Mecz z Aston Villą okazał się koszmarem dla Liverpoolu, który poległ w starciu z ekipą Unaia Emery'ego. Wynik, choć mógł być jeszcze wyższy, jednoznacznie wskazuje na dominację gospodarzy.
Villa od pierwszego gwizdka narzuciła swój styl gry. Po chwili oddechu dla Liverpoolu, gospodarze objęli prowadzenie tuż przed przerwą. Morgan Rogers, po przemyślanej akcji z rzutu rożnego, precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza. Przewaga nie trwała jednak długo, gdyż goście wyrównali na początku drugiej połowy. Virgil van Dijk, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, celnie głową skierował piłkę do siatki.
To nie okazało się jednak punktem zwrotnym. Aston Villa szybko odzyskała inicjatywę. Chwilę po tym, jak imponujący Rio Ngumoha uderzył w słupek, fatalny błąd Dominika Szoboszlaia został bezlitośnie wykorzystany. Kombinacja zagrań Rogersa i Ollie Watkinsa zakończyła się bramką tego drugiego, który wcisnął piłkę do siatki. Emi Buendia trafił w słupek, ale Villa nie musiała długo czekać na trzeciego gola. Watkins ponownie był na miejscu, wykorzystując dobitkę po strzale, który wypluł bramkarz. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, angielski napastnik asystował przy bramce Johna McGinna, który z pełnym luzem, z krawędzi pola karnego, posłał piłkę w samo okienko, przypieczętowując kolejny ponury wieczór dla "The Reds". Van Dijk zdołał jeszcze zdobyć swoją drugą bramkę głową, ale było to jedynie pocieszenie. Wynik ten pozwolił Aston Villi awansować na czwarte miejsce w tabeli, zapewniając sobie tym samym kwalifikację do Ligi Mistrzów. Podopieczni Arne Slota wciąż muszą walczyć o swoje cele.
Liverpool, mimo wysiłków, nie był w stanie nawiązać równej walki z intensywnością gry przeciwnika. Bramkarz Liverpoolu, mimo że kilka razy groźnie wychodził z bramki, nie wzbudzał pewności, a przy pierwszym i trzecim golu dla Villi mógł zachować się lepiej. Prawy obrońca nie wygrał żadnego pojedynku naziemnego i był mało aktywny w ofensywie. Francuski defensor był dręczony przez Watkinsa, prezentując kolejny niepewny występ. Kapitan drużyny, choć zdobył dwie bramki głową, często wyglądał na sfrustrowanego, a jego gra z tyłu była niecharakterystycznie chaotyczna. Zagrożenie ze strony Villi często przychodziło z jego flanki. Nie był szczególnie skuteczny ani w obronie, ani w ataku, a jego defensywa przy bramce McGinna była fatalna. Pomocnik nie miał kontroli nad przebiegiem gry, choć starał się pomagać w defensywie. Przed trzecim golem Villi zaliczył żenujące symulowanie faulu. Był pasywny w środku pola, łatwo tracił piłkę i miał szczęście, że nie został za to ukarany. Został zmieniony na długo przed końcem meczu. Jego próba strzału z dystansu była groźna, a asystował przy obu bramkach Van Dijka, ale jego fatalna pomyłka została brutalnie wykorzystana. Po drugiej stronie boiska, mimo konieczności schodzenia po piłkę, potrafił wnieść trochę dynamiki, jednak cofanie się na prawą obronę go stłumiło. Był zbyt wolny, aby zatrzymać Rogersa przy pierwszej bramce. Podania były słabe, a on sam stanowił jedynie pasażera w ataku. Najjaśniejszy punkt Liverpoolu w ofensywie, zawsze stanowił zagrożenie i miał pecha, trafiając w słupek. Wyglądał na zaangażowanego, ale nie potrafił zrobić decydującej różnicy. Nie był w stanie w ogóle zaistnieć w grze. Podobnie jak Wirtz, nie osiągnął zamierzonego efektu.
Choć pojawiały się informacje o bezpieczeństwie posady Slota, ten mecz pokazał brak reakcji jego zawodników na intensywność gry przeciwnika. Tego typu występ może wpłynąć na decyzje kierownictwa dotyczące przyszłości trenera. Ollie Watkins strzelił jedną z bramek dla Aston Villi w tym meczu.


