W półfinale Pucharu Anglii Manchester City przeżył prawdziwy dramat na Wembley, ale dzięki błyskotliwym zagraniom swoich zawodników zdołał zapewnić sobie awans do finału, utrzymując marzenia o sięgnięciu po kolejny historyczny sukces.
Mecz rozpoczął się od momentów, które mogłyby wprawić w drzemkę nawet najwierniejszych kibiców, jednakże piłkarze Pepa Guardioli wzięli sprawy w swoje ręce, desperacko próbując otworzyć wynik. Po groźnych akcjach Omara Marmousha i wchodzącego z ławki Savinho, to Southampton niespodziewanie objęło prowadzenie w 79. minucie po spektakularnym strzale z dystansu autorstwa Azaza.
Radość Świętych trwała jednak zaledwie trzy minuty. Jeremy Doku, który od momentu pojawienia się na boisku sprawiał coraz większe problemy obronie rywala, zdecydował się na indywidualną akcję. Po zejściu do środka, jego strzał odbił się od obrońcy Jamesa Bree i wpadł do dalszego dolnego rogu bramki. Southampton odpowiedziało kolejnym potężnym uderzeniem Kuryu Matsukiego, ale James Trafford zdołał przenieść piłkę nad poprzeczkę. Chwilę później Nico Gonzalez przejął piłkę i strzałem, który zapewnił City zwycięstwo, posłał drużynę do finału.
James Trafford, mimo że w pierwszej połowie miał niewiele do roboty, nie miał szans przy fenomenalnym strzale Azaza. Następnie popisał się kluczową interwencją, ratując drużynę przed kolejną stratą bramki po mocnym uderzeniu Matsukiego.
Kyle Walker zaprezentował solidną postawę, walcząc pomimo obaw o kontuzję. Ruben Dias pokazał imponującą formę, biorąc pod uwagę jego niedawną przerwę od gry, co może być jego ostatnim występem na Wembley w barwach City. Manuel Akanji również stanął na wysokości zadania, co może być jednym z jego ostatnich meczów w niebieskiej koszulce.
Nathan Aké nie był wystarczająco aktywny w ofensywie, zanim Guardiola nie zdecydował się na zmiany. Mateo Kovacic stopniowo włączał się do gry, by w końcu oddać niesamowity strzał, który mógłby rozstrzygnąć każde spotkanie.
Oscar Bobb nie wykorzystał swojej szansy. Choć trafił w słupek w pierwszej połowie, akcja została odgwizdana jako spalony. Phil Foden pokazał kilka ciekawych fragmentów gry, zanim został zmieniony.
Rico Lewis zmarnował okazję, którą otrzymał, wychodząc w pierwszym składzie od początku marca. Stworzył niewielkie zagrożenie, zanim został zmieniony w 58. minucie. Erling Haaland zaliczył kolejne rozczarowujące występy na Wembley, zwłaszcza po niewykorzystanym karnym w zeszłorocznym finale. Miał kilka przebłysków, ale za każdym razem, gdy mijał linię spalonego, albo marnował sytuację, albo podawał niecelnie.
Julian Alvarez był największym zagrożeniem dla City przed wprowadzeniem Doku, chociaż stracił piłkę, co doprowadziło do bramki dla Southampton. Jeremy Doku zwiększył poziom zagrożenia po wejściu na boisko, a nawet jeśli jego wyrównująca bramka była nieco szczęśliwa, został nagrodzony za swoją determinację. Miał również asystę przy bramce Gonzaleza.
Mateus Nunes nie mógł być winiony za swój wysiłek, ale powinien lepiej wykorzystać swoje dwie szanse. Micah Hamilton ledwo dotknął piłki po zastąpieniu Marmousha. Alex O'Reilly pomógł zwiększyć zagrożenie po zastąpieniu Ait-Nouriego.
Mahmoud Dahoud wszedł na boisko na pięć minut przed końcem. Pep Guardiola podjął duże ryzyko, dokonując licznych zmian, które prawie się nie opłaciły, choć należy mu oddać, że jego zmiany pomogły drużynie przejść dalej.


