Ostatnie sezony Premier League obfitowały w dramatyczne zwroty akcji, a niektóre z nich zapisały się na stałe w historii angielskiej piłki nożnej. Mowa o sytuacjach, gdy drużyny będące na prostej do zdobycia mistrzostwa, nagle gubiły punkty, oddając tytuł rywalom. Przyjrzyjmy się kilku najbardziej bolesnym wpadkom w historii ligi, które do dziś budzą emocje wśród kibiców.
Kiedy Arsenal pewnie prowadził 1 kwietnia 2023 roku, pokonując Leeds 4-1, wydawało się, że Kanonierzy zmierzają po pierwszy tytuł od czasów "Invincibles" w sezonie 2003-04. Po lutowej porażce z Manchesterem City, drużyna Mikel Artety zanotowała serię siedmiu zwycięstw z rzędu i miała osiem punktów przewagi. Jednak po prowadzeniu 2-0 na Anfield, Arsenal stracił głowę, co zaowocowało trzema kolejnymi remisami z Liverpoolem, West Hamem i Southampton. Kulminacją był sromotny łomot 4-1 od Manchesteru City na Etihad. Mikel Arteta przyznał po meczu, że „Zostaliśmy pokonani przez lepszą drużynę. Byli wyjątkowi, a kiedy tak jest, niezwykle trudno jest osiągnąć ten poziom, a my byliśmy daleko od niego. Zostaliśmy ukarani i mogliśmy zostać ukarani jeszcze bardziej. Nie poddamy się jednak. Przed nami jeszcze pięć meczów w tej lidze, wszystko może się zdarzyć.” Mimo to, dla Arsenalu nie było już powrotu, a drużyna, która przez 30 kolejek była liderem, ostatecznie zakończyła sezon pięć punktów za City, a kontuzja kluczowego obrońcy, Williama Saliby, okazała się decydująca.
W 1998 roku, po zwycięstwie nad Manchesterem United 14 marca, Arsenal znajdował się zaledwie sześć punktów za liderem, mając trzy mecze zaległe. Alex Ferguson, próbując zminimalizować znaczenie porażki, kwestionował jakość i opanowanie rywali. „Jeśli wygrają swoje zaległe mecze, wyprzedzą nas, ale przekonają się, że zaczną tracić punkty pod koniec sezonu, nie ma co do tego wątpliwości” – twierdził Szkot. „Dziś grali dobrze, ale nie sądzę, żeby byli tak dobrą drużyną piłkarską jak my.” Ferguson mylił się. Jego drużyna co prawda dobrze finiszowała, ale Arsenal nie zwolnił tempa aż do samego końca, wygrywając dziesięć kolejnych spotkań i zapewniając sobie tytuł na dwie kolejki przed końcem. Arsene Wenger zwieńczył swój pierwszy sezon zdobyciem Pucharu Anglii, kompletując drugi w historii klubu dublet.
Sezon 2002-03 to kolejny przykład, gdzie gwiazdy Arsenalu implodowały w kluczowym momencie. Po zwycięstwie nad Charltonem, drużyna miała osiem punktów przewagi, choć rozegrała jeden mecz więcej niż United. Następnie nastąpiła katastrofalna seria, w której wygrano tylko dwa z siedmiu meczów. Porażka 3-2 u siebie z Leeds 4 maja praktycznie zakończyła ich nadzieje na obronę tytułu. W tym kosztownym okresie Kanonierzy zremisowali z United u siebie 2-2, ale to kolejny remis, tym razem z Boltonem, gdzie stracili dwa gole w ostatnich 15 minutach, wydawał się odebrać drużynie resztki wiary. Arsene Wenger przyznał wtedy: „Po raz pierwszy jest to poza naszą kontrolą, co jest trudne do zaakceptowania.” Niestety dla Arsenalu, cios ten okazał się być nie do odrobienia, a fatalna porażka z Leeds nadeszła zaledwie osiem dni później.
