Po burzliwym okresie w Manchesterze United, Antony przeżywa prawdziwą transformację, stając się kluczową postacią w hiszpańskim Realu Betis. Jego gra w Sewilli to zupełnie inny obraz niż ten znany z Premier League. Niestety, nawet ta odrodzona forma okazała się niewystarczająca, by znaleźć się w ostatecznej kadrze Brazylii na Mistrzostwa Świata 2026.
Wiadomość o pominięciu w składzie wywołała u niego spore emocje. Sam zawodnik podzielił się swoimi odczuciami w mediach społecznościowych, tuż po ogłoszeniu listy powołanych. „Jestem smutny, że nie pojadę na kolejne Mistrzostwa Świata z reprezentacją, ale jestem spokojny i dumny ze wszystkiego, co do tej pory osiągnęliśmy” – napisał do swoich fanów. Choć przyznał, że decyzja boli, podkreśla dumę ze swojej ścieżki kariery od momentu przeprowadzki do Hiszpanii.
Skrzydłowy, który szybko zdobył sympatię kibiców Betisu, nie zwlekał z przesunięciem uwagi na wsparcie swoich kolegów z reprezentacji. Brazylia wyrusza na turniej w poszukiwaniu szóstego tytułu mistrzowskiego, a Antony potwierdził, że będzie ich śledził z daleka jako oddany kibic. „Będę dalej pracował tak, jak zawsze, bo to marzenie wciąż żyje” – zamieścił w swoich relacjach na Instagramie. Później dodał: „Teraz czas kibicować moim przyjaciołom, którzy będą reprezentować Brazylię w walce o szósty tytuł. Będę ich wszystkich wspierał stąd.”
Pominięcie w kadrze jest dla wielu w Hiszpanii zaskoczeniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę imponujące statystyki Antony'ego w tym sezonie. Rozegrał 45 meczów we wszystkich rozgrywkach dla drużyny z Sewilli, strzelając 14 bramek i notując 10 asyst, co czyni go jednym z najskuteczniejszych napastników w La Liga. Jego konsekwentna forma od przeprowadzki do Sewilli zaowocowała powołaniem od Carlo Ancelottiego w czerwcu 2025 roku, jednak to do dziś jego jedyny występ pod wodzą włoskiego szkoleniowca.
Oprócz emocjonalnego ciosu związanego z brakiem miejsca w kadrze Ancelottiego, Antony zmaga się z innym, znaczącym problemem. Od kilku tygodni dokucza mu uporczywy ból w pachwinie, co utrudnia mu pełne zaangażowanie fizyczne i budzi obawy wśród sztabu medycznego klubu z Sewilli.
Ponieważ Betis matematycznie zapewnił sobie miejsce w kolejnej edycji Ligi Mistrzów, sztab szkoleniowy nie chce podejmować zbędnego ryzyka. Wygląda na to, że Antony nie wystąpi w ostatnim meczu ligowym przeciwko Levante, aby uniknąć pogorszenia kontuzji.


