Mecz na Estadio Balaídos zapowiadał się na trudny dla Olympique Lyon, zwłaszcza w obliczu początkowej niemocy jego zawodników. Początkowe minuty spotkania pokazały, jak Celta Vigo potrafi dyktować tempo gry, wykorzystując wolniejsze reakcje obrony Lyonu. Już w 25. minucie po szybkiej akcji środkowej strefy i podaniu od Matiasa Vecino, Williot Swedberg popędził skrzydłem, prześcigając Clintona Matę. Jego precyzyjne dośrodkowanie znalazło Javiego Ruedę, który z zimną krwią pokonał golkipera prawą nogą, dając gospodarzom zasłużone prowadzenie 1:0. Mimo prób natychmiastowej odpowiedzi ze strony Lyonu, pierwsze próby Endricka nie miały wystarczającej jakości, by zaskoczyć Radu przed przerwą.
Kluczowy moment: Czerwona kartka i odwrócenie losów meczu
Druga połowa przyniosła znaczącą zmianę dynamiki. W kluczowym momencie, w 54. minucie, Borja Iglesias z Celty Vigo otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę za uderzenie łokciem Maty. Ta sytuacja postawiła gospodarzy w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ musieli bronić skromnego prowadzenia w dziesięciu przez ponad pół godziny gry. Pomimo przewagi liczebnej, Lyon nadal miał problemy z wykończeniem akcji. Celta Vigo cofnęła się, broniąc z poświęceniem, i wydawało się, że dowiezie cenne zwycięstwo do Francji.
Jednakże, w 87. minucie, gdy zegar zbliżał się do końca, nadszedł decydujący moment. Endrick, wykorzystując chwilę zawahania obrony, oddał strzał lewą nogą z okolic pola karnego. Piłka, choć wydawała się łatwa do obrony, sprawiła bramkarzowi Celty Vigo ogromne problemy. Radu popełnił katastrofalny błąd, pozwalając piłce przemknąć pod jego ciałem i wpaść do siatki. Ten późny gol wyrównujący uciszył trybuny na Balaídos i uratował remis dla zespołu Lyonu, który przez długi czas nie potrafił przebić się przez zdyscyplinowaną obronę rywali.
Po meczu młody Brazylijczyk nie krył radości ze swojego pierwszego gola w Lidze Europy i powrotu na hiszpańską ziemię. „Bardzo się cieszę, że wróciłem do Hiszpanii, żeby zagrać przeciwko Celcie, która jest dobrą drużyną” – powiedział Endrick. Odnosząc się do trudności taktycznych spotkania, wyjaśnił swoje ostatnie wysiłki mające na celu przełamanie impasu: „To drużyna, która gra nisko, a po wykluczeniu Iglesiasa bronili się jeszcze głębiej. Próbowałem zejść na prawą stronę, żeby strzelić, jestem numerem 9.” Lyon z pewnością liczy na kolejne trafienia Endricka w rewanżu u siebie.
Piłkarze Lyonu w tym sezonie Ligi Europy pokazali, że potrafią walczyć do samego końca.


