Wszystkie aktualności

Deniz Undav blisko historycznego rekordu VfB Stuttgart

23 kwietnia 2026 22:30 2 godz. temu
Deniz Undav blisko historycznego rekordu VfB Stuttgart
Źródło: goal.com

Napastnik VfB Stuttgart Deniz Undav jest na wyciągnięcie ręki od pobicia klubowego rekordu. Jego ostatnie występy wzmacniają argumenty za jego powołaniem do reprezentacji.

VfB Stuttgart marzy o finale w Berlinie po zaciętym zwycięstwie nad SC Freiburg 2:1 po dogrywce. Choć przez długi czas plan trenera Sebastiana Hoeneßa nie przynosił efektów, głównie za sprawą świetnej gry Matthiasa Gintera, to Deniz Undav tchnął życie w zespół i zbliżył się do historycznego osiągnięcia. Decydującą bramkę w 119. minucie zdobył Tiago Tomas, zapewniając Stuttgartowi awans.

Trener VfB Stuttgart miał prostą strategię: atakować z pełną mocą. „Chciałem wystawić jak najwięcej zawodników, którzy potrafią strzelać gole”, wyjaśnił szkoleniowiec, uzasadniając cztery zmiany w porównaniu do wcześniejszej porażki z Bayernem Monachium. Z Undavem, Ermidinem Demirovicem, Jamim Lewelingiem, Chrisem Führichiem i Nikolasem Narteyem w wyjściowym składzie, plan wydawał się dobry na papierze, jednak przez długi czas brakowało konkretów. W pierwszej połowie „Szwabowie” oddali celny strzał dopiero w 40. minucie, co jednak zapoczątkowało okres przewagi, który powinien przynieść wyrównanie.

Do tego momentu wskaźnik xG Stuttgartu wynosił zaledwie 0,07, by tuż przed przerwą znacząco wzrosnąć i ostatecznie osiągnąć 4,25. Słaba skuteczność frustrowała gospodarzy, aż w końcu Undav przełamał impas w 71. minucie, kończąc efektowną akcję zapoczątkowaną przez rezerwowego Bilala El Khannoussa, który po wejściu na boisko pokazał się z doskonałej strony. Decydujące okazały się zmiany Hoeneßa: Tomas i Badredine Bouanani, który asystował przy zwycięskiej bramce, natychmiast odmienili grę.

W obronie trener postawił na nietypowe ustawienie trzech lewonożnych zawodników: Maximiliana Mittelstädta na lewej obronie, defensywnego pomocnika Jeffa Chabot w środku i Ramona Hendriksa po prawej stronie. Na prawej flance duet Lewelinga i Narteya momentami bywał kruchy.

Po nerwowym początku meczu, Freiburg stopniowo przejmował inicjatywę, a jego siła w stałych fragmentach gry okazała się kluczowa. Bramka Maximiliana Eggesteina, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Vincenzo Grifo, poprzedzona była niefortunnym podaniem od Angella Stillera w głębi pola własnej drużyny.

To Ginter, a nie Grifo, zanotował asystę. Poza tym środkowy obrońca ponownie zaprezentował się imponująco przed Julianem Nagelsmannem, wybijając niemal każdą piłkę lecącą w jego kierunku (14 wybitych piłek) i wygrywając dziewięć z czternastu pojedynków. Od tygodni prezentuje znakomitą formę.

Po zdobyciu bramki na 3:0 w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Europy przeciwko Celcie Vigo, były reprezentant Niemiec Lothar Matthäus nazwał jego występ „perfekcyjnym”. „Sposób, w jaki grał, nie mógł być lepszy”, zachwycał się trener SCF Julian Schuster. „To było imponujące, jaki występ dał i jak dzięki temu inspirował swoich kolegów z drużyny”. Gdyby był selekcjonerem kadry narodowej, „wziąłby Gintera ze sobą”, dodał napastnik Igor Matanović. „Sukces drużyny mówi sam za siebie, a on odegrał w tym ogromną rolę”.

Mimo to, jego szanse na powołanie na Mistrzostwa Świata pozostają niewielkie. Jego 51. i ostatni występ w reprezentacji miał miejsce trzy lata temu, krótko po tym, jak Nagelsmann zastąpił Hansiego Flicka. Na marcowe zgrupowanie selekcjoner powołał Nico Schlotterbecka i Jonathana Taha, a także, zgodnie z oczekiwaniami, Antonio Rüdigerra i Waldemara Antona. Wezwano również Malicka Thiawa, który jednak nie zagrał i pozostaje na granicy powołania.

Niedługo potem Ginter opisał przegapioną szansę jako „rozczarowującą rozmowę”. Uważa swoje szanse na wyjazd na Mistrzostwa Świata za niewielkie, chociaż Stuttgartowy Chabot ma nadzieję na to samo miejsce. „Pracowałem pod wodzą różnych trenerów i nie jestem głupcem, jeśli chodzi o strukturę i zachowanie w obronie”, dodał Ginter.

Jego jedyną słabością jest gra piłką. Gdyby Freiburg zdobył trofeum Ligi Europy, powołanie byłoby wreszcie uzasadnione.

Ginter odegrał kluczową rolę w tym, że Undav przed swoją bramką nie osiągnął praktycznie nic. Napastnik przegrał większość pojedynków, posłał serię niedokładnych podań i zanotował więcej strat niż jakikolwiek inny piłkarz VfB z pola.

Jednak gdy nadeszła najważniejsza chwila, strzelił. Undav zdobył wyrównanie z trudnej pozycji, pokazując skuteczność, która niedawno sprawiła, że Nagelsmann miał problem z wyjaśnieniem jego formy. 29-latek może teraz pojechać na Mistrzostwa Świata jako najlepszy strzelec Niemiec, a przy odrobinie szczęścia, może nawet zwieńczyć swoją znakomitą kampanię klubowym rekordem.

Jego 24. bramka we wszystkich rozgrywkach daje mu 37 punktów, plasując go za Mario Gomezem w historycznych rankingach VfB. Undav potrzebuje jeszcze tylko czterech punktów (bramki i asysty), aby dorównać rekordowi Gomeza z sezonu 2008/09 wynoszącemu 35 bramek i sześć asyst, według danych Opta.

Mógł zmniejszyć tę stratę natychmiast: po swoim trafieniu trafił w słupek, a w końcówce powstrzymał go światowej klasy parada bramkarza SC Freiburg Floriana Müllera, która doprowadziła do dogrywki. W dodatkowym czasie ponownie przeszkodziła mu poprzeczka, tym razem po strzale Chrisa Führicha.

W meczu z Bayernem w miniony weekend Undav sam pozbawił się szansy na zmniejszenie straty do Gomeza. Po niepotrzebnej szarpaninie z Nicolasem Capaldo z Hamburga tydzień wcześniej, Undav otrzymał piątą żółtą kartkę. Zaprzepaścił również rzut karny przeciwko HSV i wiele dogodnych sytuacji.

Do końca sezonu pozostały cztery mecze ligowe i finał w Berlinie, aby Undav mógł przepisać księgi rekordów – co również wzmocniłoby jego pozycję negocjacyjną w dążeniu do nowego kontraktu. Doniesienia sugerują, że ubiega się o rekordowe wynagrodzenie w klubie.

Źródło: goal.com

Zobacz również