W miniony weekend Major League Soccer zaserwowało prawdziwą karuzelę emocji, dostarczając kibicom spektakularnych zwrotów akcji i niezapomnianych momentów.
W Kansas City Sporting KC wydawało się pewnie zmierzać po zwycięstwo, prowadząc 3-0 do przerwy po świetnej grze Andre Luiza. Jednak Philadelphia Union, z nowymi twarzami w składzie, takimi jak Cavan Sullivan i Frankie Westerfield, dokonała czegoś niezwykłego, zdobywając cztery bramki w zaledwie dziewięć minut. To pokazuje, jak nieprzewidywalna potrafi być ta liga.
Tymczasem Denis Bouanga zapisał się w historii LAFC, stając się najlepszym strzelcem klubu w sezonie zasadniczym. Mimo to, mecz zakończył się remisem 2-2 z San Jose Earthquakes, co uwydatniło zarówno siłę ofensywną drużyny, jak i problemy w obronie. LAFC pokazało przebłyski swojej potencjalnej klasy, ale także swoje ograniczenia.
W innym spotkaniu Marco Reus, mimo burzliwego sezonu dla LA Galaxy, udowodnił, że wciąż ma w sobie magię. Strzelił bramkę, zanotował asystę i dominował w środku pola, prowadząc swoją drużynę do zasłużonego zwycięstwa nad Minnesota United.
Peyton Miller, zaledwie osiemnastoletni zawodnik New England Revolution, błysnął formą, strzelając dwie bramki w meczu przeciwko Orlando City, który zakończył się wynikiem 4-2. Jego znakomita postawa była kluczowa w obliczu kontuzji Jacka Harrisona.
St. Louis CITY SC kontynuuje swoją imponującą serię, odnosząc już szesnaste z rzędu zwycięstwo. Po trudnym początku sezonu, drużyna ta stała się jednym z głównych kandydatów do tytułu, co potwierdziło zwycięstwo 3-1 nad Toronto FC.
Na koniec, Julian Hall zapewnił zwycięstwo New York Red Bulls nad lokalnym rywalem, strzelając decydującą bramkę. To zwycięstwo, po wcześniejszych problemach, może dać drużynie potrzebny impuls i pomóc w walce o miejsca premiowane awansem do play-off.
Cavan Sullivan i Frankie Westerfield, debiutanci w amerykańskiej reprezentacji, mieli znaczący wpływ na comeback Philadelphia Union.


