Man City kobiet udowodniło swoją klasę, pokonując Brighton i zdobywając Puchar Anglii, co oznacza historyczny dublet ligowy i pucharowy. To był dzień pełen emocji, w którym mistrzynie pokazały, dlaczego zasłużyły na miano najlepszych.
Brighton na początku dyktuje warunki, ale City pokazuje charakter
Mimo mniejszego doświadczenia na tak ważnej scenie, Brighton rozpoczęło mecz znakomicie. Widać było pewność siebie po niedawnym zwycięstwie nad City, które na chwilę odłożyło mistrzowską fetę. Przez pierwsze 30 minut to Mewy dominowały w posiadaniu piłki, tworząc zagrożenie pod bramką rywalek. Fran Kirby i Maisie Symonds mieli zablokowane strzały, a Ayaka Yamashita, która zastąpiła kontuzjowaną Khiarę Keating, musiała interweniować przy próbie Madison Haley. Jednak gdy tylko Manchester City zaczął wchodzić w swój rytm, pokazał klasę. Tame próby Grace Clinton i Khadiji Shaw były ostrzeżeniem, którego Brighton nie usłyszało. Lauren Hemp zaczęła być kluczową postacią na lewej stronie.
Greenwood i Shaw prowadzą City do triumfu
To właśnie po dośrodkowaniu Alex Greenwood, Khadija Shaw wyskoczyła najwyżej i głową pokonała bramkarkę Brighton, Chiamakę Nnadozie, otwierając wynik meczu. Kilka minut później było już 2-0. Shaw została faulowana na skraju pola karnego, a Greenwood wykorzystała okazję, posyłając precyzyjny rzut wolny w dolny róg bramki Nnadozie tuż przed przerwą. Po początkowych wątpliwościach, druga połowa stała się dla City formalnością. Aoba Fujino podwyższyła na 3-0 tuż po godzinie gry, zdobywając bramkę w kilka minut po wejściu na boisko, po świetnej akcji Shaw. Były też kolejne okazje, między innymi dla Rebekki Knaak, która strzałem głową minimalnie chybiła, Shaw, której strzał został sparowany, a Fujino trafiła w słupek, zanim na listę strzelców wpisała się Vivianne Miedema. Holenderka, która nie grała przez dwa miesiące z powodu choroby matki, zaliczyła powrót z bramką, posyłając piękną piłkę do Kerstin Casparij, a następnie wbiegając w pole karne i głową podwyższając na 4-0. Brighton będzie żałować zmarnowanych szans, zwłaszcza po tak dobrym początku, podczas gdy City zakończyło sześć lat czekania na kolejny Puchar Anglii, dodając go do drugiego w historii tytułu mistrzowskiego WSL.
Ayaka Yamashita nie miała wiele do roboty, mimo dobrego początku Brighton. Była przekonująca w swoich interwencjach, odważnie zatrzymując Haley na początku meczu. Kerstin Casparij dobrze pokrywała swoją flankę, zarówno w obronie, jak i ataku, i zanotowała piękną asystę przy czwartej bramce dla City. Millie Bright stanęła na wysokości zadania, blokując strzał Symonds we wczesnych fazach gry i generalnie dobrze radziła sobie z atakiem Brighton, nie pozwalając na zdobycie klarownych okazji. Leila Ouahabi była dobra z piłką przy nodze, dobrze współpracowała z Rose, odbierając Brighton radość gry, i sama mogła zdobyć bramkę, choć jej strzał głową posłany był minimalnie obok. Alex Greenwood zaliczyła wybitny występ. Grając na lewej obronie, potencjalnie narażona na ataki Brighton, które sprawiały jej problemy w poprzednim miesiącu, stanęła jednak na wysokości zadania i była prawdziwym atutem w ataku dzięki swoim dośrodkowaniom i wykonaniu stałych fragmentów gry. Zdobyła również piękną bramkę. Keira Walsh nie zdominowała tego meczu tak mocno jak zwykle, zwłaszcza że Brighton zaczęło bardzo dobrze, ale z każdą minutą grała coraz lepiej. Yui Hasegawa pokazała wielką energię, dobrze poruszała się z piłką i często wygrywała pojedynki. Jess Park ciężko pracowała bez piłki i wykazywała się dobrym ruchem, tworząc pozycje do zdobycia bramki, choć jej wykończenie nie było tak kliniczne, jak by sobie życzyła. Był to jeden z jej jaśniejszych występów w trudnym indywidualnym sezonie. Jill Roord miała trudności z rzeczywistym zaangażowaniem się w grę, wykonując tylko 12 podań przed zmianą w okolicach godziny gry. Khadija Shaw była kolejną wyróżniającą się zawodniczką, zwieńczając wspaniały sezon. Dobrze wyskoczyła do piłki, zdobywając bramkę otwierającą wynik, wywalczyła faul prowadzący do drugiej bramki i asystowała przy trzeciej. Była trudnym przeciwnikiem, gdy tylko City złapało swój rytm. Vivianne Miedema, wracając po dwóch miesiącach przerwy, nadal wyglądała na ostrą. Sprytne zaangażowanie przy trzeciej bramce City, a następnie zdobycie wspaniałej bramki na 4-0. Filippa Angeldal była cierpliwa i skuteczna w zdobywaniu bramek, mogła mieć nawet kolejną, gdyby nie dobra interwencja Nnadozie. Laura Blindkilde Brown została zmieniona na nieco ponad 10 minut przed końcem. Tatum Buckley to kolejna zawodniczka, która pojawiła się na boisku w końcowych etapach meczu. Ellen Blair zaliczyła ostatni występ w swojej karierze w ostatnich minutach. Trener Gareth Taylor, którego zespół zaczął nieco nieprzekonująco, szybko zobaczył zmianę, gdy kluczowe zawodniczki zaczęły zaznaczać swoją obecność. Podjął kilka ważnych decyzji dotyczących składu, ale żadna z nich nie okazała się błędna, ponieważ jego zespół ostatecznie łatwo zwyciężył.


