Thomas Tuchel, szkoleniowiec angielskiej drużyny, wiąże wielkie nadzieje z powrotem na Estadio Azteca, gdzie jego podopieczni zmierzą się z Meksykiem. Miejsce to ma dla Anglików szczególne znaczenie, pamiętając wydarzenia z 1986 roku, kiedy to Diego Maradona zdobył kontrowersyjną bramkę "ręką Boga", przesądzając o zwycięstwie Argentyny 2-1 w ćwierćfinale Mistrzostw Świata.
Tuchel, mając zaledwie 13 lat w 1986 roku, doskonale pamięta tamto spotkanie. Według niego, Anglia zasługuje na odrobinę szczęścia, a przeszłe wydarzenia mogą zadziałać na ich korzyść. „To nas nagrodzi. Dostaniemy to z powrotem. To karma. Karma wróci do nas. Odwrócimy to” – zapewniał przed kluczowym meczem pucharowym. Wskazuje na dwa gole Maradony tamtego dnia – jeden zdobyty po indywidualnym rajdzie, drugi, jak podkreśla, nieuznany dzisiaj. Trener pragnie, aby jego drużyna, podziwiając w St George's Park zdjęcia Gary'ego Linekera i Petera Shiltona, napisała nowy, pozytywny rozdział historii. „To wielka chwila, aby zawrzeć pokój z tym stadionem i odwrócić sytuację” – dodał.
Jednak Tuchel zdaje sobie sprawę z ogromnego wyzwania, jakim jest gra przeciwko gospodarzom. „To kultowy stadion. To kultowy mecz grać przeciwko Meksykowi w Meksyku. Będzie to przeciwko całemu krajowi, energii całego stadionu w ich kraju”. Oprócz historycznego bagażu, Anglików trapią problemy zdrowotne. Po zwycięstwie nad Demokratyczną Republiką Konga, gdzie drużyna uniknęła wczesnego odpadnięcia dzięki dwóm bramkom Harry'ego Kane'a, Declan Rice grał mimo silnego bólu. „Zapytałem go, powiedział: ‘Mogę to zrobić dla drużyny, ale strasznie cierpię’” – wyjaśnił Tuchel. „Kiedy Declan mówi ci, że strasznie cierpi, wiesz, że nie może już tego znieść. Był wdzięczny, że go zmieniliśmy, ale powiedział po meczu, że to nie problem. Nie ma kontuzji, myślę, że dojdzie do siebie. To bardziej ból nerwowy”.
Anglicy stają przed ogromnym zadaniem na legendarnej murawie Estadio Azteca. Tuchel musi dopracować skład, jednocześnie bacznie obserwując stan swoich kluczowych graczy. Drużyna przybędzie do Meksyku dzień wcześniej, aby zaaklimatyzować się do surowej wysokości 2200 metrów nad poziomem morza. Pokonanie tej fizycznej bariery i wsparcie żywiołowej publiczności będzie wymagało maksymalnego skupienia, jeśli Anglicy chcą zapewnić sobie awans do ćwierćfinału i zmierzyć się z Brazylią lub Norwegią.