W świecie sportu zdarzają się chwile, które wykraczają poza zwykłe wytłumaczenia, a ostatni mecz Anglii z Ghaną przyniósł właśnie taką sytuację. Po tym, jak Harry Kane zmarnował kluczową szansę, na scenę wkroczył ghański duchowny Nana Kwaku Bonsam, twierdząc, że to właśnie on stał za pechowym pudłem gwiazdy.
Bonsam, którego imię tłumaczy się jako "Środowy Diabeł", oświadczył, że jego duchowa interwencja była jedynym powodem, dla którego kapitan "Trzech Lwów" nie trafił do bramki w decydującym momencie. Po meczu duchowny zapewnił, że jego dzieło jest zakończone i teraz pozwoli napastnikowi Bayernu Monachium wrócić do formy strzeleckiej. Wykonując rytuał i zwracając się bezpośrednio do kapitana Anglii, Bonsam stwierdził: „Jestem najpotężniejszym duchownym na całym świecie. Teraz uwolnię Harry'ego Kane'a, żeby w następnym meczu mógł strzelać. Harry, odwiedzę cię. Nie obrażaj się. Jesteśmy przyjaciółmi.”
Co ciekawe, nie była to spontaniczna deklaracja po fakcie. Bonsam publicznie obrał sobie za cel angielskiego napastnika jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Zapowiedział, że użyje swoich duchowych wpływów, aby zapewnić Ghanie unikanie porażki, koncentrując swoją energię na neutralizacji zagrożenia ze strony jednego z najskuteczniejszych napastników na świecie. W rozmowie z Daily Star, Bonsam przyznał: „Pracuję nad Harrym Kane'em. Pokazałem już, do czego jestem zdolny, więc wiem, co muszę zrobić, żeby go zatrzymać. Jestem bardzo znany ze swoich przepowiedni. Nie życzę mu poważnej kontuzji. Wystarczy, żeby zatrzymać go przeciwko mojemu krajowi. Zrobię swoje, żeby pomóc Ghanie.”
Nadprzyrodzona narracja wokół tego meczu przyciągnęła nawet uwagę słynnego iluzjonisty Uri Gellera. Geller, który zasłynął z przypisania sobie odpowiedzialności za niewykorzystany rzut karny Gary'ego McAllistera podczas Euro 96, próbował zapewnić Kane'owi duchową tarczę, aby przeciwdziałać "negatywnym wibracjom" płynącym z Ghany. W obronie talizmanu "Trzech Lwów" Geller zapowiedział: „Przed meczem wyślę wibracje. Aktywuję wszystkie moje moce, całą moją energię, całą moją wiedzę, aby zatrzymać jego negatywne wibracje przed trafieniem w Harry'ego Kane'a.” Jednak po tym, jak Kane nie wykorzystał wielkiej okazji w trakcie meczu, wydaje się, że Bonsam uważa, iż jego magia skutecznie zneutralizowała napastnika. Działo się to po tym, jak Kane początkowo błyszczał w otwarciu turnieju zwycięstwem 4-2 nad Chorwacją, gdzie strzelił dwa gole, wyrównując wynik Gary'ego Linekera jako współrekordzista Anglii pod względem liczby bramek w historii Mistrzostw Świata.
To nie pierwszy raz, kiedy Bonsam celuje w globalną supergwiazdę na światowej scenie. W 2014 roku twierdził, że był przyczyną zapalenia ścięgien w kolanie Cristiano Ronaldo przed Mistrzostwami Świata w Brazylii. W tamtym czasie Portugalia była w grupie z Ghaną, a duchowny przypisał sobie zasługi za problemy zdrowotne gwiazdy Al-Nassr. Choć Ronaldo ostatecznie wyzdrowiał na tyle, by zagrać i strzelić gola w tamtym turnieju, zarówno Portugalia, jak i Ghana ostatecznie odpadły wcześnie. Teraz, gdy Kane jest rzekomo "uwolniony" od tego ostatniego uroku, Thomas Tuchel i fani Anglii będą mieli nadzieję, że ich rekordowy strzelec ponownie odnajdzie swój rytm w miarę zbliżania się fazy pucharowej. Po remisie Anglia zajmuje pierwsze miejsce w Grupie L z czterema punktami, zrównana z Ghaną na drugim miejscu, ale prowadząc dzięki lepszemu bilansowi bramek. Chorwacja zajmuje trzecie miejsce z trzema punktami, podczas gdy Panama znajduje się na ostatnim miejscu w tabeli bez ani jednego punktu. Anglia zmierzy się z Panamą w następnym meczu w najbliższą niedzielę.