Po sprzedaniu niemal 20 tysięcy karnetów i zakontraktowaniu 20 nowych zawodników, Fortuna Düsseldorf była bliska euforii. Jednak dwa pierwsze mecze sezonu przyniosły całkowite odwrócenie nastrojów, pogrążając klub w głębokim rozczarowaniu.
Czy trener Alexander Ende jest już na cenzurowanym?
Pierwsze dwie porażki w sezonie, najpierw z Waldhof Mannheim, a następnie z rezerwami TSG Hoffenheim, szybko rozwiały nadzieje na udany start. Szczególnie drugie spotkanie, zakończone wynikiem 2-0 dla przeciwnika, pozostawiło klub w stanie szoku. Występ nowo złożonej drużyny wywołał u wielu kibiców gorzkie wspomnienia z poprzedniego sezonu, kiedy to utalentowani na papierze zawodnicy okazali się kompletnie nieskuteczni, co doprowadziło do dramatycznego spadku.
Napięcie wśród fanów Fortuny, wciąż pamiętających niedawne klęski, było wyczuwalne już po niespełna 140 minutach gry. Już w przerwie pierwszego domowego meczu sezonu słychać było w tle transmisji radiowej powtarzające się okrzyki kibica wzywające do zwolnienia trenera Alexandra Ende. Hasło „Ende out!” niosło się w eter. Wygląda na to, że pogląd ten nie jest odosobniony.
"Funkel-Fraktion" – czy to początek końca Ende?
W niedzielę, po żenującym starcie w domu przeciwko rezerwom Hoffenheim, gazeta „Bild” opublikowała sensacyjny artykuł. Donosi ona o istnieniu w klubie tak zwanej „Funkel-Fraktion”, która rzekomo „intensywnie” podkopuje pozycję Ende. Sytuacja jest skomplikowana: po tym, jak Fortuna zakończyła współpracę z wysoce nieskutecznym trenerem Markusem Anangiem, dyrektor sportowy Sven Mislintat powołał 46-letniego Ende, oferując mu dwuletni kontrakt.
Decyzja ta najwyraźniej spotkała się z oporem części rady nadzorczej, której wcześniejsze działania budziły wątpliwości. Członkowie tej grupy woleliby widzieć w roli „strażaka” legendę trenerską Friedhelma Funkela, mimo że jego relacje z kibicami Fortuny były już wcześniej napięte. Funkel prowadził Fortunę w latach 2016-2020, doprowadzając klub do awansu do Bundesligi i utrzymując go na tym szczeblu w sezonie 2018/19 z imponującym dziesiątym miejscem.
Relacje między Funkelem a kierownictwem sportowym zaczęły się psuć w kolejnym sezonie. Zaledwie kilka tygodni po przedłużeniu kontraktu z Funkelem w grudniu 2019 roku, klub zwolnił go. Funkel skomentował wówczas swoje odejście z wielkim rozgoryczeniem: „Nie będę już pracował jako trener, ponieważ Fortuna Düsseldorf dała mi tak wiele. Ponieważ nie wierzę, że będę miał tak wspaniały czas w innym klubie”.
Jednak rok później Funkel wrócił do pracy trenerskiej, ratując przed spadkiem 1. FC Köln wiosną 2021 roku. Było to z pewnością nie na rękę fanom z Düsseldorfu. W 2024 roku jako tymczasowy trener doprowadził 1. FC Kaiserslautern do finału pucharu i utrzymał zespół w 2. Lidze, po czym ponownie został zatrudniony w Kolonii jako ratownik, zapewniając awans do Bundesligi w 2025 roku.
Nawet biorąc pod uwagę tę historię, powrót Funkela w roli zbawcy był rozważany w kwietniu. Sam Funkel potwierdził w czerwcu „nieoficjalne” zapytanie ze strony klubu: „Zapytano mnie, czy byłbym gotów przejąć obowiązki następcy Markusa Ananga”, ujawnił Funkel kilka miesięcy temu w programie „Bit im Büdchen”. „Wtedy powiedziałem: tak, zrobiłbym to, ponieważ byłem przekonany, że uda nam się – sztabowi szkoleniowemu, zespołowi, mnie i kibicom – utrzymać się w 2. Lidze.”
