Prawdziwy rollercoaster na Stamford Bridge, a teraz kolejny zwrot akcji! Czy Raheem Sterling, kiedyś gwiazda Manchesteru City i Liverpoolu, wyląduje niespodziewanie w Fulham? Najnowsze doniesienia sugerują, że ten ruch jest bardziej realny, niż mogłoby się wydawać, a zimowe okienko transferowe może przynieść prawdziwą bombę.
Czy Sterling to klucz do odrodzenia The Cottagers?
Plotki, które obiegają brytyjskie media, wskazują na to, że Fulham poważnie rozważa sprowadzenie Raheema Sterlinga. Anglik, wraz z obrońcą Axelem Disasim i napastnikiem Davidem Datro Fofaną, znajduje się na liście piłkarzy, których Chelsea chętnie pozbyłaby się zimą. Co więcej, klub ze Stamford Bridge jest podobno gotów pokryć znaczną część jego astronomicznych zarobków – rzędu 325 000 funtów tygodniowo – byle tylko przyspieszyć jego odejście. To pokazuje, jak bardzo Mauricio Pochettino chce odświeżyć skład i pozbyć się zawodników, którzy nie pasują do jego wizji. Sterling, który stracił miejsce w pierwszej jedenastce, a latem usłyszał od trenera Enzo Mareski, że nie ma przyszłości w klubie, może szukać nowego domu. A jak podaje BBC, Fulham już wcześniej wyrażało swoje zainteresowanie usługami 31-latka, którego kontrakt z Chelsea wygasa dopiero w czerwcu 2027 roku. Dla Sterlinga, którego syn Thiago dołączył latem do akademii Arsenalu, pozostanie w Londynie byłoby z pewnością komfortowym rozwiązaniem.
Między marzeniami o Pepi a realnymi opcjami
Jednakże, zanim kibice Fulham zaczną wyobrażać sobie Sterlinga w biało-czarnych barwach, warto spojrzeć na inne priorytety klubu. Jak wynika z doniesień, The Cottagers skupiają się przede wszystkim na złożeniu drugiej oferty za napastnika PSV Eindhoven, Ricardo Pepi. Pierwsza propozycja, opiewająca na 26 milionów funtów (około 29,7 miliona euro), została już odrzucona przez holenderski klub. Pepi, 22-letni reprezentant USA, prezentuje znakomitą formę w barwach lidera Eredivisie, zdobywając 10 bramek w 21 meczach we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, a w poprzednim sezonie trafiał do siatki 17 razy w 28 występach. Czyżby to właśnie Pepi miał być kluczowym wzmocnieniem ataku Fulham? Trudno powiedzieć. W grze o Sterlinga są też inne europejskie potęgi, takie jak Bayer Leverkusen czy Juventus i Napoli, kluby występujące w Lidze Mistrzów.
Gorzkie słowa Mareski i odrodzenie The Cottagers
Relacje między Sterlingiem a Chelsea nie należą do najłatwiejszych. Po tym, jak latem nie udało mu się znaleźć nowego klubu, trener Maresca we wrześniu nie szczędził gorzkich słów, porównując sytuację piłkarzy z "bomb squadu" do ciężkiego życia swojego ojca, rybaka. „Byłem w sytuacji Raheema i Axela jako zawodnik. Na pewno nie jest to najlepsze uczucie dla piłkarza. Z różnych powodów, sytuacja jest taka, jaka jest w tej chwili, ale wiem, że klub daje im warunki do odpowiedniego treningu. Mój ojciec ma 75 lat i od 50 lat jest rybakiem, pracuje od drugiej w nocy do dziesiątej rano. To jest ciężkie życie – nie tak, jak pracuje piłkarz. Kiedy nie znajdzie się rozwiązania, dajesz zawodnikowi wszystkie narzędzia do treningu i wszystkiego, co może robić, ale jeśli nie jesteś w kadrze, to po prostu nie jesteś w kadrze. To nie chodzi o Chelsea, to chodzi o każdy klub na świecie", mówił Włoch. Tymczasem Fulham, po trudnym początku sezonu, znajduje się w świetnej formie. Pod wodzą Marco Silvy, drużyna wygrała pięć z ostatnich siedmiu meczów Premier League, pokonując m.in. Tottenham Hotspur i West Ham. Mimo tej poprawy, Silva podkreśla, że strategia transferowa klubu pozostaje niezmieniona. „Ostatnie wyniki nie zmieniają tego, co musimy zrobić w okienku transferowym. Wszyscy zgadzamy się (sztab i kierownictwo) co do tego, czego potrzebujemy. Nic się nie zmieniło, mamy pełne ambicje w tym sezonie. Jest jasne, czego potrzebujemy, zarząd stara się zdobyć te pozycje, których potrzebujemy. Jest niesprawiedliwe zaczynać mówić o tym, jakich pozycji potrzebujemy. Im więcej jakości i konkurencji posiadasz, tym lepiej trenujesz, tym większą masz szansę na sukces", zaznaczył Portugalczyk. Następnym ligowym wyzwaniem dla Fulham będzie wyjazdowe spotkanie z Crystal Palace 1 stycznia, a Chelsea zmierzy się z Manchesterem City. Co ciekawe, Fulham i Chelsea spotkają się w lidze już w przyszłą środę, 7 stycznia, na Craven Cottage.
Fulham zajmuje obecnie dwunaste miejsce w tabeli Premier League, tracąc zaledwie cztery punkty do piątej Chelsea.


