Tottenham zagrał wspaniałe spotkanie, dominując nad mocno odmłodzoną Aston Villą, która przygotowywała się do półfinału Ligi Europy. To był mecz, w którym Conor Gallagher pokazał, dlaczego jest tak ważnym zawodnikiem dla swojej drużyny, prowadząc ją do kluczowego zwycięstwa.
Gallagher – Serce i Dusza Zespołu
Już w 12. minucie Conor Gallagher otworzył wynik spotkania. Po przejęciu piłki na skraju pola karnego, wykazał się niesamowitą precyzją, posyłając ją w sam róg bramki. To trafienie było zapowiedzią świetnego występu, który ostatecznie pomógł Tottenhamowi wydostać się ze strefy spadkowej. W pierwszej połowie Joao Palhinha był bliski podwyższenia prowadzenia, ale jego strzał z dystansu trafił w słupek po interwencji Emiliano Martineza. Bramkarz Aston Villi miał jeszcze okazję popisać się refleksem przy próbie Randala Kolo Muaniego, lecz nie uchronił swojej drużyny przed utratą drugiego gola. W 25. minucie Richarlison podwyższył wynik celnym uderzeniem głową, wykorzystując idealne dośrodkowanie.
Aston Villa poprawiła swoją grę w drugiej połowie, ale pierwsza część spotkania zrobiła już swoje. Gospodarze zdołali strzelić honorowego gola dopiero w 89. minucie, kiedy to Emiliano Buendia trafił do siatki głową, ale było to jedynie pocieszenie. Tottenham, dzięki tej wygranej, ma punkt przewagi nad West Hamem i odnotowuje pierwsze z rzędu zwycięstwa od początku sezonu. Roberto De Zerbi zdaje się przeprowadzać idealnie dopasowany do sytuacji zwrot akcji w zespole.
Bramkarz Tottenhamu był praktycznie bezrobotny, sporadycznie interweniując przy dośrodkowaniach. W pomocnym stylu przechodził do środka pola, jednak jego wpływ na grę ofensywną był mniejszy niż zazwyczaj. Grał z dużą pewnością siebie, pomagając w rozegraniu piłki, choć zdarzyła mu się jedna ryzykowna strata. Pokazał kilka inteligentnych zagrań w obronie, wykorzystując szybkość i siłę, w tym kluczowy wślizg w ostatniej chwili. Włoski boczny obrońca stwarzał problemy rywalom swoimi podbiegnięciami, a jego zadanie ułatwił nieskuteczny przeciwnik. Był bliski zdobycia bramki na początku meczu, ale trafił w słupek, a jego gra w środku pola była solidna, z domieszką agresji w odbiorze. Cieszył się z wykonywania "czarnej roboty", pozwalając Gallagherowi na grę wyżej, co skutkowało żółtą kartką. To był zdecydowanie jego najlepszy występ w barwach Spurs. Dowodził z przodu, pojawiając się wszędzie i nieustannie naciskając. Jego niezmordowana postawa została zwieńczona precyzyjnym trafieniem, jego pierwszym dla klubu. Pokazał dużo energii i zaangażowania na prawej stronie boiska, będąc niefortunnym pechowcem, który nie zdobył bramki. Ian Maatsen będzie miał go dziś w swoich koszmarach. Był mało widoczny przed zdobyciem drugiego gola prostym uderzeniem głową. Po tym nie zrobił nic szczególnego, ale pewnie nie ma to dla niego znaczenia. Podobnie jak Kolo Muani, sprawiał problemy swojemu kryciu, a jego idealne dośrodkowanie ułatwiło zadanie Richarlisonowi. Wprowadził świeżość w środku pola po ciężkiej pracy. Zrobił to, czego od niego oczekiwano. Wszedł na boisko na nie swojej pozycji, na prawym skrzydle. Nie był szczególnie efektywny, ale pomógł utrzymać wynik. Został wprowadzony w ostatnich minutach, aby kupić czas. Tak samo jak Sarr, pojawił się na boisku w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Był to najlepszy występ w jego dotychczasowej kadencji. Pokazał cechy charakterystyczne dla stylu "De Zerbi-ball", co sugeruje, że sprawy mogą zacząć się układać w idealnym momencie dla Spurs w ich walce o utrzymanie.
Richarlison zdobył bramkę dla Tottenhamu po dośrodkowaniu.


