Przed nami kolejne emocjonujące starcie w ramach turnieju, gdzie reprezentacja USA zmierzy się z Kanadą, odnawiając jedną z najstarszych rywalizacji w regionie.
Powrót Trinity Rodman i niepewność w bramce
Niedawny mecz otwarcia Pucharu SheBelieves przeciwko Argentynie przyniósł pewne obawy dotyczące kontuzji. Największe napięcie wywołał incydent z Trinity Rodman, która po krótkim pobycie na boisku została sfaulowana i opuściła murawę. Biorąc pod uwagę jej problemy zdrowotne w poprzednim sezonie, moment ten wzbudził niepokój. Na szczęście, trenerka Emma Hayes potwierdziła, że Rodman została dopuszczona do gry i wróciła do treningów przed meczem z Kanadą. Niestety, nie wszystkie wieści były pozytywne. Lilly Reale, uznana za najlepszą młodą zawodniczkę roku 2025, musiała opuścić zgrupowanie z powodu kontuzji stopy. Jej absencja stanowi wyzwanie dla defensywy USA, ale powrót Rodman jest bez wątpienia dużym wzmocnieniem.
W kwestii bramkarskiej, Claudia Dickey pokazała się z dobrej strony w meczu z Argentyną, prezentując spokój i pewność siebie. Jednakże, rywalizacja o miejsce w bramce wciąż trwa. Wszystkie trzy bramkarki – Dickey, Mandy McGlynn i Phallon Tullis-Joyce – posiadają ograniczone międzynarodowe doświadczenie. Trenerka Hayes może zdecydować się na rotację, dając szansę McGlynn lub Tullis-Joyce, aby przygotować zespół do przyszłych wyzwań, w tym cyklu Mistrzostw Świata 2027.
Siła środka pola i niezawodna obrona
Środek pola reprezentacji USA wydaje się być niezwykle mocno obsadzony. Z obecnością takich zawodniczek jak Lindsey Heaps, Claire Hutton, Sam Coffey, Lily Yohannes, Olivia Moultrie, a także możliwością przesunięcia Ally Sentnor, Rose Lavelle czy Riley Jackson, trenerka ma wiele opcji do dyspozycji. Heaps, jako kapitan, dyrygowała grą w meczu z Argentyną, a jej zgranie z Yohannes, z którymi grają razem w Olympique Lyon, jest widoczne. W meczu z Kanadą możemy spodziewać się zmian, być może z Sam Coffey w roli liderki lub z pojawieniem się Jackson czy Lavelle, która ze swoim bogatym doświadczeniem jest naturalnym kandydatem do gry w tym spotkaniu.
Linia obrony również pokazuje swoją siłę. Tara Rudd i Kennedy Wesley dobrze poradziły sobie z techniczną linią ataku Argentyny, podczas gdy Emily Sonnett i Naomi Girma stanowią najbardziej doświadczony duet środkowych obrońców, który najprawdopodobniej zagra w kluczowych momentach. Trenerka Hayes wciąż analizuje głębokość składu, wykorzystując te mecze do oceny młodszych zawodniczek. Możliwe jest również, że w związku z kontuzjami, Avery Patterson otrzyma szansę gry na boku obrony, a Emily Fox może zagrać więcej minut.
Potencjał ofensywny Shaw i Sentnor
Jaedyn Shaw i Ally Sentnor to zawodniczki o naturalnym instynkcie strzeleckim. Obie potrafią grać na pozycji numer 9 lub 10, wnosząc podobne walory ofensywne. Shaw, choć naturalnie grająca jako dziesiątka, udowodniła swoją wartość jako środkowa napastniczka, wykorzystując swoje umiejętności do znajdowania luk i zdobywania bramek, co pokazała w meczu z Argentyną. Sentnor, mimo że nie strzeliła gola w ostatnim spotkaniu, była bliska sukcesu i doskonale rozumie swoją rolę. Przyznaje, że gra na pozycji numer 9 czuje się dla niej jak "dom", ponieważ grała tam od dziecka. Obecność jednej lub obu tych zawodniczek na boisku przeciwko Kanadzie znacząco zwiększa szanse USA na zdobycie bramki. Rywalizacja na pozycjach skrzydłowych jest obecnie bardzo wyrównana, co sprawia, że solidna para napastniczek staje się coraz bardziej kluczowa. Dodatkowym czynnikiem jest niepewność co do powrotu do gry takich zawodniczek jak Catarina Macario, Sophia Wilson, Mallory Swanson, Lynn Williams i Michelle Cooper.


