Mateus Fernandes nie czekał ani chwili, by zrobić wrażenie po głośnym transferze. Już w swoim pierwszym meczu w barwach Tottenhamu, w towarzyskim spotkaniu z MK Dons rozegranym za zamkniętymi drzwiami, Portugalczyk zaprezentował indywidualny błysk geniuszu, który błyskawicznie obiegł sieć wśród kibiców "Kogutów".
Gola, który mówi wszystko
Piłkę złapał na skraju pola karnego, a potem uwolnił potężny strzał z woleja, który po odbiciu od słupka wpadł do siatki, nie dając bramkarzowi żadnych szans na interwencję. Bramka ta okazała się decydującym momentem w zwycięskim 1:0 meczu z zespołem z League One. Niesamowita jakość tego uderzenia sprawiła, że Fernandes został natychmiast otoczony przez nowych kolegów z drużyny. To był idealny sposób na zaprezentowanie się w klubie, uzasadniający znaczącą inwestycję w jego pozyskanie.
Po końcowym gwizdku, bohater dnia nie krył swojej radości z charakteru pierwszego trafienia dla klubu. Fernandes otwarcie mówił, jak wiele znaczy dla niego ten gol, przyznając, że to zdecydowanie jego ulubiona bramka w karierze. „To było świetne, prawda? To była zdecydowanie moja najpiękniejsza bramka w karierze. Druga była w zeszłym sezonie. Muszę robić tego więcej, strzelać zza pola karnego. Wiem, że potrafię to zrobić," wyjaśnił 22-latek z uśmiechem, wyraźnie ciesząc się ze swojego nowego początku w północnym Londynie.
Jego pewność siebie w posiadaniu piłki i chęć podejmowania rywalizacji z dystansu były kluczowymi elementami jego gry w West Hamie, a fani Tottenhamu będą zachwyceni, widząc, jak te cechy płynnie przenoszą się do jego nowego otoczenia. Strzał ten stanowił ostre przypomnienie o klasie portugalskiego pomocnika, skłaniając Manchester United do ponownego przemyślenia swojej decyzji po tym, jak zrezygnowali ze spełnienia jego żądania 85 milionów funtów płatne z góry. Podczas gdy "Czerwone Diabły" były skłonne zapłacić jedynie 70 milionów funtów z góry z 15 milionami funtów w dodatkach, Tottenham nie zawahał się zapłacić pełnej kwoty – decyzja, która już się opłaca, biorąc pod uwagę jego imponujące wczesne występy.
Tottenham ma nadzieję, że przybycie Fernandesa, wraz z ambitnym programem rekrutacyjnym latem, poprowadzi ich do odrodzenia. Klub był niezwykle aktywny na rynku transferowym, wzmacniając skład głośnymi nabytkami, w tym Janem Paulem van Hecke, Andym Robertsonem, Martinem Dúbravką, Marcosa Senesim i Sandro Tonalim, aby odnowić swój trzon.
Ta agresywna przebudowa następuje po wyczerpującym i trudnym sezonie, w którym Spurs ledwo uniknęli spadku, zajmując 17. miejsce. Po mianowaniu Roberto De Zerbiego w ostatnich tygodniach sezonu, aby zapewnić klubowi bezpieczeństwo, Tottenham ma teraz na celu pozostawienie tych zmagań za sobą. Z tymi znaczącymi wzmocnieniami, zespół wchodzi w nowy sezon z determinacją, by wrócić do czołówki tabeli i zapewnić sobie powrót do europejskich pucharów.
Dzięki swojemu transferowi do Tottenhamu, Fernandes jest zdeterminowany, aby w końcu przełamać swoją klątwę Premier League, po tym jak po raz pierwszy pojawił się w angielskim futbolu, dołączając do Southampton latem 2024 roku – gdzie strzelił cztery gole i zanotował siedem asyst w 46 występach. Po doświadczeniu dwóch kolejnych spadków zarówno z "Świętymi", jak i z West Hamem, gdzie dodał cztery gole i cztery asysty w 38 meczach, portugalski pomocnik celuje teraz w dramatyczną zmianę losu, dążąc do zajęcia miejsca w pierwszej piątce z "Kogutami" w przyszłym sezonie.


