Wszystkie aktualności

Meksyk zaczyna mundial z impetem, ale z jednym potknięciem

11 czerwca 2026 22:30 1 godz. temu

Zwycięstwo otwarcia, historyczny gol i wspaniała atmosfera na Estadio Azteca. Ale nie obyło się bez błędów, które mogą kosztować Meksyk cenne punkty.

Meksyk rozpoczął swój pierwszy mecz otwarcia Mistrzostw Świata od zwycięstwa, a atmosfera na Estadio Azteca była elektryzująca. To był moment, na który czekała cała nacja, a kibice dali prawdziwy popis wsparcia dla swojej drużyny. Po siedmiu poprzednich próbach bez wygranej w meczu otwarcia mundialu, El Tri wreszcie przełamali złą passę, pokonując Republikę Południowej Afryki 2:0.

Bohaterowie i pechowcy na meksykańskim boisku

Pierwszy gol padł już w dziewiątej minucie, a jego autorem był Julian Quiñones, który wpisał się do historii jako strzelec pierwszego trafienia dla Meksyku w meczu otwarcia mundialu. Drugą bramkę dołożył Raul Jimenez, cementując zwycięstwo swojej drużyny. Jednakże, mimo doskonałego wyniku i historycznego momentu, nie wszystko poszło po myśli Meksyku. Cesar Montes otrzymał czerwoną kartkę w doliczonym czasie gry, gdy wynik był już ustalony, co stanowiło niepotrzebne i kosztowne potknięcie.

Meksykańska publiczność okazała się dwunastym zawodnikiem, tworząc niesamowitą atmosferę, która z pewnością pomogła drużynie. Hałas, kolory i oczekiwania wypełniły stadion, tworząc spektakl, który wielu kibiców będzie wspominać przez całe życie. Młodzi zawodnicy, jak Mateo Chavez, Armando La Hormiga Gonzalez, Obed Vargas i Gilberto Mora, byli wzruszeni podczas śpiewania hymnu narodowego, co tylko podkreślało wagę tego momentu. Nawet hymn Republiki Południowej Afryki spotkał się z szacunkiem, rozbrzmiewając pięknie przez stadion.

Pomimo dominacji i stworzonych okazji, Meksyk mógł zdobyć więcej bramek, zwłaszcza przeciwko drużynie z RPA, która ostatecznie zakończyła mecz w dziewiątkę. Presja pierwszego meczu i wagi otwarcia mogły wpłynąć na tempo gry, skłaniając Meksyk do wybrania bezpieczeństwa zamiast podążania za spektaklem, który podpowiadał moment i stadion. Brian Gutierrez i Quiñones stworzyli niebezpieczne sytuacje w pierwszej połowie, ale zespół wszedł do szatni z jedynie jednobramkowym prowadzeniem. W meczach z silniejszymi przeciwnikami takie niewykorzystane okazje mogą prowadzić do niepotrzebnego napięcia. Meksyk wygrał, dokonał historii i kontrolował długie fragmenty meczu, ale na mistrzostwach świata, zwłaszcza u siebie, dominacja na boisku musi przekładać się na bezwzględność.

Roberto Alvarado, jeden z pewniaków w wyjściowym składzie Javiera Aguirre, pokazał dlaczego. Jego asysta przy bramce Raula Jimeneza świadczyła o precyzji jego lewej nogi i jasności w grze w ostatniej tercji boiska. Alvarado nie komplikował gry, skupiając się na właściwym podaniu, szybkim połączeniu z kolegami i nadaniu rytmu grze po prawej stronie. Jego porozumienie z Gutierrezem, kolegą z Chivas, również zapewniło El Tri jedną z czystszych dróg ataku. Gdy Meksyk potrzebował prostego podania do przodu lub mądrzejszej decyzji w okolicach pola karnego, Alvarado wydawał się dostępny. Wykazał się również inteligencją w obronie, wielokrotnie cofając się, aby wesprzeć prawego obrońcę Israela Reyesa i pomóc w kontroli nad skrzydłowymi przeciwnika. Dopóki pozostaje zdrowy, Alvarado wydaje się nietykalny w wyjściowym składzie Aguirre. W meczu otwarcia, dzięki swojej wizji, wyczuciu czasu i pracy bez piłki, uciszył sporą część krytyki, która towarzyszyła mu przed turniejem.

