Michael Carrick stanowczo podkreśla, że kontrowersje sędziowskie towarzyszące niedawnej porażce jego drużyny w derbach z Manchesterem City nie mogą wpłynąć na dalszy przebieg sezonu. Jak sam zaznacza, oficjalne przeprosiny ze strony arbitrów niewiele znaczą.
Howard Webb, szef komitetu sędziowskiego, wyraził w tym tygodniu głębokie rozczarowanie decyzją o uznaniu bramki Erlinga Haalanda, mimo że piłka trafiła do niego po zagraniu z pozycji spalonej. Ten moment, jak się okazało, zadecydował o zwycięstwie Manchesteru City 1:0, nawet po czerwonej kartce dla Phila Fodena w 23. minucie. Sytuacja nie poprawiła się w środku tygodnia, kiedy United roztrwonili dwubramkowe prowadzenie i przegrali u siebie z Brighton 3:2, odpadając z Pucharu Ligi Angielskiej. To drugie z rzędu domowe potknięcie Michaela Carricka od momentu objęcia sterów w styczniu.
Krytyka medialna i analizy po obu meczach przypomniały, jak szybko na Old Trafford narastają kryzysy i zmieniają się narracje. Carrick jednak chce zapomnieć o przeszłości i skupić się na zbliżającym się wyjazdowym meczu z Fulham.
Odnosząc się do błędu sędziowskiego, Carrick w wypowiedziach cytowanych przez sieć "ESPN" powiedział: Może mieć on wpływ w pewnym momencie, i może być to duży wpływ, ale nie możemy pozwolić, aby wpłynął na resztę sezonu, ponieważ od nas zależy, aby jak najszybciej wrócić na ścieżkę zwycięstw.
Carrick potwierdził swoje niezachwiane zaufanie do sędziów, dodając jednak: Przeprosiny niewiele znaczą. Mogę docenić i uszanować ich przyznanie się do błędu i podniesienie ręki, mówiąc: podjęliśmy złą decyzję. Myślę, że takie rzeczy się zdarzają.
Dodał: Ale musimy iść naprzód i radzić sobie z tym, co jest przed nami, a może dostaniemy później jedną lub dwie decyzje na naszą korzyść, pod względem równowagi, procentów, prawa średnich, czy czegokolwiek innego.
Podkreślił również: Ale to była bardzo duża decyzja, której trudno zaakceptować, i miała ogromny wpływ na mecz, dlatego była szczególnie trudna.
Całe zamieszanie wokół bramki Haalanda odwróciło uwagę kibiców od faktu, że United nie potrafili przebić się przez obronę City, grającą w dziesiątkę od połowy pierwszej połowy. Kobbie Mainoo i Marcus Rashford trafili w słupek, a Gianluigi Donnarumma wybronił kluczowy strzał Bryana Mbeumo w doliczonym czasie gry. Mimo to, United mieli problem ze stworzeniem dogodnych okazji, nawet z przewagą liczebną.
Przegrana u siebie z Brighton po raz pierwszy od 50 lat, w tym samym miesiącu, w którym dwukrotnie pozwolili rywalom wyrównać po prowadzeniu przeciwko Evertonowi, sprawiła, że Carrick musiał odpowiadać na pytania dotyczące braku "zabójczego instynktu" u jego zespołu w porównaniu do poprzednich pokoleń United.
Carrick kontynuował: Myślę, że chodzi o to, co działo się w ciągu ostatniego tygodnia, i o niektóre rzeczy, które pojawiły się w meczach, ale to nie oznacza nagle, że jest duży i ogromny problem, i to jest ta równowaga, którą muszę ocenić.
Zakończył: Bardzo łatwo jest, tylko dlatego, że te rzeczy zdarzyły się ostatnio, nagle pomyśleć, że jest to problem, który trwa od dawna, i to jest część naszego zrozumienia jako zespołu, co może się wydarzyć w piłce nożnej podczas niektórych meczów, i co musimy poprawić w nadchodzącym okresie.


