TITLE: Tottenham w ogniu: Misterium formy i groźba spadku EXCERPT: Legenda Tottenhamu, Gus Poyet, nie potrafi zrozumieć, jak klub może jednocześnie błyszczeć w Lidze Mistrzów i walczyć o utrzymanie w Premier League.
Zagadkowa forma Tottenhamu, która budzi zdumienie i niepokój, stawia klub na krawędzi przepaści, zagrażając nawet utrzymaniem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Postęp, jaki miał nastąpić po przeprowadzce na nowy stadion, nie przekłada się na wyniki, co pozostawia fanów w osłupieniu.
Porażająca sprzeczność: Champions League kontra Premier League
Gus Poyet, który sam grał w barwach Tottenhamu w latach 2001-2004, jest równie zdezorientowany jak pozostali. Podkreśla, że klub nie zasługuje już na miano „Wielkiej Szóstki”, zwłaszcza gdy porówna się jego europejskie sukcesy z dramatyczną sytuacją w lidze angielskiej. „Nie, nie zasługują. I nigdy nie spodziewałem się, że ta drużyna, z tymi oczekiwaniami czołowej szóstki, która pokazuje się w europejskich rozgrywkach, że powinna być czołową szóstką, będzie tak słaba w Premier League” – powiedział. Poyet próbował analizować przyczyny tej dysproporcji, zastanawiając się nawet, czy cechy zawodników nie są lepiej dopasowane do meczów europejskich niż ligowych. Jak to możliwe, że drużyna zajmuje czwarte miejsce w grupie Ligi Mistrzów, a jednocześnie znajduje się na szesnastym miejscu w lidze? „Czy to tak zła jest Liga Mistrzów? Czy naprawdę zła?” – pyta retorycznie.
Zagrożenie realne: Czas na przełamanie
Sytuacja Tottenhamu jest obecnie bardzo prosta. „Zagrożenie. Wiesz, miesiąc temu powiedziałem „OK, to nie jest miłe”, ale teraz zagrożenie. Wielkie zagrożenie” – przyznaje Poyet. Uważa, że zbliżające się mecze, w tym starcie z Atletico Madryt, muszą stać się impulsem do odnalezienia formy, która pozwoli im wspiąć się w tabeli Premier League. Podkreśla, że nie można traktować Ligi Mistrzów jako odskoczni, bo „głowa jest taka sama”, a psychika zawodników w dniu meczu ligowego i europejskiego nie powinna się drastycznie różnić. Jeśli zawodnicy mogą grać inaczej w Lidze Mistrzów niż w Premier League, to problem jest jeszcze głębszy. Poyet apeluje o znalezienie motywacji i pewności siebie, która nie polega na chwilowych błyskach geniuszu, ale na stałym poziomie gry. „Dla mnie pewność siebie to, gram na swoim poziomie, siedem, cały czas. A potem pewność siebie to, kiedy wykonujesz przewrotkę i trafiasz w okienko. Ale grając cały czas na siedem, jesteś graczem Premier League. Nie dawaj mi tego bełkotu, że nie jestem pewny siebie dzisiaj, jestem na czwórce. Nie, mój przyjacielu, wtedy nie jesteś graczem Premier League. Nie lubię tego słowa, ale chcę zobaczyć mentalność. Stronę mentalną”.
Tottenham zmierzy się z Atletico Madryt w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.