Mislintat sprowadził jednak Ende, który nie zapobiegł spadkowi. Teraz Mislintat jest już dawno przeszłością, a Samir Arabi nadzoruje sprawy sportowe w upadającym klubie. Przez pewien czas wydawało się, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku. Arabi, zahartowany w kryzysach, stworzył dla Ende skład na nowy sezon, który idealnie pasuje do koncepcji byłego szkoleniowca Preußen Münster. Sprowadził trzech byłych graczy Münster: Marcela Bengera, Yassine'a Bouchamę i Jorrita Hendrixa, którzy doskonale rozumieją system Ende, uzupełniając ich o transfery na miarę 3. Ligi, takie jak Philipp Förster, Fabian Schleusener, Dominique Heintz i Andreas Müller.
Mimo to, początek sezonu okazał się całkowitą klapą, a Ende z pewnością ponosił część odpowiedzialności za swoje wątpliwe decyzje dotyczące wyjściowej jedenastki. Czwórka obrońców, która zgrała się w okresie przygotowawczym, ani razu nie wystąpiła w pełnym składzie. W Mannheim, na inaugurację, przekonujący Felix Meiser znalazł się nagle na ławce rezerwowych, podobnie jak obiecujący Elias Arden. Na lewej obronie przez całe spotkanie grał Kaden Amaniampong, który momentami był kompletnie zagubiony, podczas gdy podstawowy zawodnik Sascha Risch pozostał na ławce. Według klubu, nowy nabytek z Drezna zmaga się obecnie z trudną sytuacją pozasportową. Następnie, przeciwko Hoffenheim, Ende wystawił Stevena van der Sloota jako improwizowanego lewego obrońcę, który jako prawonożny zawodnik po lewej stronie zaprezentował się nadzwyczaj słabo. Jednocześnie Ende zdegradował Heintza, sprowadzonego jako lider, zdejmując go po zaledwie 45 minutach w Mannheim, a następnie pozostawiając na ławce tydzień później podczas pierwszego domowego meczu.
Obecnie w nowo utworzonej Fortunie nic nie działa. Ende powiedział drużynie bezpośrednio po zasłużonej porażce z Hoffenheim, że mieli „zebrać się z bardzo jasną ideą”. Frustrowany Ende mówił w sobotę: „Dziś nic z tej idei nie było widać i musimy zadać sobie pytanie, jakie kroki teraz podejmiemy.” Tymczasem tak zwana „Funkel-Fraktion” będzie z uwagą obserwować te kroki. Na razie, według „Bild”, pozostaje ona w klubie na przegranej pozycji. Ende wcale nie jest zagrożony. Zarządzający klubem wokół Arabiego podobno z „zdumieniem” odnotowali anty-Ende nastroje na tak wczesnym etapie sezonu. Gazeta informuje, że już podczas meczu z Hoffenheim krążyły plotki, że Ende zostanie zwolniony w przypadku kolejnej porażki. Dodatkowo, rzekomo wyciekły wewnętrzne informacje z szatni. „Bild” mówi o „trującej atmosferze”, która w niczym nie sprzyja sukcesowi nowo złożonego zespołu. Swoją cegiełkę do tej „trującej atmosfery” dołożyli w sobotę kibice z Düsseldorfu. Gdy drużyna podeszła do trybun po gorzkim rozczarowaniu, fani natychmiast ich odesłali. Niektórzy kibice, nieprzynależący do aktywnej sceny, poszli nawet o krok dalej i głośno śpiewali: „Jak pięknie jest!”. To również podsumowuje chaotyczną Fortunę w 2026 roku, gdzie własni kibice po zaledwie dwóch meczach uciekają się do drwiącego humoru


