Niedzielny wieczór na London Olympic Stadium przyniósł emocje, jakich dawno nie widziano. Mecz ćwierćfinałowy FA Cup pomiędzy West Ham United a Leeds United, zwłaszcza w doliczonym czasie gry, dostarczył prawdziwej dawki dramatyzmu.
W pewnym momencie wydawało się, że losy awansu do półfinału są już przesądzone. Leeds United prowadziło 2:0, a bramki dla drużyny z Leeds zdobyli Tanaka w 26. minucie oraz Calvert-Lewin z rzutu karnego w 75. minucie. Sytuacja West Ham United wyglądała beznadziejnie, a nadzieja na odwrócenie losów spotkania gasła z każdą minutą.
Kibice wracają na trybuny
W obliczu takiej sytuacji, spora część fanów West Ham United, przekonana o braku szans na odwrócenie losów meczu, zaczęła opuszczać stadion. Jednak to, co wydarzyło się później, przeszło najśmielsze oczekiwania. W przeciągu zaledwie trzech minut, dosłownie w ostatnich chwilach regulaminowego czasu gry, nastąpił prawdziwy cud. West Ham wyrównał stan meczu, strzelając dwie bramki w 93. i 96. minucie. Bohaterami zostali Matheus Fernandes i Axel Disasi, którzy odmienili oblicze spotkania.
Kiedy część kibiców, którzy zdążyli już opuścić stadion, usłyszała gromkie okrzyki radości z trybun po pierwszej bramce, natychmiast zawrócili. Wrócili, aby na własne oczy zobaczyć wyrównującą bramkę, a następnie dołączyli do dzikich celebracji fanów West Ham United. Zapowiadało się na dogrywkę, która faktycznie nastąpiła. Niestety, w dogrywce Valentín Castellanos zdobył trzecią bramkę dla West Ham, która została anulowana przez VAR z powodu spalonego.
Mecz ten na długo pozostanie w pamięci kibiców obu drużyn, pokazując, że w futbolu nigdy nie można się poddawać.


