Angielska obrona potrzebuje zmian, a Marc Guehi może być kluczem do sukcesu. Zobacz, jak powinni zagrać Synowie Albionu, by zapewnić sobie awans do fazy pucharowej Mistrzostw Świata 2026.
Po pierwszym meczu, w którym angielska defensywa nie zaprezentowała się z najlepszej strony, trener Tuchel staje przed trudnym wyborem. Marc Guehi z Manchesteru City czeka w gotowości na swoją szansę od pierwszych minut. Kto powinien wybiec na boisko przeciwko Ghanie, wiedząc, że zwycięstwo gwarantuje miejsce w kolejnej rundzie?
Jordan Pickford nie błyszczał w pierwszym spotkaniu. Mógł lepiej zareagować przy pierwszej bramce dla Chorwacji i dopiero w ostatnich piętnastu minutach zanotował pierwszą poważną interwencję. Przez większość meczu skupiał się na gestykulacji i krzykach do obrony. Jednak w przypadku bramkarzy, cisza jest często złotem. Pickford nie popełnił błędów, jest numerem jeden i pozostanie nim bez względu na wszystko.
Reece James również nie zagrał najlepszego meczu przeciwko Chorwacji, podobnie jak cała angielska obrona. W kluczowych momentach brakowało go na posterunku, gdy Chorwaci wykorzystywali przestrzeń między nim a Ezri Konsą. Jego typowe akcje ofensywne również nie przynosiły oczekiwanych efektów. Choć Djed Spence pokazał się z dobrej strony z ławki rezerwowych, James wciąż dysponuje większą jakością i zasłużył na kolejną szansę.
Ezri Konsa w pierwszym meczu był co najwyżej przeciętny. Jego statyczne ustawienie przy budowaniu drugiej bramki dla Chorwacji można kwestionować. Mimo to, zasługuje na kolejny występ. Konsa wciąż posiada atuty – szybkość powrotu, siłę w powietrzu i umiejętność podania – które mogą być niezwykle cenne dla zespołu. Poza tym, jego sezon w Premier League był znakomity. Mecz z Chorwacją był wypadkiem przy pracy, z pewnością szybko udowodni swoją wartość.
John Stones otrzymał od Tuchela zaufanie w pierwszym meczu, ale nie do końca je odwzajemnił. Choć zawsze był pewnym punktem reprezentacji, wyglądał jak zawodnik, który w poprzednim sezonie wystąpił zaledwie 18 razy. Stones był niepewny przy piłce i wolno reagował. Wciąż drzemie w nim potencjał, ale potrzebuje tygodni, a nie dni, by wrócić do optymalnej formy. Niestety, na turniejach nie ma takiego luksusu czasu. Tu właśnie wchodzi Marc Guehi, o którego występie od początku wielu dyskutowało. Po wejściu z ławki w końcówce meczu z Dallas, teraz powinien otrzymać miejsce w wyjściowym składzie. Oznaczałoby to pierwszy od Euro 2016 mecz turniejowy Anglii bez Stonesa, co, trzeba przyznać, nie brzmi optymistycznie. Jednak Synowie Albionu to dziś zupełnie inny zespół niż dekadę temu, a Guehi ma wystarczające doświadczenie turniejowe, by nie stanowiło to problemu.
Angielska obrona wydawała się nerwowa jako całość, ale indywidualnie Nico O'Reilly miał spore problemy. Jego statystyki ofensywne były imponujące – dryblingi, stworzone sytuacje, akcje w ostatniej tercji boiska – ale jego gra defensywna była mieszana. Wygrał tylko połowę pojedynków, był mijany dwukrotnie i momentami wyglądał na niepewnego, co sprawiało, że lewa flanka Anglii była zbyt łatwo wykorzystywana przez Chorwatów. Problem polega na tym, że Anglia nie ma dobrego zmiennika na tej pozycji. Dan Burn nie budzi zaufania, podobnie jak Jarell Quansah, którego Tuchel wskazał jako rezerwowego bocznego obrońcę. Z kontuzjowanym Tino Livramento, wybór sprowadza się do O'Reilly'ego.