Dla Republiki Południowej Afryki, Sphephelo Sithole i Themba Zwane znaleźli się w trudnej sytuacji, nie tylko przeciwko Meksykowi, ale także patrząc na kolejne mecze grupowe. Trener Hugo Broos mówił o znaczeniu wygrania przynajmniej jednego meczu, aby zwiększyć szanse na awans z trzeciego miejsca, a ta droga stała się teraz bardziej skomplikowana. RPA opuściła Azteca bez punktów, bramek i z dwoma zawieszonymi zawodnikami. Nie wszystko było jednak złe. Obrońca Mbekezeli Mbokazi z Chicago Fire FC zaimponował opanowaniem, lewą nogą i chęcią prowadzenia gry od tyłu. Wyglądał na jednego z niewielu zawodników Bafana Bafana, zdolnych do spowolnienia gry i nadania drużynie struktury. Czerwone kartki przyćmiły jednak wszystko inne. Nawet przy niewykorzystaniu ich przez Meksyk, Broos mógł czuć pewną ulgę, że wynik nie był bardziej niekorzystny. Gdyby El Tri byli ostrzejsi w ataku, popołudnie mogło obrócić się w koszmar.

Po meczu, Quiñones wyglądał, jakby mógł grać kolejne 90 minut. To wiele mówi o tym, co dał Meksykowi. Jego gol będzie wizerunkiem, który będzie mu towarzyszył po tym otwarciu, ale jego ogólna postawa niosła więcej znaczenia niż jedno trafienie. Naciskał, biegał, atakował przestrzeń i dawał El Tri bezpośrednią iskrę, której potrzebowali w dniu pełnym emocji. Był bliski zdobycia drugiego gola, trafiając w słupek, co jeszcze bardziej oddaliłoby Meksyk od RPA. Najbardziej uderzające było jego zrozumienie fizycznych i psychologicznych przewag, jakie Meksyk może stworzyć u siebie. Quiñones wie, co może zrobić wysokość z przeciwnikami, po latach spędzonych w Liga MX i zdobywaniu tytułów z Atlas i Club America. Rozumie, kiedy naciskać, kiedy zmuszać obrońców do pośpiesznych decyzji i kiedy zamienić luźną piłkę w zagrożenie. Powrót do Guadalajary w przyszłym tygodniu będzie dla niego szczególny. Pozostaje bohaterem Atlas po tym, jak poprowadził klub do dwóch tytułów z rzędu w Liga MX. Nawet jeśli mecz Meksyku z Koreą Południową zostanie rozegrany na Estadio Akron Chivas, Quiñones przybędzie do miasta, które dokładnie wie, co potrafi, gdy światła są najjaśniejsze. Po zdobyciu 33 bramek w Saudi Pro League, ma teraz swojego pierwszego gola na Mistrzostwach Świata. Może to nie być jego ostatni.

Cesar Montes czasami miał tendencję do wpadania w pułapkę popełniania niezdarnych fauli. Ten jednak okazał się szczególnie kosztowny. Meksyk prowadził 2:0, RPA grała w dziewiątkę, a mecz był praktycznie rozstrzygnięty. Nie było potrzeby, aby Montes stawiał siebie lub drużynę w takiej sytuacji. Teraz Aguirre będzie musiał poradzić sobie bez jednego ze swoich liderów defensywy przeciwko Korei Południowej, która na papierze wygląda na najbardziej doświadczonego i niebezpiecznego przeciwnika w grupie. Montes to nie jest zwykły środkowy obrońca w rotacji Meksyku. Jest jednym z graczy, którym ufa się w organizacji linii obrony i radzeniu sobie z fizycznymi wymaganiami meczów na Mistrzostwach Świata. Jego czerwona kartka pozostawia El Tri z problemem, którego można było uniknąć, po meczu, który powinien zakończyć się bez komplikacji.

W meczu idealnie ustawionym dla Meksyku – u siebie, przed dopingującą publicznością, przeciwko drużynie grającej w dziewiątkę – zakończenie wprowadziło niepotrzebne pytania. Aguirre będzie teraz musiał zreorganizować obronę przed drugim meczem grupowym Mistrzostw Świata. Publiczność uratowała sporą część występu, a wynik daje Meksykowi platformę, której chciał. Ale tak jak w 2018 roku, drugim przeciwnikiem El Tri na Mistrzostwach Świata będzie Korea Południowa Son Heung-mina. Tym razem Meksyk przyjedzie z trzema

Źródło: goal.com

Zobacz również