Po zwycięstwie 2-1 nad Anglią, które zapewniło Argentynie kolejny finał Mistrzostw Świata, Lionel Scaloni przyznał, że brak mu słów. Trener Albicelestes opisał to wydarzenie jako coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczył, i dodał, że jego zawodnicy wciąż przekraczają jego oczekiwania. Światowi mistrzowie musieli walczyć o miejsce w finale, ale Scaloni podkreślił, że jego drużyna doskonale radzi sobie pod presją. Według niego, determinacja zespołu i wsparcie, jakie otrzymali, pomogły im przejść przez wymagający mecz.
Mówiąc po spotkaniu, Scaloni odniósł się do występu Argentyny i odrzucił sugestie, że jego pochwały dla składu odzwierciedlają zbytnia pewność siebie. Zamiast tego, wskazał na mentalność drużyny w obliczu przeciwności losu. Argentyński szkoleniowiec poruszył się, podkreślając jedność w swoim składzie i zaangażowanie każdego zawodnika.
„Jestem bez słów. To radość dla naszego kraju, dla naszych ludzi. Innego dnia powiedziałem, że ta grupa nigdy nie przestaje mnie zadziwiać” – przyznał Scaloni, cytowany przez TyC Sports.
„Mój głos się łamie, bo to demonstracja tak wielu rzeczy: ducha zespołowego, braterstwa, niepoddawania się, walki do samego końca. Po tym wygramy finał, ale co więcej musi zrobić ta drużyna? Poruszyli mnie do głębi. Nie mam wiele więcej do powiedzenia; to wszystko dzięki nim”.
Dodał: „Spróbujemy wygrać, damy z siebie wszystko, ale po tym jest bardzo trudno sprawić, by ludzie zrozumieli, co demonstrują gracze. Jesteśmy wyjątkowi, a to nie jest arogancja. Ci ludzie poprowadzili nas do zwycięstwa”.
Scaloni uważa, że ta Argentyna zaprezentowała występ, który należy do najlepszych w historii kraju. Chociaż docenił ikoniczną bramkę Diego Maradony przeciwko Anglii w 1986 roku, argumentował, że ogólny występ w półfinale wyznaczył nowy punkt odniesienia.
„Myśleliśmy, że mecz z Egiptem był najlepszym, jaki kiedykolwiek osiągnęliśmy, a ten go przewyższył” – powiedział Scaloni. „Niezależnie od przeciwnika, to jest półfinał. Nie wiem, czy coś takiego kiedykolwiek miało miejsce. Myślę, że druga bramka Diego przejdzie do historii, ale jeśli chodzi o nasz dzisiejszy występ, to był niesamowity”.
„Ta drużyna gra najlepiej, gdy jest pod presją, gdy wyczuwa słabość, idzie po swoje. Nawet gdybyśmy przegrali, bylibyśmy szczęśliwi, ponieważ drużyna pokazała swój charakter do samego końca; zrobiliśmy to, co musieliśmy zrobić”.
Z historycznym, drugim z rzędu trofeum Mistrzostw Świata na wyciągnięcie ręki, Argentyna skupia się teraz na przygotowaniach do finałowego starcia.