Declan Rice został zmieniony przeciwko Chorwacji po 72 minutach i schodził z boiska wyraźnie osłabiony. Tuchel przyznał, że Rice doznał jakiegoś urazu. Później pojawiły się doniesienia, że pomocnik Arsenalu od sześciu miesięcy boryka się z bólem ścięgna podkolanowego. Oczywiście, pojawiły się alarmy, ale Tuchel zapewnił, że Rice czuje się gotowy do gry przeciwko Ghanie i normalnie trenował. Kluczowe jest, aby Rice pozostał zdrowy – być może nawet ważniejsze niż Harry Kane. Na razie wszystko wydaje się być w porządku i pozostaje mieć nadzieję, że tak pozostanie.
Kolejny ważny element układanki, Conor Gallagher, miał trudne początki przeciwko Chorwacji, ale z czasem uspokoił grę. Właśnie jego kluczowe podanie po przerwie otworzyło drogę do bramki dla Bellinghama, który wykorzystał okazję i strzelił trzeciego gola dla Anglii. Ten moment, w połączeniu z 45 minutami solidnej gry w środku pola, pokazał, co Gallagher może wnieść do drużyny. Przez długi czas Anglia potrzebowała trzeciego pomocnika, który uspokoiłby grę w centralnej strefie boiska. Jordan Henderson nie do końca pasuje do tego opisu, ale Gallagher pokazał, że może być długoterminowym rozwiązaniem. Tuchel ufa mu od miesięcy i nie ma powodu sądzić, że tak się nie stanie.
Tuchel przyznał po meczu, że miał trudności z wyborem między Jude Bellinghamem a Morganem Rogersem na pozycję numer 10. To faktycznie trudna decyzja. Rogers nie jest tak utalentowany jak Bellingham, ale przez cały sezon prezentował wysoką formę w Aston Villi, a także dobrze spisywał się w reprezentacji. Bellingham jednak zaczął mecz i po niepewnych pierwszych 45 minutach wziął sprawy w swoje ręce. Strzelił kluczowego trzeciego gola, a następnie przez resztę drugiej połowy dominował w środku pola, grając zarówno jako „ósemka”, jak i „dziesiątka”. Jeśli Rice lub Gallagher potrzebowaliby odpoczynku, Bellingham mógłby zejść głębiej, a Rogers otrzymałby swoją szansę, tak jak miało to miejsce w drugiej połowie przeciwko Chorwacji. W przeciwnym razie, jest to pozycja Bellinghama.
Noni Madueke może nie być starterem przez długi czas, ale w pierwszym meczu pokazał, że jest czymś więcej niż tylko opcją awaryjną. Grając po prawej stronie, był najjaśniejszym punktem Anglii w pierwszej połowie w Dallas, wielokrotnie rozciągając grę i indywidualnie próbując przełamać obronę. Wydawał się nieco zmęczony pod koniec meczu i został słusznie zmieniony, ale nadal pasuje do tego systemu. Oczywiście, jego czas może wkrótce minąć. Bukayo Saka wraca do pełnej sprawności, a Tuchel potwierdził, że „gwiazdor” Arsenalu będzie gotowy do gry w trzecim meczu grupowym. Wtedy Madueke będzie dodatkową opcją z ławki. Do tego czasu jest więcej niż solidnym starterem, który będzie stanowić wyzwanie dla Saka.
Być może Harry Kane po prostu potrzebował zobaczyć niewykorzystany rzut karny, żeby zrzucić z siebie nerwy? W rzeczywistości napastnik miał sporo szczęścia, że Josko Gvardiol przekroczył linię, a Dominik Livaković wyszedł z bramki jednocześnie, co spowodowało, że jego i tak niezbyt pewny strzał musiał zostać powtórzony. Ale wrócił w wielkim stylu, kończąc wieczór z dwoma bramkami. Nie ma sensu się nad tym zastanawiać: Kane jest najlepszym angielskim piłkarzem i jednym z najlepszych na świecie. Należy go umieścić w składzie, bez względu na wszystko.
To był trudny wybór przed środowym meczem i równie trudny jest teraz. Cole Palmer zrobił swoje przeciwko Chorwacji i sprawił wiele problemów ich linii obrony. Nawet jeśli jego wpływ na grę z piłką nie był tak duży, wniósł wiele dzięki swojej szybko