Niesamowite występy Jude'a Bellinghama na mundialu wywołały prawdziwą burzę wśród kibiców, prowadząc do zaskakujących propozycji dotyczących jego przyszłości.
Królewskie odznaczenie czy coś więcej?
Po dramatycznym zwycięstwie Anglii nad Norwegią w ćwierćfinale Mistrzostw Świata, które zapewniło "Trzem Lwom" awans do półfinału po raz pierwszy od 2018 roku, jeden z fanów GOAL FanZone udzielił reporterowi odpowiedzi, która szybko obiegła sieć. Zapytany, czy Jude Bellingham zasługuje na tytuł szlachecki za swoje występy na turnieju, jego reakcja była stanowcza i pełna emocji. Bez wahania wykrzyknął: „Jude Bellingham na cholernego premiera!”.
Ta krótka, lecz błyskotliwa odpowiedź, nagrana tuż po tym, jak Bellingham strzelił oba gole w meczu, w tym ten zwycięski, sprawiła, że dyskusja o przyszłości gwiazdy Realu Madryt nabrała zupełnie nowego wymiaru. Wideo kończy się dźwiękami, które sugerują wspólne śpiewanie przez kibiców utworu Oasis "Wonderwall", co tylko podkreśla narastający entuzjazm wokół postaci Bellinghama.
Bellingham bezsprzecznie jest obecnie najjaśniejszą postacią w zespole Anglii na tym mundialu. Z dorobkiem sześciu bramek i wieloma nagrodami dla najlepszego zawodnika meczu, jego forma jest imponująca. Anglików do finału Mistrzostw Świata, pierwszego od 1966 roku, dzieli już tylko jeden krok. Jeśli Bellingham utrzyma tak wysoki poziom gry, kraj może faktycznie zacząć debatować, jakie honory przyznać mu w pierwszej kolejności. Jude Bellingham zdobył sześć bramek w turnieju.