W sezonie 2011-12 Alex Ferguson był świadkiem czegoś niesamowitego, gdy jego Manchester United zmarnował prowadzenie 4-2 w epickim remisie z Evertonem. „To było do wyrzucenia, absolutne rozdawnictwo” – wściekał się Ferguson. „Musieliśmy tylko dokończyć mecz, i to jest tragedia, ponieważ nasza gra była fantastyczna. Gole, które strzeliliśmy, były świetne. Stracić cztery gole na Old Trafford w tak ważnym meczu u siebie… po prostu nie mogę w to uwierzyć.” Niestety dla Fergusona, sytuacja stała się jeszcze bardziej niewiarygodna. Najpierw przyszła ostrożna i ospała porażka 1-0 z Manchesterem City, która pozwoliła sąsiadom przejąć prowadzenie w tabeli dzięki lepszej różnicy bramek na dwie kolejki przed końcem. United utrzymywali presję do ostatnich sekund, pokonując Swansea i Sunderland, ale City wygrali wyścig o tytuł dzięki bramce Sergio Aguero w ostatnim dniu sezonu.
Arsenal w lutym 2008 roku doświadczył czegoś, co można nazwać zbiorową utratą koncentracji. Po zaledwie trzech minutach meczu z Birmingham, ich kolega z drużyny Eduardo doznał tragicznego złamania nogi po straszliwym faulu. Jednak późniejsze zachowanie kapitana Williama Gallasa było absolutnie niewytłumaczalne. Kapitan Arsenalu widział, jak jego drużyna zaprzepaściła prowadzenie 2-1 przeciwko dziesięciu zawodnikom, a wyrównująca bramka padła z rzutu karnego w doliczonym czasie gry. Jednak nie było usprawiedliwienia dla tego, co nastąpiło po końcowym gwizdku. Zamiast podnosić na duchu rozczarowanych kolegów, Gallas siedział na boisku, wpadając w szał. Dopiero pojawienie się Arsene Wengera skłoniło go do opuszczenia murawy. Arsenal, który przybył do Birmingham jako lider tabeli z dziesięciomeczową serią bez porażki, wygrał tylko jeden z kolejnych siedmiu meczów, kończąc sezon na trzecim miejscu.
Kevin Keegan, menedżer Newcastle w sezonie 1995-96, przeżył jedno z najbardziej bolesnych rozczarowań. Jego drużyna, znana jako "The Entertainers", prowadziła przez większość sezonu, a w pewnym momencie miała 12 punktów przewagi. Jednak Manchester United, pod wodzą Aleksa Fergusona, zaczął odrabiać straty. Po dramatycznym meczu z Liverpoolem, gdzie Newcastle przegrało 4-3, Keegan był zdruzgotany. Kilka tygodni później, po zwycięstwie nad Leeds, w reakcji na słowa Fergusona kwestionujące zaangażowanie przeciwników Newcastle, Keegan wybuchł emocjonalnym monologiem. „Powiem wam coś, spadł w moich oczach, kiedy to powiedział” – wściekał się Keegan w Sky Sports. „Nie uciekaliśmy się do tego, ale powiem wam, możecie mu to teraz powiedzieć, jeśli to oglądacie, nadal walczymy o ten tytuł, a on musi pojechać do Middlesbrough i coś tam zdobyć, i… i… powiem wam, szczerze, pokocham to, jeśli ich pokonamy, POKOCHAM TO!” Niestety dla Keegana, Manchester United zdobył trzy punkty w Middlesbrough, a Newcastle zremisowało dwa ostatnie mecze, oddając tytuł United.
W 2014 roku, kapitan Liverpoolu Steven Gerrard, gromadząc drużynę, wykrzyknął: „To się teraz nie piep…nie!” Liverpool prowadził w tabeli Premier League, mając dwa punkty przewagi nad Chelsea. Wydawało się, że pierwszy tytuł od 1990 roku jest na wyciągnięcie ręki po serii jedenastu zwycięstw z rzędu. Jednak wszystko zmieniło się 27 kwietnia. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy meczu z Chelsea, Gerrard stracił równowagę i piłkę we własnym polu karnym, co pozwoliło Demba Ba na zdobycie bramki. W drugiej połowie Liverpool szturmował bramkę Chelsea, ale Jose Mourinho skutecznie bronił.


