Wszystkie aktualności

Robertson znów błyszczy, Liverpool wraca na właściwe tory

6 marca 2026 22:30 4 godz. temu
Robertson znów błyszczy, Liverpool wraca na właściwe tory
Źródło: goal.com

Andy Robertson udowadnia, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, prowadząc Liverpool do zwycięstwa nad Wolves. Młody talent również błyszczy.

Liverpool odzyskał blask na Molineux, a Andy Robertson pokazał, że wciąż ma w sobie iskrę, która potrafi rozpalić grę. W obliczu presji po ostatnich wynikach, The Reds potrzebowali odświeżenia, a weteran z Szkocji dostarczył to z nawiązką.

Po nieco ospałej pierwszej połowie, w której Liverpool nie potrafił znaleźć sposobu na defensywę rywali, Robertson wziął sprawy w swoje ręce tuż po przerwie. „przełamał impas, oddając czysto z powietrza strzał zza pola karnego”, dając swojej drużynie prowadzenie. Ale to nie był koniec jego popisów. Kilka chwil później, doświadczony obrońca posłał „doskonałe dośrodkowanie z lewej flanki”, które trafiło do Mohameda Salaha, ułatwiając mu zadanie przy zdobyciu bramki. Curtis Jones dopełnił dzieła, zdobywając trzeciego gola po efektownym rajdzie i wykończeniu z krawędzi pola karnego. Choć Liverpool pozwolił sobie stracić bramkę kontaktową w doliczonym czasie gry, po tym jak Hwang Hee-Chan wykorzystał długie podanie Sama Johnstone'a, zwycięstwo było zasłużone.

Weteran w formie, młodość daje o sobie znać

Andy Robertson, który w ostatnich miesiącach rzadko miał okazję do gry, udowodnił swoją wartość, prezentując „pokaz w stylu, który kiedyś był jego znakiem rozpoznawczym, schodząc po lewej stronie”. Jego determinacja i zaangażowanie były kluczowe dla zespołu. Choć przyznać trzeba, że był częściowo odpowiedzialny za bramkę dla Wolves, zatrzymując Hee-Chana na pozycji spalonej, jego ogólny występ był zdecydowanie pozytywny.

Równie obiecujący był występ Rio Ngumohy. Ten młody piłkarz, który otrzymał szansę od początku, pokazał „naprawdę żywiołowe” zaangażowanie przez ponad 60 minut. Mimo chwilowych problemów z podejmowaniem decyzji, co jest naturalne w jego wieku, jego umiejętności dryblingu stanowiły stałe zagrożenie dla defensywy przeciwnika. To właśnie Ngumoha był autorem „jednego z niewielu naprawdę znaczących strzałów na bramkę Liverpoolu w pierwszej połowie”. Curtis Jones, który również wpisał się na listę strzelców, zasłużył na pochwały za swoją grę w pressingu i dynamiczny występ.

Powrót formy i obiecujące sygnały

Po nieco niepewnym początku, w którym holenderski obrońca popełnił kilka błędów, szybko odzyskał kontrolę nad grą i stworzył kilka okazji do strzelenia bramki. Mohamed Salah, który wydaje się odzyskać formę po ostatnim trafieniu, był bardziej aktywny i pewnie wykończył sytuację bramkową. Nawet zawodnicy wchodzący z ławki, jak Wirtz czy grający kolejne minuty Szoboszlai, pokazali pozytywne sygnały, które mogą napawać optymizmem przed zbliżającym się meczem Ligi Mistrzów. Liverpool potrzebuje takich występów, aby odzyskać pewność siebie i ustabilizować formę.

Dla Liverpoolu, zwycięstwo to nie tylko trzy punkty, ale także odzyskanie wiary w siebie przed nadchodzącym spotkaniem z Galatasaray.

Źródło: goal.com

Zobacz również