecze.

Niezwykła atmosfera i niewykorzystana szansa

Stadion Azteca w stolicy Meksyku tętnił życiem od samego rana. Fani ustawiali się w kolejkach już od 6 rano, a inni pokonywali długie dystanse, by dotrzeć na swoje miejsca i doświadczyć tego wyjątkowego widowiska. Narodowy hymn Meksyku rozbrzmiewał z taką siłą, że stadion stał się czymś więcej niż tylko betonową konstrukcją. Młodzi zawodnicy, tacy jak Mateo Chavez czy Armando La Hormiga Gonzalez, byli wyraźnie wzruszeni, śpiewając z całych sił. Nawet hymn RPA został przyjęty z szacunkiem, pięknie odbijając się echem po obiekcie.

Meksyk posiada swojego dwunastego zawodnika, który ma zielony kolor i nie męczy się po 90 minutach. To niewytłumaczalne zjawisko, ale niemożliwe do zignorowania, które udziela się przeciwnikom, takim jak RPA, a wkrótce poczują je również Korea Południowa i Czechia. Po strzeleniu bramki w 9. minucie, Meksyk miał szansę na dalsze osłabienie przeciwnika, jednak zamiast zwiększać tempo, postawił na bezpieczeństwo. Pragmatyzm trenera Javiera „Vasco” Aguirre polegał na utrzymaniu czystego konta i kontrolowaniu gry, zamiast ścigania spektaklu. Mimo to, stadium i moment domagały się więcej. Brian Gutierrez i Quiñones stworzyli niebezpieczne sytuacje jeszcze przed przerwą, ale Meksyk zszedł do szatni tylko z jednobramkowym prowadzeniem. Przeciwko silniejszym rywalom takie niewykorzystane okazje mogą prowadzić do niepotrzebnego napięcia.

Bohaterowie i pechowcy na boisku

Roberto El Piojo Alvarado okazał się kluczowym graczem w tym meczu. RPA nie potrafiła go zatrzymać. Jego asysta przy golu Raula Jimeneza pokazała precyzję jego lewej nogi i jasność wizji w ostatniej tercji boiska. Alvarado nie komplikował gry, skupiając się na właściwym podaniu i szybkim połączeniu z kolegami. Jego współpraca z Gutierrezem, klubowym kolegą z Chivas, stworzyła jedną z najczystszych dróg ataku dla El Tri. Alvarado wykazywał również inteligencję w defensywie, wielokrotnie schodząc do tyłu, by wspierać prawego obrońcę Israela Reyesa i pomóc w kontrolowaniu bocznych graczy RPA. Dopóki pozostaje zdrowy, Alvarado wydaje się nietykalny w wyjściowym składzie Aguirre.

Z kolei reprezentacja RPA sama strzeliła sobie w stopę. Sphephelo Sithole i Themba Zwane postawili drużynę w trudnej sytuacji, nie tylko na ten mecz, ale także z perspektywą kolejnego spotkania grupowego z Czechami. Trener Hugo Broos mówił o znaczeniu wygrania przynajmniej jednego meczu i wywalczenia miejsca dla najlepszych trzecich drużyn. Ta ścieżka stała się teraz bardziej skomplikowana. RPA opuściła Estadio Azteca bez punktów, bramek i z dwoma zawieszonymi zawodnikami. Mimo to, obrońca Mbekezeli Mbokazi z Chicago Fire FC zaimponował spokojem i umiejętnością kierowania grą od tyłu. Jednak czerwone kartki przesłoniły wszystko inne. Nawet jeśli Meksyk nie potrafił ich w pełni wykorzystać, Broos mógł czuć pewną ulgę, że wynik nie był bardziej niekorzystny.

Julian Quiñones po meczu wyglądał, jakby mógł grać kolejne 90 minut. Jego gol będzie najbardziej zapamiętanym momentem, ale jego ogólny występ miał głębsze znaczenie. Naciskał, biegał, atakował przestrzeń i dawał El Tri potrzebną iskrę w dniu pełnym emocji. Był bliski zdobycia drugiego gola, trafiając w słupek. Szczególnie imponowało jego zrozumienie przewagi fizycznej i psychologicznej, jaką Meksyk może stworzyć u siebie. Quiñones wie, jak wysokość wpływa na przeciwników, co zdobył przez lata gry w Lidze MX. Obecnie ma na koncie swojego pierwszego gola na Mistrzostwach Świata po zdobyciu 33 bramek w Saudi Pro League.

Cesar Montes, mimo że był kapitanem drużyny, popełnił kosztowny błąd. Meksyk prowadził 2:0, RPA grała w dziewiątkę, a mecz był praktycznie rozstrzygnięty. Nie było potrzeby, by Montes narażał siebie i drużynę na takie ryzyko. Teraz Aguirre będzie musiał sobie radzić bez jednego z liderów defensywy w meczu z Koreą Południową, która uchodzi za najbardziej doświadczonego i groźnego przeciwnika w grupie. Montes to nie jest zwykły obrońca w rotacji Meksyku, ale jeden z graczy, którym ufano w organizacji linii obronnej i radzeniu sobie z fizycznymi wymaganiami meczów Mistrzostw Świata. Jego czerwona kartka stwarza niepotrzebny problem po meczu, który powinien zakończyć się bez komplikacji. Mimo że tłum uratował dużą część występu, a wynik daje Meksykowi pożądaną platformę, podobnie jak w 2018 roku, drugim przeciwnikiem El Tri na Mistrzostwach Świata będzie Korea Południowa Son Heung-mina. Tym razem Meksyk przystąpi do tego meczu z trzema punktami, impetem i zawieszonym środkowym obrońcą, którego utrata była zbędna.

Źródło: goal.com

Zobacz również