Wszystkie aktualności

Kompany w Monachium: Odwaga czy ryzykowna gra?

29 kwietnia 2026 10:30 2 godz. temu
Kompany w Monachium: Odwaga czy ryzykowna gra?
Źródło: goal.com

Czy Vincent Kompany poszedł w ślady Guardioli, ryzykując w kluczowym meczu? Czas pokazał, że jego decyzje mogły być odważne, ale niekoniecznie trafione.

Wielkie mecze wymagają wielkich decyzji, a te potrafią przypominać o legendarnych taktykach. Właśnie takie wrażenie wywołała zmiana w składzie Bayernu Monachium przed półfinałem Ligi Mistrzów, która momentalnie przywołała ducha Pepa Guardioli.

Decyzja Vincenta Kompanyego o zmianie w linii obrony na godzinę przed kluczowym starciem z Paris Saint-Germain wzbudziła spore poruszenie. Zamiast Konrada Laimera, na murawie pojawił się Alphonso Davies. To posunięcie, dokonane w najważniejszym meczu sezonu, nieuchronnie nasunęło skojarzenia z jego mentorem, Pepem Guardiolą. Katalończyk znany był z przekonania, że im większa stawka, tym śmielsze powinny być taktyczne manewry.

W czasach swojej pracy w Bayernie Monachium, Guardiola często popadał w pułapkę nadmiernego analizowania meczów, niektórzy powiedzieliby nawet, że nadmiernego zarządzania nimi. Pamiętamy przecież półfinał Ligi Mistrzów w 2014 roku przeciwko Realowi Madryt, gdzie w rewanżu postawił na ryzykowny wariant 4-2-3-1 z Bastianem Schweinsteigerem i Toni Kroosem w roli podwójnego defensywnego pomocnika, mimo wątpliwości kluczowych graczy. Zamiast odrobić straty z pierwszego meczu, Bayern został skontrowany i przegrał 0-4. Dwa lata później, w pierwszym meczu półfinału z Atlético Madryt, zaskakująco pominął w składzie Thomasa Müllera i Francka Ribéry'ego, stawiając na Juana Bernata, ulubieńca Uli Hoenessa. Bayern przegrał 0-1 i po raz kolejny odpadł z rozgrywek.

Teraz mamy do czynienia z Daviesem zamiast Laimera. Dlaczego? Przecież Laimer i jego kolega Josip Stanisic należą do niedocenianych bohaterów imponującego sezonu Bawarczyków. Obaj imponują jako zdeterminowani defensorzy, a przede wszystkim jako dynamiczne siły napędowe w ataku. Laimer zdobył już 15 punktów w tym sezonie, a Stanisic dziesięć. Ostatnio dyskusje w sztabie szkoleniowym koncentrowały się na tym, który z nich lepiej sprawdzi się na lewej, a który na prawej stronie. Kompany sam przyznał niedawno: „Dyskutujemy o tym co najmniej raz w tygodniu w naszym pokoju trenerskim. Nikt z nas nie wie, czy Konrad czy Stani jest lepszy po lewej czy po prawej stronie. Jeśli zapytasz mnie, który z nich gra najlepiej po lewej, a który po prawej, odpowiedź jest prawie niemożliwa. Dla nas to jest luksus.”

Jednak w starciu z PSG Kompany zrezygnował z tego luksusu, wybierając Daviesa. Były podstawowy lewy obrońca przez miesiące pauzował z powodu zerwanego więzadła krzyżowego. Po powrocie w grudniu zmagał się z kolejnymi problemami fizycznymi, a nawet pojawiały się spekulacje o jego letnim transferze. Ostatnio Davies pozytywnie wpływał na grę wchodząc z ławki i rozpoczynał dwa kolejne mecze Bundesligi. Wielu zakładało, że jego obecność w składzie ma na celu jedynie odpoczynek dla Laimera i Stanisicia – mylili się.

Wprowadzając Daviesa, Kompany postawił na tempo kosztem schematów, decydując się dopasować do dynamiki przeciwnika, zamiast kurczowo trzymać się własnego planu gry. To posunięcie naraziło go na potencjalną krytykę: gdyby się nie sprawdziło, musiałby zmierzyć się z najostrzejszym werdyktem menedżerskim – „źle zarządzane” – tak jak kiedyś Guardiola.

Niedługo przed przerwą Davies faktycznie popełnił błąd, dając rzut karny po dyskusyjnym zagraniu ręką, który wykorzystał Ousmane Dembélé, dając Paris prowadzenie 3-2. Poza tym jednak, obrońca zaprezentował się solidnie, a zapach Guardioli szybko wywietrzał z Parc des Princes. Choć ta zmiana nie okazała się decydująca, Kompany’ego nie można oskarżyć o bycie „przechytrzanym”.

Davies wyglądał na w pełni sił i lepiej kontrolował swoje lewe skrzydło przeciwko Desire Doué, niż najsłabsze ogniwo Bawarczyków, Stanisic, było w stanie powstrzymać dwukrotnego strzelca Khvichę Kvaratskhelię po prawej stronie. Kanadyjczyk rozpoczął także szybką kontrę z własnego pola karnego, oddalając zagrożenie i inicjując akcję, po której Monachium zdobyło pierwszego karnego.

Niemniej jednak, Aaron Danks, zastępujący zawieszonego Kompany’ego na linii bocznej, dokonał zmiany w przerwie. Na boisko wszedł Laimer, ale nigdy nie odzyskał pełnego rytmu. W budowaniu akcji prowadzącej do bramki na 2-4, pozostawił swoje skrzydło odsłonięte. Brał udział w atakach, jednak zaliczył tylko 74% celnych podań; Stanisic z 75% był tylko marginalnie lepszy. Davies, dla kontrastu, mógł pochwalić się 96% skutecznością podań, najwyższą w wyjściowym składzie Bayernu.

W obliczu rewanżu w Monachium, który odbędzie się w przyszłą środę, pozycje na skrzydłach są otwarte. Kompany może posadzić na ławce Stanisicia – który miał trudności w Paryżu – i ustawić Laimera na prawej obronie, pozycji, którą równie skutecznie pełni na obu flankach.

Źródło: goal.com

Zobacz również